ABSURDALNA Szwecja: imigranci gwałcą bez żadnych konsekwencji! „Zespół Morfeusza” zwalnia od odpowiedzialności.

0
22744

Nowinki z drugiej strony Bałtyku nie raz porażały polskie społeczeństwo, dość mocno jeszcze zakorzenione w normalnej, zdrowej obyczajowości. Tym razem szok może okazać się jeszcze silniejszy, bowiem szwedzkie sądy coraz częściej przychylają się do zaskakującej linii obrony. Gwałciciele przekonują, że przestępstwo popełnili… we śnie. Skoro zaś byli nieświadomi, to są niewinni.

Chodzi o „zespół Morfeusza”, czyli tzw. seksomnię. Przejawia się ona niepożądanym zachowaniem w trakcie snu. Osoba dotknięta przypadłością wykazuje wtedy aktywność seksualną w sposób nieświadomy.

Skoro „zespół Morfeusza” jest zaburzeniem, to w czym problem? W popularności! Seksomnia staje się coraz częstszą linią obrony gwałcicieli w Szwecji – przekonuje korespondentka „Rzeczpospolitej” z tego skandynawskiego kraju.

Sprawa nie jest jasna i łatwa do zweryfikowania, gdyż bardzo ciężko udowodnić, że osoba powołująca się na zaburzenie tak naprawdę nie cierpi na nie. W bardzo wielu wypadkach sąd przychyla się do racji oskarżonych, stosując zasadę, że wątpliwości rozstrzyga się na ich korzyść.

Relacje zgwałconych kobiet mówią jednak o zupełnie rozbudzonych sprawcach przestępstw. Mimo tego sądom zdarza się stwierdzić, że gwałciciel dokonał czynu bez kontroli nad samym sobą.

Szwecja: imigranci zbiorowo zgwałcili Europejkę. Wypuszczono ich i zapłacono im odszkodowanie!

Taka praktyka nie podoba się wielu ekspertom. Amerykański badacz snu Carlos Schenck zauważa, że żaden uniewinniony w sprawach opisywanych przez radio Eko nie został zdiagnozowany jako lunatyk, a w grę wchodzi raczej nietrzeźwość niż „zespół Morfeusza”. Ponadto szwedzkie sądy korzystały z opinii jednego eksperta, który niestety nie opublikował żadnych badań na ten temat.

Nie tylko gwałciciele próbują bronić się przy pomocy seksomni. Uniewinnienia na tej podstawie domagały się także osoby oskarżone o pobicie lub łamanie przepisów ruchu drogowego.

Za: pch24.pl, źródło: rp.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