Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz:

    Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Państwo! Przyszło mi dzisiaj występować jako ostatniemu, kończącemu przedstawienie…

    (Poseł Maria Małgorzata Janyska: Przedstawienie.)

    …tego smutnego stanu, w jakim zastaliśmy Rzeczpospolitą po 8 latach rządów.

    (Głos z sali: Nierządu.)

    Rzeczywiście, bezrządu Platformy Obywatelskiej i PSL, ale w niektórych aspektach, i do nich należy na pewno wojsko, do nich należą na pewno Siły Zbrojne, po dużo większym, dłuższym okresie dominowania środowiska, które różnie się nazywało w historii, po okrągłym stole, ale zawsze składało się z tych samych osób i zawsze tak samo podchodziło do Sił Zbrojnych, bezpieczeństwa, polskiej armii i polskiej niepodległości. Jeżeli dzisiaj występuję jako ostatni w tym wyliczeniu, to myślę, że także dlatego, że to środowisko, o którym mowa, traktowało zawsze polską armię na samym końcu, traktowało najgorzej chyba ze wszystkich dziedzin i aspektów polskiego życia politycznego. Wsławiło się złą sławą likwidacji polskiej armii, marnotrawstwa polskiej armii, korupcji w polskiej armii i jej demoralizacji, zostawiło po sobie zły spadek i złą sławę. (Oklaski)

    (Głos z sali: Tak jest.)

    (Głos z sali: O czym pan mówi?)

    Gdy obejmowaliśmy rządy, gdy jesienią 2015 r. przyszedłem do Ministerstwa Obrony Narodowej…

    (Poseł Sławomir Nitras: Wtargnąłem.)

    …Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej nie posiadały zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa ani terytorium całej Rzeczypospolitej Polskiej, ani narodowego obszaru powietrznego, ani obiektów kluczowych dla kierowania państwem, ani też cyberprzestrzeni.

    (Poseł Sławomir Nitras: A teraz?)

    W zakresie bezpieczeństwa terytorium kraju zdolne były jedynie do prowadzenia ograniczonych działań opóźniających ofensywę potencjalnego agresora.

    (Głos z sali: Zaraz idziemy na Rosję.)

    Nie zapewniono żadnych gwarancji politycznych ani technicznych, możliwości uzyskania w razie agresji realnej pomocy ze strony państw sojuszniczych, a także organizacji Sojuszu Północnoatlantyckiego w czasie pozwalającym na reorganizację systemu obronnego i podjęcie połączonej kontrofensywy obronnej. Ba, więcej zrobiono na szkodę Rzeczypospolitej. Dyslokację polskich wojsk skoncentrowano na granicy zachodniej, tak jakby stamtąd groziło…

    (Poseł Sławomir Nitras: No bo tam Niemcy są.)

    …największe zagrożenie (Oklaski), pozostawiając flankę wschodnią zupełnie bezbronną, wycofując stamtąd garnizony…

    (Poseł Sławomir Nitras: Niech zabiorą ze Szczecina.)

    …i pozostawiając ludność polską w sytuacji coraz większych obaw co do jej przyszłości.

    Wysoka Izbo! Dane, które będę teraz przytaczał, są siłą rzeczy danymi bardzo ograniczonymi.

    (Poseł Dorota Niedziela: Porażającymi.)

    Nie obrazują one w pełni, a jedynie symbolizują stan, w jakim jest Wojsko Polskie. Czynię tak ze względu nie na specjalną litość wobec Platformy Obywatelskiej… (Wesołość na sali, oklaski)

    (Poseł Dorota Niedziela: Nie liczymy na to.)

    …dlatego że państwu należy się nie krytyka, ale wobec wielu z państwa…

    (Poseł Rafał Grupiński: Dziękujemy.)

    …należą się konsekwencje karne…

    (Poseł Dorota Niedziela: Więzienie.)

    …za to, co zrobiliście. (Oklaski) Ale czynię tak ze względu na interes państwa polskiego, bowiem pokazanie całości sytuacji, w jakiej zastałem Siły Zbrojne, mogłoby rzeczywiście podważyć w opinii publicznej świata interes państwa polskiego. Tak było źle. Równocześnie chcę powiedzieć, że we wszystkich tych wypadkach podjęto już działania naprawcze i tylko w przypadku takich kwestii, w których podjęto działania naprawcze i w przypadku których mogę spokojnie powiedzieć, że zagrożenia, jakie występowały, już są nieaktualne, będę prezentował te żenujące i wstydliwe dla Polski – niestety dla Polski, nie tylko dla sprawców, ale także dla całej naszej ojczyzny – dane. (Oklaski)

    Z czego wynikał ten stosunek w ostatnich latach do Wojska Polskiego? Nie będę sięgał do głębszej genezy, tej, która zawarta jest w okrągłym stole i w losie i w historii wielu z tych osób. Ale z czego wynikało to w ostatnich latach? Otóż wynikało to z przyjęcia przez kolejnych po 2007 r. ministrów obrony narodowej błędnej oceny prawdziwych intencji Federacji Rosyjskiej w odniesieniu do Polski i do pozostałych krajów Europy. Wynikiem tej oceny była teza zawarta w ustalonych przez byłego prezydenta pana Bronisława Komorowskiego głównych kierunkach rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego. Ta teza stwierdzała, iż zagrożenie Polski w postaci dużego konfliktu zbrojnego w środkowo-wschodniej części Europy w najbliższych 20 latach jest i pozostanie bardzo mało prawdopodobne. W Europie nie będzie wojny, a zwłaszcza nie będzie wojny…

    (Poseł Sławomir Nitras: Teraz to nie wiadomo.)

    …w wyniku agresji czy działań Federacji Rosyjskiej. Ten dokument mający kształt białej księgi, oficjalnego stanowiska zwierzchnika Sił Zbrojnych pana ministra Siemoniaka i wszystkich odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa polskiego, ukazał się drukiem na 2 miesiące przed agresją rosyjską na Ukrainę.

    (Głos z sali: Brawo!)

    Co takiego wam Polska zrobiła, że pozostawiliście ją tak bezbronną? (Oklaski) Co takiego musiało się zdarzyć w Siłach Zbrojnych?

    (Poseł Dorota Niedziela: Jezus Maria, tego się nie da słuchać.)

    Co takiego musiało się zdarzyć w waszych głowach…

    (Poseł Sławomir Nitras: Weź się swoją głową zajmij.)

    …że wtedy, gdy wszystko wskazywało na to, że zbliża się najgorszy konflikt, największe niebezpieczeństwo, największe zagrożenie dla naszego kraju, to wy głosiliście chwałę bezpieczeństwa od strony rosyjskiej…

    (Poseł Rafał Grupiński: Czy jest na sali psychiatra?)

