Adam Andruszkiewicz niewygodny dla establishmentu III RP? Super Express publikuje paszkwil z pomówieniami!

1
20351

Adam Andruszkiewicz to poseł Kukiz’15, jeden z najbardziej wyrazistych posłów tej kadencji, który w prostych słowach opisuje realia patologii III RP. Wielokrotnie zaginał posłów Nowoczesnej, Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości podczas programów telewizyjnych. Wielokrotnie bronił polskiego interesu narodowego podczas swoich sejmowych przemówień (przykłady – wypowiedź 1wypowiedź 2wypowiedź 3), wielokrotnie występował w imieniu Polaków na Kresach i wielokrotnie domagał się rozliczenia aferzystów związanych z koalicją PO/PSL. 

Jak widać działalność posła Andruszkiewicza nie spodobała się medialnej sitwie, 12 maja na swoim profilu na Facebooku napisał: „W ostatnim czasie dostaję od Was ostrzeżenia, żebym uważał na siebie, że to co mówię i robię jest niebezpieczne dla kast, które będą chciały się na mnie zemścić i zamknąć mi usta. Macie rację. Takie ostrzeżenia dochodzą do mnie z wielu źródeł i jak się okazuje coś już jest na rzeczy. Ostatnio dostaję telefony od dziennikarzy, którzy ewidentnie szukają klasycznego haka, działając na czyjeś zlecenie.

Dostaję pytania o przeszłość, o finanse, czy mam mieszkanie, samochód, sprawdzane są moje umowy i inne dokumenty. Jeden z dziennikarzy wprost mi przyznał, że jest zlecenie aby coś wokół mnie nakręcić.

Otóż chciałbym oświadczyć, że z tymi hakami to będzie ciężko. Nie jestem resortowym dzieckiem z żadnych układów, nigdy nikogo nie okradłem, nie zajmuję się ustawianiem przetargów… W przeciwieństwie do kast III RP, które tak bardzo bolą moje działania. Mam tylko prośbę do Was: Prośbę o dalsze wsparcie. Jeśli będą ataki to dam radę, bo tak jestem wychowany. Ale nie możemy dać się podzielić. W ich interesie jest obrzydzić każdego, kto im zagraża. To jest po prostu wojna. Ale ja nie zamierzam uciekać ani się chować. Możecie szukać, grzebać, pisać… Ja i tak będę robił swoje. Bo wszystko co robię, robię legalnie. I nie mam nic do ukrycia przed Polakami. W przeciwieństwie do was. Będę walczył do końca. I mówił dalej publicznie to, co mówię. O złodziejstwie, układach, kastach. Na końcu i tak my wygramy, a wy skończycie na politycznym śmietnisku.”

Jak się okazało, kilka dni później Super Express opublikował artykuł, który bardzo szybko został powielony w mediach społecznościowych: „Poseł Kukiz’15 nie ma prawa jazdy ani auta, a wziął 40 tys. na paliwo!”, w którym to najbardziej żenujący minister sprawiedliwości w historii III RP – Borys Budka zażądał pilnego zbadania sprawy przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Adam Andruszkiewicz ma prawo do pobierania pieniędzy na paliwo w ramach swojej działalności poselskiej i ma prawo do bycia wożonym przez pracowników swojego biura poselskiego. Borys Budka nie widzi natomiast problemu w tym, że jego partyjny koleżka, poseł Sławomir Nitras w ciągu niecałego roku wydał na przeloty krajowe: 53 805,60 zł zaś na przeloty zagraniczne: 25 314,76 zł, nie doniósł również do marszałka Sejmu na fakt, że Sławcio w 10 miesięcy wydzwonił 30 732 zł z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY! Jak widać są równi i równiejsi.

Celowa manipulacja mająca zdyskredytować Andruszkiewicza

Jak działa taki przekaz medialny? Ludzie zobaczą informację, która ma do nich dotrzeć jako prosty przekaz: „Adam Andruszkiewicz jest niewiarygodny, bo kradnie pieniądze na paliwo”. Większość ludzi nie sprawdzi odpowiedzi Andruszkiewicza na postawione zarzuty, media nie podadzą czy Super Express będzie musiał zapłacić za pomówienie. Dobra osobiste Adama Andruszkiewicza jako posła, osoby publicznej – zostały naruszone, „fake news” viralowo rozszedł się w sieci… Oto jakość naszych polskich mediów. Jesteś niewygodny? Zniszczą cię nieprawdą.