    …a minister spraw zagranicznych w waszym rządzie stwierdzał, że Rosja rychło już będzie członkiem NATO. Co takiego się stało z waszymi głowami, że takie bzdury wygadywaliście? (Oklaski)

    Planowanie rozwoju Sił Zbrojnych opierano o stałą liczbę batalionów zdolnych do bezpośredniego prowadzenia operacji obronnej. Nie uwzględniano przy tym ani danych dotyczących potencjalnego wzrostu potencjału hipotetycznego przeciwnika, ani kwestii odtwarzania strat w toku ewentualnych działań obronnych. Takie planowanie trudno nazwać zwykłą niekompetencją. Było to świadome działanie na szkodę państwa polskiego. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    Finansując Siły Zbrojne w latach 2008-2015, systematycznie naruszano ujęte w ustawie z 2001 r. zobowiązanie do przeznaczania na cele obronne 1,95% produktu krajowego brutto. Tymczasem w okresie rządów Platformy Obywatelskiej i PSL poziom finansowania potrzeb obronnych zawierał się w przedziale od 1,69% do 1,93% PKB. Ani razu nie osiągnął obowiązkowej ustawowej wysokości 1,95%. Systematycznie łamaliście prawo, systematycznie narażaliście bezpieczeństwo państwa polskiego. W latach 2010-2015, Wysoka Izbo, na realizację programu rozwoju Sił Zbrojnych wydatkowano 50 mld zł, przy czym żaden z programów, na który wydatkowano w tym czasie te 50 mld zł, ani wtedy, ani do dnia dzisiejszego nie został ukończony. Żaden z programów, na które wydatkowano te gigantyczne pieniądze, nie został ukończony. Co stało się z tymi pieniędzmi – pytam państwa z Platformy Obywatelskiej i z PSL – gdzie podziało się 50 mld zł? Dodajmy do tego, że z tej sumy zaledwie 2 mld zł rocznie płynęły do polskich przedsiębiorstw, cała reszta była wydatkowana w przedsiębiorstwach zagranicznych.

    (Głos z sali: Tak jest.)

    Cała reszta finansowała wzrost gospodarczy, zapobiegała bezrobociu, zapobiegała problemom społecznym i gospodarczym innych krajów, innych państw…

    (Głos z sali: Hańba.)

    …państw tak biednych, tak potrzebujących naszego wsparcia jak Niemcy, Francja i inne państwa…

    (Poseł Artur Szałabawka: Francja, Niemcy.)

    …bo im była potrzebna pomoc, im potrzebna była wyciągnięta ręka polskiego podatnika, i wy te polskie podatki tam przekazywaliście. (Oklaski)

    Decyzjami ministrów pana Klicha i pana Tomasza Siemoniaka ustalono procedury zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, które miały podobno służyć zapewnieniu – i zapewniano opinię publiczną, że miały służyć – przejrzystości wydatkowania środków publicznych. W istocie te procedury były instrumentem świadomego i celowego zacierania śladów i rozmywania odpowiedzialności osób planujących i prowadzących zakupy.

    Przyjęty przez Radę Ministrów w 2009 r. i modyfikowany w latach 2013 i 2014 program modernizacji technicznej Sił Zbrojnych od początku, Wysoka Izbo, był niestety wprowadzaniem opinii publicznej w błąd, i jest to sformułowanie najdelikatniejsze z tych, jakich mogę w tej sprawie użyć. Przewidywał on realizację w ciągu 10 lat 14 programów operacyjnych, na finansowanie których początkowo przeznaczono 91 mld zł. W ramach tych programów planowano pozyskanie supernowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Jednak rzeczywisty koszt ujętych w programie zakupów Najwyższa Izba Kontroli obliczyła na kwotę 235 mld zł, i to bez kosztów eksploatacyjnych.

    Krótko mówiąc, od początku było wiadomo, że cały ten program jest nierealistyczny, że nigdy nie będzie wykonany, że nie można go za taką sumę wykonać, ponieważ zaplanowano na jego realizację kwotę ponadtrzykrotnie mniejszą. Czy pan nie wiedział o tym, panie ministrze? Czy kierownictwo Platformy Obywatelskiej i SLD… PSL, przepraszam SLD w tym wypadku. (Wesołość na sali) To jest pierwszy raz w życiu, kiedy przepraszałem SLD (Wesołość na sali, oklaski), ale w tym wypadku nawet SLD powinno zostać przeproszone. (Wesołość na sali)

    (Głos z sali: To się udało.)

    A więc program rządowy ujmował jedynie niewielką część koniecznych wydatków. Przykładowo w ramach modernizacji Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych pieniądze przeznaczone na modernizację realnie przewidywalną stanowiły zaledwie 10% kwoty niezbędnej do zrealizowania przyjętych planów – 10% tej kwoty na modernizację wojsk pancernych i zmechanizowanych. W jaki sposób w takim razie mieliśmy wtedy się obronić, jak miały być zmodernizowane polskie wojska pancerne, jeżeli wprost wprowadzaliście w błąd opinię publiczną, sojuszników, a przede wszystkim wojsko i żołnierzy…

    (Głos z sali: Tak jest.)

    …łudząc błyskotkami, że będą pieniądze, wiedząc, że ich nie będzie, wiedząc, że to wszystko to cała prawda całą dobę. (Oklaski)

    (Głos z sali: Dokładnie.)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    W taki sposób z programu modernizacji uczyniono program żerowania na środkach budżetowych. Zagwarantowano bowiem kwotę 91 mld zł, której wydatkowanie i tak nie miało być i nie mogło być zapewnione, i nie mogło przynieść planowanego czy wskazywanego, reklamowanego skoku technologicznego w zakresie używanego przez Siły Zbrojne uzbrojenia. Wydatkowane kwoty nie przyniosły więc, co było oczywiste, oczekiwanego wzrostu potencjału produkcyjnego polskich sił zbrojeniowych. Powtarzam raz jeszcze tę dysproporcję: z 50 mld zł rocznie polskie przedsiębiorstwa dostawały zaledwie 2 mld zł.

    (Głos z sali: Dramat.)

    Cała reszta szła gdzie indziej.

    (Poseł Michał Wojtkiewicz: Wypływała.)

    Można przypomnieć jedynie niektóre najbardziej rażące przykłady braku gospodarności w toku zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W zakresie programu ˝Zwalczanie zagrożeń na morzu˝ przez 15 lat finansowaliście panowie budowę korwety Gawron, która pochłonęła łącznie ponad 1 mld zł.

    (Poseł Jolanta Szczypińska: O matko.)

    Na bazie wykonanego kadłuba zdecydowano się w 2012 r. – to chyba pan minister Siemoniak podjął tę decyzję – zbudować okręt patrolowy ˝Ślązak˝, który nigdy nie został dokończony. (Poruszenie na sali) Nigdy nie został dokończony.

    (Głos z sali: O masz.)

    I teraz nie wiadomo, co zrobić z tym kadłubem i jak dalej poradzić sobie z waszą niegospodarnością…

    (Poseł Dorota Niedziela: Kończyć, kończyć, panie ministrze.)

    …którą naprawdę należy nazwać działaniem na szkodę państwa polskiego.

    (Głos z sali: Syndyk już się upomina.)

    Pomimo stałego zasilania Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni środkami przeznaczonymi na budowę tej korwety, powtórzmy: 1 mld zł, nie wykazano żadnej inicjatywy w zakresie przygotowania programu naprawczego dla pogrążającej się w kryzysie stoczni i dopuszczono do postawienia jej w stan upadłości likwidacyjnej. Stan, który musiałem dzięki panu premierowi Morawieckiemu powstrzymywać dokładnie w ostatnich dniach. I na szczęście powstrzymałem. (Oklaski) Chciałbym raz jeszcze panu premierowi Morawieckiemu serdecznie podziękować za pomoc.

    (Poseł Dorota Niedziela: Prezesowi niech pan podziękuje.)

    W zakresie modernizacji wojsk pancernych i zmechanizowanych podjęto decyzję o zaprzestaniu prac rozwojowych w zakresie modernizacji czołgów T-91 oraz o pozyskiwaniu z nadwyżek bundeswery używanych czołgów Leopard. W listopadzie 2013 r. zawarto umowę o zakupie kolejnej partii czołgów bez przygotowania właściwej koncepcji w zakresie niezbędnego remontowania i modernizacji tych używanych maszyn. Zawierając umowę, zaniedbano pozyskanie dokumentacji technicznej tych czołgów.

    (Poseł Zbigniew Babalski: Coś niesamowitego.)

    Nie zapewniono także możliwości egzekwowania kar umownych za opóźnienia narastające w toku realizacji umowy. Czy ktokolwiek z pań i panów posłów widział taką umowę, wieloletnią umowę, w której nie przewidziano kar umownych za niedotrzymanie terminu jej realizacji?

    (Głos z sali: Celowo.)

    Czy ktokolwiek widział taką umowę, w której nie zapewniono przy tak skomplikowanym sprzęcie dokumentacji technicznej? Naprawdę, panie ministrze, ręce opadają. (Oklaski)

    (Poseł Jolanta Szczypińska: Nie tylko.)

    Spowodowało to utratę znacznej części technicznego potencjału krajowego przemysłu obronnego, opóźnienie rozpoczęcia prac remontowych i modernizacyjnych o 2 lata oraz konieczność wydatkowania na nie kwoty 2400 mln zł przy początkowo planowanej kwocie ok. 1 mld zł. Straty państwa polskiego na skutek waszego działania, tylko w tej jednej sprawie, i to przyjąwszy do wiadomości, że była to słuszna decyzja, że polski sprzęt nie był możliwy do modernizacji, nawet przyjąwszy tę nieprawdziwą tezę, to jest blisko 1,5 mld zł tylko w tej jednej kwestii.

    (Głos z sali: Szok.)

    Absurdy i marnotrawstwo związane z pozyskiwaniem nowego sprzętu pokazuje najlepiej produkcja rzeczywiście nowoczesnego moździerza, naprawdę nowoczesnego moździerza kosztem 1100 mln zł…

    (Poseł Zbigniew Babalski: Jezus Maria.)

    …tyle że decyzją pana ministra Siemoniaka zrezygnowano przy tej okazji z produkcji amunicji do tego sprzętu. (Wesołość na sali, oklaski)

    (Głos z sali: Ojej, jak nam przykro, panie ministrze.)

    (Poseł Tomasz Siemoniak: Nieprawda.)

    W związku z tym mamy teraz znakomity moździerz, tylko bez amunicji, bo na całym świecie nie ma do niego amunicji. (Wesołość na sali)

    (Głos z sali: Kamieni jest kupa.)

    Panie i Panowie Posłowie! Zwracam się do tych z państwa, którzy mają za sobą jeszcze lektury z okresu wcześniejszego (Wesołość na sali), bo tylko lektury Mrożka mogą przygotować do zapoznania się z takimi działaniami, to tam opisywano właśnie znakomite fabryki produkujące najnowocześniejsze lewe buty. (Wesołość na sali, oklaski) I wy właśnie tak traktowaliście polską armię, tak traktowaliście Siły Zbrojne, tak traktowaliście obywateli Rzeczypospolitej, tak traktowaliście nasze bezpieczeństwo. Tworzyliście wspaniałą błyskotkę, tylko że ona była z tombaku, a w środku była pustka. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    (Głos z sali: Cała prawda.)

    (Poseł Rafał Grupiński: Więcej szacunku.)

    (Głos z sali: Nie pyskuj.)

    Zostały nabyte kosztem olbrzymich pieniędzy, olbrzymiego wysiłku, i to przecież jeszcze nie do końca na polską własność kołowe transportery opancerzone Rosomak.

    (Poseł Sławomir Nitras: Też złe.)

    Mają znakomite recenzje, żołnierze uważają je za znakomite pojazdy. Od 3 lat stoi wyprodukowanych 200 sztuk i marnieje…

    (Poseł Artur Szałabawka: Skandal!)

    …dlatego że nie zapewniliście zakupu systemów łączności pokładowej, ponieważ są one tego pozbawione. Od 3 lat rdzewieje i marnieje 200 sztuk transporterów opancerzonych, na które czeka polskie wojsko. Dlaczego one marnieją i rdzewieją? Dlaczego nie zapewniliście? Bo dwa wielkie gangi, dwa lobby przestępcze w ramach waszych struktur wojskowych spierają się, które z nich ma tę łączność wykonać. Nie byliście w stanie rozstrzygnąć tego sporu między tymi lobby. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Skandal!)

    Ponieważ pan Tomasz Siemoniak nie ma jasności, jaki był dalszy ciąg, informuję, że ta sprawa została już rozstrzygnięta i żadne z tych lobby nie dostanie tego kontraktu. (Wesołość na sali, oklaski)

    (Głos z sali: Brawo.)