A oto odpowiedź samego Andruszkiewicza:

Zostałem dzisiaj pomówiony o rzekome nieprawidłowości związane z tym, że dużo podróżuję po kraju i spotykam się z wyborcami. Informuję, że moja służba polega na nieustannym przemieszczaniu się po Polsce i kontaktach z Polakami. Według rankingu Wprost, jestem w pierwszej dziesiątce najaktywniejszych posłów w obecnej kadencji Sejmu. Jako jeden z niewielu, organizuję w całym kraju regularne spotkania otwarte, by Obywatele mogli rozmawiać z posłem nie tylko w czasie kampanii, ale zawsze. Należy pamiętać, że każdemu posłowi przysługuje legalnie limit do wykorzystania na paliwo i ja go maksymalnie nie wykorzystuje – pomimo, że np. w dużym okręgu podlaskim jestem jedynym posłem Kukiz’15, a mam takie same środki na swoją pracę, jak posłowie innych partii, których jest kilka razy więcej i dzielą się między sobą regionami.

Posiadam stosowną umowę na użyczenie samochodu. Warto dodać, że jest to 20-letni samochód o wartości ok. 4 tys zł, co na tle innych polityków, raczej jest wyjątkiem. Nie wstydzę się tego i korzystam z pomocy moich pracowników, którzy posiadają prawo jazdy. Dzięki temu docieram do odległych miejscowości, nie tylko w woj. podlaskim. To wyjątkowo obłudne, że moją pracę krytykują przedstawiciele partii odpowiedzialnych za likwidację wielu połączeń PKP czy PKS, czy miliardowe afery. Przedstawię wykaz miejsc i kilometrów, które musiałem pokonać, by dostać się na umówione wcześniej spotkania z Polakami. Gwarantuję Wam, że liczba przebytych kilometrów przez posłów naszego ruchu oraz odbytych spotkań jest tak duża, że niejeden z nas często dokłada również swoje prywatne środki czy zaniedbuje swoje sprawy, takie jak zdrowie czy czas wolny z rodziną. Ale nie narzekamy, ponieważ jest to nasz obowiązek względem Obywateli i Polski.

Przykładam się jak tylko potrafię, do swojej pracy parlamentarnej kosztem swojego życia osobistego, z czego próbuje mi się teraz uczynić zarzut, że zbyt dużo przemieszczam się po kraju. Zarzuty, które padają dziś z ust byłego ministra Borysa Budki są bezpodstawne. Warto w tym miejscu przypomnieć tak zwaną „afere meblową”. Podkreślę, że w odróżnieniu od rządu PO, nie wożę ze sobą mebli i w związku z tym koszty moich spotkań są znacznie niższe niż koszty spotkań innych polityków. Przypomnę, że wg mediów, kosztowało to wyborców ponad ćwierć miliona złotych w trakcie kampanii wyborczej.

Ponadto jestem posłem jedynego ruchu politycznego, który dobrowolnie zrezygnował z subwencji partyjnej w wysokości około 30 milionów złotych…

Byłem przygotowany na ten atak i jestem gotowy na kolejne. Nasza aktywność, mówienie publicznie prawdy, domaganie się rozliczeń miliardowych przekrętów, zamykanie ust czołowym politykom PO czy Nowoczesnej – stanowi jasne zagrożenie dla kast III RP, które podzieliły między siebie Polskę, okradają ją i w żaden sposób za to nie odpowiadają. Ja ze swojej walki nie zrezygnuję, bez względu na liczbę oszczerstw, jakie będą na mnie wylewane. Proszę Was jedynie o dalsze wsparcie i zaufanie, ponieważ samodzielnie nie dam rady. Nie wierzcie im i nie dajmy się podzielić. Mam nadzieję, że nie podzielą nas żadne manipulacje i wspólnie wygramy z tymi, którzy rozkradli Polskę oraz rozkradają do dzisiaj. Dostałem już wiele słów wsparcia i proszę o kolejne. To dla mnie w tej chwili bardzo ważne. Dziękuję Wam!”

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

  1. To mlody inteligentny, merytotyczny dyskutant co bodzie w oczy neobolszewie i neofaszystow z Brukseli !!! Ma posluch w srod mlodych postepowych Polakow ! Niech sie od Ciebie uczy PO-WSKoKODowski rynsztok smierdzacy fekaliami. Dalej do przodu i zwyciesttwa !!! Zyczymy powodzenia !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here