    Równocześnie przedsiębiorcom udzielano zaliczek, których łączna wysokość to blisko 5 mld zł i których faktyczne wykorzystanie nigdy nie zostało skontrolowane. Przedpłacano głównie dostawy przewidziane na późniejsze lata. Wykorzystując mechanizm przedpłat, stwarzano wrażenie wydatkowania na zakup uzbrojenia kwot bliższych zaplanowanemu w ustawie budżetowej poziomowi finansowania modernizacji Sił Zbrojnych. W istocie finansowano znajomych i przyjaciół. Do dzisiaj te pieniądze nie zostały ani wykorzystane, ani zwrócone. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo, panie ministrze.)

    W tym samym czasie wstrzymywano zakupy rzeczywiście niezbędne polskim Siłom Zbrojnym. Przykładowo zakupy dla wojsk radiotechnicznych, których nie wyposażono w mobilne węzły łączności ani w stanowiska dowodzenia dla dywizjonów rakietowych. Wnioski dowództwa operacyjnego w sprawie zakupu wymienionego sprzętu od marca do listopada 2015 r. w ogóle nie zostały rozpatrzone przez MON. Być może zaginęły gdzieś w tej gigantycznej biurokracji, o której będzie jeszcze mowa, i nie dotarły na biurko pana ministra Siemoniaka.

    (Głos z sali: Zapodziały się.)

    Skala opóźnień w realizacji programów może spowodować zagrożenie w postaci kumulacji koniecznych wydatków w latach 2017-2020 i po roku 2020, a przez to może realnie zagrażać stanowi i stabilności finansów państwa w tych latach.

    Dopuszczono do załamania się polskiego eksportu wyrobów zbrojeniowych, podczas gdy w strategii rządowej przewidzieliście państwo, że średnioroczny wynik eksportu polskiego uzbrojenia to będzie 2 mld zł. W istocie osiągacie średnią 160 mln zł, czyli ponaddwudziestokrotnie mniejszą. Osiągaliście ponaddwudziestokrotnie mniejsze zdolności eksportowe, niż sami założyliście.

    Co było główną przyczyną tych patologii? Trochę już o tym mówiłem, ale trzeba postawić w tej sprawie tę waszą ulubioną kropkę nad i. (Wesołość na sali, oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    Główną przyczynę patologii stanowiło powstanie i niezakłócone w okresie sprawowania władzy przez koalicję PO-PSL funkcjonowanie sieci powiązań korupcyjnych łączących polityków z częścią kierownictwa resortu i dowództwa Sił Zbrojnych oraz z niektórymi przedsiębiorcami i lobbystami firm zagranicznych, często działającymi pod wpływem służb obcych, służb specjalnych. Sieć ta sięgała również kluczowych urzędników państwowych i zarządów firm zbrojeniowych.

    (Wypowiedź poza mikrofonem)

    Nie mówię o panu, panie pośle Grupiński, naprawdę nie mówię, więc niech się pan nie denerwuje. (Wesołość na sali, oklaski)

    (Poseł Rafał Grupiński: Pan się powinien leczyć.)

    (Głos z sali: Spokojnie.)

    Z kasy przedsiębiorstwa – głównego przedsiębiorstwa – Bumar wypłacono 13 mln dolarów na nienależne prowizje dla słynnego katarskiego inwestora El-Assira.

    (Poseł Artur Szałabawka: Skandal.)

    Może niektórzy z państwa o nim słyszeli, choć nie widzę… Bo chyba nie został wybrany pan poseł Grad. (Wesołość na sali, oklaski) Działo się to w tym samym czasie…

    (Głos z sali: Kiedy stocznia padała.)

    …kiedy prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie działania na szkodę spółki i stawiała winnym zarzuty. W tym okresie odpowiedzialność za ministerstwo skarbu ponosił pan minister Grad. Ja wiem, że na tle miliardów, o których tu mówiliśmy, te 13 mln dolarów to względnie skromna kwota.

    (Głos z sali: Mały pikuś.)

    Rozumiem wasz punkt widzenia w tej sprawie, ale Polskę oszukiwaliście całymi latami. Miała czekać na katarskiego inwestora, a on dostał swoje 13 mln dolarów i naprawdę nie miał powodu, żeby tutaj przyjeżdżać. (Wesołość na sali, oklaski)

    (Głos z sali: Zaorane.)

    W toku czynności audytowych stwierdzono…

    (Głos z sali: Sindbada znaleźli.)

    (Poseł Piotr Kaleta: Ali Babę.)

    (Głos z sali: Sezamki.)

    …prowadzenie przez ministrów obrony narodowej działań praktycznie kwestionujących współpracę Polski z Sojuszem Północnoatlantyckim. Do takich działań należało zgłoszenie do sił NATO jednostek pozbawionych podstawowych środków walki. Na misje natowskie wysyłano jednostki, które się do tego po prostu nie nadawały. Nie wiem, czy w ten sposób chciano ukarać żołnierzy, którzy się tam udawali, czy chciano oszukać NATO. (Gwar na sali)

    (Głos z sali: Cicho!)

    (Głos z sali: Słuchajcie.)

    Nie wiem, sami to państwo rozstrzygnijcie. Przykładowo wydzielono do takich misji eskadrę śmigłowców przeciwpancernych całkowicie, w ogóle pozbawioną przeciwpancernych pocisków kierowanych. (Wesołość na sali)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Ludzie, to jest zagrożenie życia.)

    Jaki był punkt odniesienia? O co tu chodziło? Po co to zrobiono? Trudno zrozumieć. Podobnie jak trudno zrozumieć, dlaczego wydzielono fregatę rakietową o niesprawnej wyrzutni rakiet… (Wesołość na sali)

    (Poseł Marzena Machałek: To nie jest śmieszne, to jest tragiczne.)

    …a system kierowania uzbrojeniem tej fregaty był od dawna wstrzymany, bo się po prostu do niczego nie nadawał.

    Szczególnym skandalem było przygotowanie i przekazanie Radzie Ministrów w sierpniu 2015 r. negatywnego stanowiska resortu ministerstwa obrony w sprawie przeprowadzenia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej sojuszniczych ćwiczeń w zakresie zarządzania kryzysowego. Ćwiczenia te miały na celu sprawdzenie współdziałania z sojusznikami w sytuacji potencjalnej agresji rosyjskiej. Bardzo ważne ćwiczenia. Jak sprawdzić, jak będą działały, współdziałały siły NATO z siłami polskimi? To jedna z najważniejszych rzeczy, które trzeba zrobić. Ale państwo odmówiliście przeprowadzenia tych ćwiczeń. Dlaczego? Ano kierownictwo MON zakwestionowało podstawy zakładanego scenariusza ćwiczeń, dlatego że on przewidywał, że w ich trakcie będzie możliwość odwołania się do art. 5 traktatu waszyngtońskiego, a wy uważaliście, że to zdenerwuje Rosję. W związku z tym nie będziemy ćwiczyli z NATO. Nie będziemy, bo Rosji się to nie spodoba.

    (Głos z sali: Ha, ha, ha.)

    (Głos z sali: Nie śmiejcie się.)

    (Głos z sali: Przecież się nie śmiejemy.)

    Jak podejść do takiego stawiania sprawy? Jest jesień 2015 r. Wy w tym czasie rezygnujecie ze sprawdzenia możliwości współdziałania polskich wojsk z wojskami NATO, bo obawiacie się, że Rosję to zdenerwuje. No to może w ogóle nie ćwiczyć i zupełnie zlikwidować armię. Wtedy Rosja będzie zachwycona. Absolutnie.

    Z takich samych powodów odmówiono udziału polskich żołnierzy w szkoleniach armii ukraińskiej zorganizowanych w 2015 r. w Jaworowie przez armię Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii. Dlaczegóż to zrobiliście? Dlaczego polscy żołnierze nie mogą w Jaworowie ćwiczyć z żołnierzami Stanów Zjednoczonych i z żołnierzami ukraińskimi? Ano dlatego, że uważaliście, że to się nie spodoba Federacji Rosyjskiej.

    (Głos z sali: Prawda.)

    Czy naprawdę to jest główny punkt odniesienia w modelowaniu, kształtowaniu i przygotowywaniu polskich Sił Zbrojnych? To przed kim chcecie się bronić? Kto w takim razie zagraża Polsce, jeżeli nie można denerwować Federacji Rosyjskiej i nie można w żaden sposób wobec niej się szkolić obronnie?

    Zaniedbano przygotowania do szczytu NATO w Warszawie. Od szczytu w Newport w 2014 r., w trakcie którego ustalono miejsce kolejnego spotkania szefów państw NATO w Warszawie, od tego momentu praktycznie nie dokonano żadnych postępów w zakresie prac związanych z organizacją tego szczytu: nie powołano zespołu zadaniowego w ramach Ministerstwa Obrony Narodowej, nie podpisano umowy rezerwacji Stadionu Narodowego na czas szczytu umożliwiającej właściwą jego adaptację ani nie wszczęto żadnych postępowań publicznych związanych z zakupem niezbędnego wyposażenia. Zaniedbania te zagrażały prawidłowej organizacji szczytu i choć były winą Platformy Obywatelskiej…

    (Poseł Małgorzata Chmiel: I Tuska.)

    …to jej politycy po dzień dzisiejszy próbują przerzucić za to odpowiedzialność i wykorzystywać ten fakt przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości. I gdyby nie oficjalny komunikat, który został niedawno przekazany z Białego Domu, że pan prezydent Obama będzie uczestniczył w szczycie, nadal byście powtarzali tę szeptankę i tę w istocie rosyjską propagandę, że nie będzie pana prezydenta Obamy na polskim szczycie… (Oklaski)

    (Poseł Artur Szałabawka: Prawda.)

    …bo to było waszym celem i waszym zamiarem z chwilą, kiedy Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy.

    (Poseł Artur Szałabawka: Szkodniki.)

    Nie podejmowano żadnych prób przeciwdziałania propagandowej działalności agentury rosyjskiej, która nasączała krajowe serwisy internetowe treściami podważającymi sens strategicznej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Sprzyjano prorosyjskiej propagandzie rehabilitującej współpracę z sowieckim wywiadem wojskowym GRU i z KGB, kształtując podstawy szkolenia i wychowania żołnierskiego w Polsce pod dyktando byłych funkcjonariuszy sowieckich służb specjalnych. Dobitnym tego przykładem było powierzenie kształtowania kadr wojska polskiego byłemu funkcjonariuszowi wojskowej służby wewnętrznej wprost wywodzącej się z aparatu sowieckiego i takiemu człowiekowi powierzono funkcję rektora-komendanta Akademii Obrony Narodowej.

    (Na tablicach wyświetlane są zdjęcia, poruszenie na sali)

    (Poseł Artur Szałabawka: Skandal!)

    Tak chcieliście ukształtować przyszłe polskie kadry wojskowe.

    (Głos z sali: Coś niesamowitego.)

    Działania w zakresie wyjaśnienia przyczyn katastrofy polskiego samolotu TU-154 nad Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 r. prowadzono w sposób uniemożliwiający ustalenie rzeczywistych przyczyn i przebiegu zdarzeń, a wręcz wspierający rosyjską operację dezinformacyjną w tym zakresie.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Panie marszałku, no…)

    Takie dezinformacyjne działania uniemożliwiające zbadanie przebiegu wydarzeń prowadziły zarówno Służba Wywiadu Wojskowego, jak i Służba Kontrwywiadu Wojskowego, a także Naczelna Prokuratura Wojskowa, ale niestety, przyłączyła się do tego także część kadry dowódczej, która nie miała odwagi ująć się ani za swoim prezydentem, ani za swoim szefem sztabu, ani za swoimi dowódcami rodzajów Sił Zbrojnych, którzy polegli pod Smoleńskiem. Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Służba Wywiadu Wojskowego nie dokonały żadnej analizy posiadanych informacji na temat katastrofy smoleńskiej, mówił o tym w sposób dobitny, jednoznaczny i mam nadzieję, że wstrząsający nawet waszymi sumieniami, pan minister Kamiński. Między innymi przekazały one prokuraturze posiadane dane, ale tak, żeby nie można było wyczytać ich rzeczywistego znaczenia i rzeczywistej treści. Ukryto kluczowe dokumenty, w tym odnoszące się do trajektorii TU-154 w ostatniej fazie lotu.

    (Poseł Małgorzata Chmiel: Jezu…)

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Nie było lotu, bo był wybuch.)

    Te dokumenty istnieją w Ministerstwie Obrony Narodowej, ale nie przekazaliście ich prokuraturze. Ukryliście je nie tylko przed opinią publiczną, nie tylko okłamywaliście wszystkich w Polsce i za granicą, ale także nie przekazaliście ich prokuraturze. Służby brały aktywny udział w fałszowaniu i ukrywaniu informacji. Ukryto w ten sposób także fakt zgody 15 kwietnia – jest protokół z tego wydarzenia – na niebadanie szczątków ofiar przez Rosjan, a także informacje, które napływały do Ministerstwa Obrony Narodowej już od września 2010 r., że zamieniono ciała ofiar. Przez blisko 2 lata oszukiwaliście w tej sprawie opinię publiczną. Część związanej z tą sprawą dokumentacji kierownictwo SKW próbowało ukryć w ramach tworzonego od końca 2014 r. Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Samo centrum organizowano, nadużywając zaufania Sojuszu oraz zmierzając do utworzenia ośrodka wyłączonego spod nadzoru władz państwa polskiego. Miała być to ziemia, miała być to instytucja niepodlegająca państwu polskiemu, ale za sowitą opłatę, jej szefowie dostawali miesięcznie ponad 20 tys. zł. To nie jest tak dużo…

    (Głos z sali: No nie.)

    (Głos z sali: Co?)

    …ja się zgadzam, ale to jest opłata, która skłoniła ich do podjęcia się tego zadania.

    (Głos z sali: Srebrniki.)

    Służba Kontrwywiadu Wojskowego w sposób bezprawny i bezzasadny inwigilowała ponad 20 znajdujących się w opozycji polityków, w tym – naprawdę, panie i panowie, chyba o tym wiecie – już od dłuższego czasu nieaktywnego publicznie i politycznie pana premiera Jana Olszewskiego. Dlaczego się zajmowaliście inwigilacją tego człowieka? Po co to było?

    (Poseł Artur Szałabawka: Dzicz, dzicz.)

    Na co to było? Jaki miał być tego skutek i jaka z tego miała być korzyść?

    (Poseł Artur Szałabawka: Chorzy z nienawiści.)

    A także dziennikarzy, m.in. z redakcji Telewizji Polskiej, ˝Gazety Polskiej˝, ˝Naszego Dziennika˝, Radia Maryja oraz Telewizji Trwam, a także pracowników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, biur poselskich oraz kancelarii adwokackich. Materiał gromadzono z wyraźnym celem ustalenia wzajemnych relacji inwigilowanych osób, chociaż nie miały one i nie mogły mieć związku z przedmiotem ustawowo prowadzonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego operacji. Czy naprawdę sądzicie państwo, że pan premier Jan Olszewski mógł w jakikolwiek sposób być człowiekiem podejrzewanym o działania na szkodę państwa polskiego? Naprawdę?

    (Poseł Artur Szałabawka: Chorzy psychicznie.)

    (Głosy z sali: Hańba!)

    (Poseł Dorota Niedziela: Każdy mógł być.)

    Ale to właśnie z inspiracji tych ludzi, a w szczególności z inicjacji pana Ryszarda Parulskiego, pana prokuratora Ryszarda Parulskiego, pana pułkownika prokuratora Ryszarda Parulskiego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego podjęła wówczas czynności zmierzające do ustalenia kontaktów, w tym analizę billingów, połączeń telefonicznych, znajomości i środowiska prokuratora Marka Pasionka, tylko dlatego że w trakcie śledztwa smoleńskiego zwrócił się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z prośbą…

    (Poseł Artur Szałabawka: Dywersanci.)

    …o informacje, jakie służby amerykańskie mogły mieć na temat przebiegu tej straszliwej katastrofy. Dlatego podjęliście działania inwigilacyjne tego odważnego, prawego prokuratora? To jest hańba! Za to, że ktoś coś chciał zrobić dla Polski…

    (Poseł Artur Szałabawka: Hańba!)

    …wy go prześladowaliście, za to, że nie zadbano o bezpieczeństwo prezydenta, nagradzaliście awansem. To jest wasza moralność. To są wasze wartości. (Oklaski)

    (Poseł Artur Szałabawka: Hańba!)

    Wiosną 2010 r. bez zgody władz polskich Służba Kontrwywiadu Wojskowego – widzimy tutaj, możecie się przyjrzeć państwo tym funkcjonariuszom: generałom, pułkownikom – podjęła współpracę z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa, bez zgody władz polskich, bez ustawowo wymaganej zgody władz polskich.

    (Poseł Piotr Kaleta: Tomek, nie jest dobrze.)

    Podjęli współdziałanie w zakresie kontaktów i wymiany informacji. Jak zapisano w umowie, którą podpisano, współpraca miała dotyczyć obszaru kontrwywiadu wojskowego w interesie zapewnienia bezpieczeństwa współpracy wojskowej. Tygodnie po dramacie smoleńskim zapewniano bezpieczeństwo współpracy wojskowej z Federacją Rosyjską, umożliwiając funkcjonariuszom Federacji Rosyjskiej penetrację polskiego systemu bezpieczeństwa. Dopuszczono ich nawet do terenowych organów Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

    (Poseł Artur Szałabawka: Coś niesamowitego.)

    Robiono im tutaj obiady, przyjęcia, pokazywano teren, pokazywano możliwości działania. Ale było też na odwrót, zgadza się. Także najwyżsi funkcjonariusze SKW jechali do Sankt Petersburga, jechali do Moskwy, fotografowali się na tle okrętu Aurora, reklamowali ten symbol sowieckiej rewolucji, która zbrodniczo doprowadziła do wymordowania milionów ludzi.

    (Poseł Dorota Niedziela: Jezus Maria, nie mogę.)

    Tak, na czapkach macie tam reklamy okrętu Aurora. To jest wasze podejście do relacji międzynarodowych.

    (Poseł Dorota Niedziela: Czerwony krawat też jest reklamą komunizmu.)

    Szanujemy wszystkie państwa, także państwo rosyjskie, ale reklamowanie symbolów sowieckiej przemocy to jest rzecz niegodna polskiego oficera. (Oklaski)

    (Głosy z sali: Hańba!)

    Być może jeszcze trzeba zrobić jedną uwagę w związku z panem prokuratorem Parulskim, myślę, że to jest rzecz ważna. Sprawa doboru prokuratorów wojskowych do prowadzenia śledztwa smoleńskiego wymaga osobnej analizy, to jest bezsporne, ale w szczególności dotyczy to działania pana prokuratora pułkownika Ryszarda Parulskiego. W niektórych wypadkach istnieją przesłanki wskazujące, że dobierano – być może to on robił, to jest odpowiedzialność ministra obrony narodowej także w tamtym systemie prawnym – osoby, prokuratorów wojskowych, którzy uprzednio uwiarygodnili się poprzez swoją gotowość przechodzenia do porządku dziennego nad przestępstwami godzącymi w bezpieczeństwo państwa polskiego. Dotyczy to przynajmniej jednego z głównych prokuratorów tego śledztwa, śledztwa smoleńskiego, który już wcześniej umorzył postępowanie w sprawie sfałszowania przez żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych kilkudziesięciu certyfikatów dostępu do informacji ściśle tajnej. Takie zawiadomienie o sfałszowaniu przez żołnierzy WSI kilkudziesięciu takich certyfikatów zostało na ręce tego prokuratora przedłożone i on to umorzył. A czy wiecie państwo, dlaczego to umorzył? Bo uznał, że to jest niska szkodliwość czynu, sfałszowanie dostępu do ściśle tajnej informacji, kilkadziesiątkrotne.

    (Poseł Dominik Tarczyński: To jest zdrada.)

    A później ci oficerowie, dysponując tymi certyfikatami, byli wysyłani do NATO, byli wysyłani do Kwatery Głównej, byli wysyłani do ataszatów i reprezentowali państwo polskie, i mieli dostęp do informacji ściśle tajnych, informacji NATO. Później publicystyka komunistyczna mówiła: jakżeż to, to wspaniali ludzie, komunistyczni wprawdzie, o rodowodzie komunistycznym, ale NATO im wierzy. To nie NATO im wierzyło. To nie NATO im wierzyło, to my okłamywaliśmy NATO…

    (Poseł Robert Telus: Wy wierzyliście.)

    …a dokładniej koalicja SLD-PSL.

    (Głos z sali: Nie, Platforma.)

    Znowu się pomyliłem? Widzicie państwo.

    (Głos z sali: PO!)

    Bardzo przepraszam SLD po raz drugi.

    (Poseł Małgorzata Chmiel: Wszystko to przecież wina Tuska.)

    (Głos z sali: Te same korzenie.)

    To prawda, że te same korzenie. (Wesołość na sali)

    Wymienione powyżej fakty, stwierdzone w toku czynności audytowych, składają się na obraz degradowania zdolności państwa polskiego do zachowania suwerenności wobec wzmagającego się nacisku rosyjskiego. Do ustalenia pozostaje, w jakim stopniu było to wynikiem świadomie podejmowanych decyzji o charakterze politycznym, bo może to była tylko głupota, tego nie można wykluczyć.

    (Głos z sali: Oby.)

    Z inicjatywy byłego prezydenta pana Bronisława Komorowskiego dokonano w 2014 r. zmiany systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej, która w ciągu 2 lat wdrażania nie przyniosła uporządkowania systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi, wręcz przeciwnie – stała się przyczyną niejasności w zakresie podziału kompetencji pomiędzy organy dowódcze i stała się przyczyną braku jednolitości dowodzenia, wielu realnych strat i chaosu w armii polskiej. Podobnie było z tzw. uzawodowieniem służby wojskowej. Nie tylko przyniosło ono faktyczne zmniejszenie stanów osobowych głównych rodzajów Sił Zbrojnych, ale i znacznie ograniczyło możliwość uzupełniania rezerw. W efekcie doprowadzono do sytuacji, w której Polska posiada jeden z najniższych w Europie współczynników możliwej mobilizacji rezerw.

    (Poseł Artur Szałabawka: Właśnie.)

    Przed tą decyzją, którą państwo podjęliście, Siły Zbrojne były w stanie powoływać na ćwiczenia od 45 do 60 tys. rezerwistów rocznie. Po waszej reformie powoływano na ćwiczenia zaledwie, i to w najlepszym wypadku, 15 tys. osób, bowiem nie było możliwości przećwiczenia większej liczby. To jest tyle, ile powołuje 30-krotnie mniejsza od Polski Estonia. 15 tys. rezerwistów zamiast 60 tys. Do końca okresu objętego audytem utrzymywano 12-letni okres pozostawania w służbie zawodowej żołnierzy w stopniu szeregowego…

    (Poseł Artur Szałabawka: Właśnie.)

    …pomimo narastających w jednostkach braków kadrowych. Nie wykorzystywano przy tym ustalonych limitów powoływania chętnych do służby zawodowej. Chcę, żebyście państwo mieli jasność…

    (Poseł Dorota Niedziela: Mamy, mamy.)

    Zwracam się do tych członków Platformy Obywatelskiej i PSL-u, którzy być może nie zdawali sobie z tego sprawy, którzy być może nie wnikali w te zawiłości systemu wojskowego i nie wiedzieli tego.

    (Poseł Dorota Niedziela: Pan nam wytłumaczy.)

    Komisje lekarskie. Żołnierze kwalifikowali ponad 82% chętnych zgłaszających się na ćwiczenia wojskowe, ale akceptowano poniżej 50%, nie ze względów zdrowotnych, tylko ze względu na to, że nie chciano ćwiczyć większej liczby. Z tego względu.

    (Poseł Dominik Tarczyński: To jest skandal, to jest sabotaż.)

    Miało być mniej żołnierzy, miało być mniej młodzieży, która jest przeszkolona, miało być mniej wojska…

    (Głos z sali: Mniej wyszkolonych.)

    …mniej obronności i mniej patriotyzmu w Polsce. To była filozofia Platformy Obywatelskiej w dziedzinie bezpieczeństwa państwa. (Oklaski)

    (Głos z sali: Taka prawda.)

    (Poseł Artur Szałabawka: Czysta prawda.)

    W stanie krytycznie niskiej zdolności do działania utrzymywano system obrony powietrznej kraju, ale przedtem powiedzmy jeszcze jedno. Może dlatego, że tak jestem związany z tym programem, pominąłem tę kwestię, a trzeba to powiedzieć. Przed objęciem przez was władzy były plany powołania obrony terytorialnej kraju. Więcej, były podejmowane rzeczywiste próby i pierwsze realizacje z tym związane. Wy to zlikwidowaliście do końca, tak że trzeba obronę terytorialną kraju odbudowywać i stawiać zupełnie na nowo. Może to lepiej, ponieważ nie powtarzamy po was waszych fałszerstw i błędów (Oklaski), a dzięki patriotycznej młodzieży, dzięki wsparciu tych środowisko politycznych, które rozumieją potrzebę bezpieczeństwa Polski, obrona terytorialna kraju zostanie już w tym roku zorganizowana. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    Zacząłem mówić o systemie obrony powietrznej kraju. Dopowiedzmy tutaj do końca tę kwestię, bo jest ona zupełnie dramatyczna. Stwierdzono nagminne przypadki przekraczania granic powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej przez nisko lecące obiekty obserwowane wzrokowo, ale niewykryte przez rozpoznanie radiolokacyjne. Meldunki, które pozostały po waszych czasach, stwierdzają, że to wielki sukces, że zaobserwowano wzrokowo przekraczające granicę obce statki powietrzne, bo zlikwidowaliście cały radioelektroniczny system wykrywania tych obiektów. Więcej się stało i jeszcze bardziej dramatycznie, mianowicie…

    (Poseł Dorota Niedziela: Latają teraz bezkarnie.)

    (Głos z sali: Czy ktoś go zabierze?)

    …rozpoznanie radiolokacyjne kierowane było na skutek waszych decyzji na podstawie dyrektywy, która nakazywała wykrywanie wyłącznie tych obiektów, które lecą powyżej 3 tys. m nad ziemią. Taka była dyrektywa.

    (Poseł Dominik Tarczyński: To jest to prostu sabotaż.)

    (Poseł Artur Szałabawka: Co za kraj?)

    Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, które cisną się na usta, nie rozumiem tego…

    (Poseł Małgorzata Chmiel: Czego pan nie rozumie?)

    …dlatego że bardzo często padają wyzwiska, w których jesteście mistrzami, różne zarzuty wobec członków Prawa i Sprawiedliwości, także wobec mnie osobiście, ale jak nazwać taką dyrektywą, która nakazuje wykrywanie tylko obiektów latających powyżej 3 tys. m? Czy nie słyszeliście o dronach? Czy to jest jakaś tajemnica? Czy nie słyszeliście o rakietach samosterujących na niskiej wysokości? Czy nie wiecie państwo, jak wyglądają współczesne zagrożenia? Trudno, powtarzam, to zrozumieć.

    (Poseł Piotr Kaleta: A może oni naprawdę nie wiedzą?)

    Zagraniczni instruktorzy zaangażowani w szkolenie polskich pilotów, także tych najnowocześniejszych samolotów, stwierdzali narastający chaos w systemie szkoleń i pogarszające się ich efekty.

    Pozwolę sobie przemilczeć dalsze precyzyjne wyliczenie braków, błędów i świadomych zaniechań, jakie w ramach tego szkolenia zostały stwierdzone przez misję zagranicznych obserwatorów. Państwo z Komisji Obrony Narodowej znacie to wyliczenie, bo uważałem, że w ramach posiedzenia objętego tajemnicą państwową mogę to do końca wyliczyć. Tutaj ze względu na inny charakter dzisiejszego posiedzenia pominę to, bo rzeczywiście nie tylko jest to dla nas żenujące, ale też może zagrażać poczuciu naszych sojuszników co do odpowiedzialności. Na szczęście i ta sprawa już została wyeliminowana. Ale nawet o was nie chcę mówić tak bardzo źle. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    Do najbardziej rażących zaniedbań należy ponadto to, że jedynie dla 1/3 żołnierzy, 1/3 żołnierzy armii polskiej zabezpieczono w ramach zapasów wojennych indywidualne pakiety zabezpieczenia medycznego.

    (Poseł Artur Szałabawka: Po co? Po co?)

    2/3 żołnierzy zapewne w żadnym wypadku nie byłoby w razie konfliktu narażonych na żadne problemy, bo i konfliktu nie będzie, bo wojny nie będzie, więc po co takie zapasy.

    W innych grupach środków materiałowych także nie zabezpieczono pełnego stanu zapasów wojennych. Jeszcze gorszy był stan utrzymywania zapasów bieżących. Przykładowo, w zakresie kierowanych pocisków rakietowych stan zapasów to 17%. Taki stan zapasów zastałem, przychodząc do ministerstwa. Innych rodzajów pocisków rakietowych – nie będę precyzował ze względu na zrozumiałe uwarunkowania – 9%. Pocisków – 35%.

    (Poseł Krzysztof Gadowski: Mało?)

    Środków bojowych do najnowocześniejszych samolotów w odniesieniu do jednego z ich typów – 45%. W innym przypadku – zaledwie 7%. To wszystko są dane pokazujące, jak wielkie są pieniądze polskich podatników. Do dzisiaj spłacamy przecież realizację tego programu samolotowego. Do dzisiaj spłacamy, a państwo nie zadbaliście o podstawowe środki rażenia. Za to wydaliście 250 mln dolarów, 250 mln dolarów na najnowocześniejsze rakiety. Świetnie, cieszymy się z tego, to dobrze, chociaż to ja jestem krytykowany za nabycie tych rakiet, ale to jest przecież kontrakt przez was podpisany, tylko że nie zadbaliście w ogóle o infrastrukturę do tych rakiet. Nie zadbaliście o podstawowe środki, a kupujecie błyskotki, które siłą rzeczy muszą tylko i wyłącznie leżeć i czekać na użycie ich wtedy, kiedy dwa razy więcej zostanie dopłacone, żeby one mogły w ogóle zostać użyte. Tak wyglądały wasze zamówienia. Błyskotki, tombak, pustota i marnotrawstwo polskich pieniędzy. (Oklaski)

    Sukcesywne zmniejszanie się poziomu zapasów środków bojowych dla poradzieckich samolotów i wyrzutni rakiet nie spowodowało podjęcia żadnej decyzji co do sposobów zastąpienia ich innymi środkami. Równocześnie odsuwano w czasie pełne zastąpienie poradzieckiego sprzętu i zbrojenia sprzętem krajowym lub zachodnim. Bieżące zabezpieczenie stanu środków bojowych utrzymywano w całej armii na rażąco niskim poziomie. W niektórych grupach kluczowych środków ten poziom to było 10%. I tym państwu, którzy zastanawiają się, skąd te precyzyjne liczby, skąd te dane, jak to się stało, jak doprowadzono do tego, że mogę powiedzieć co do każdego rodzaju uzbrojenia bardzo precyzyjnie, odpowiadam: to nie tylko praca systemu kontroli, który uruchomiłem, to przede wszystkim praca Najwyższej Izby Kontroli. (Oklaski) Najwyższej Izby Kontroli.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    System sprawozdawczości w zakresie stanu zapasów sprzyjał jawnym fałszerstwom dotykającym nie tylko kierownictwo resortu, ale i dowódców jednostek liniowych, którzy byli systematycznie okłamywani poprzez zawyżanie ilości materiałów i uzbrojenia, które rzekomo było dostępne w magazynach na czas wojny. Ale nie było tego uzbrojenia, nie było tych zapasów. Wydawaliście zaświadczenia mówiące dowódcom, że będą mogli dysponować takimi i takimi zapasami, a było ich 5%, 10%, 15% w najlepszym wypadku. Wprowadzaliście dowódców świadomie w błąd. Dlaczego tak się działo? Po co to robiliście? Nie rozumiem. (Poruszenie na sali)

    Stwierdzono zasadnicze zaniedbania w zakresie modernizacji bazy obsługowo-naprawczej sprzętu bojowego, w tym fakt, iż blisko połowa stanu ewidencyjnego mobilnych baz obsługowo-naprawczych funkcjonowała pomimo całkowitego wyczerpania resursu eksploatacji. Siłom Zbrojnym nie zapewniono kluczowej na współczesnym polu walki zdolności rozpoznania radioelektronicznego i walki elektronicznej, przesuwając pozyskanie odpowiedniego sprzętu na okres po roku 2020.

    (Poseł Artur Szałabawka: Już będzie po wojnie.)

    Wtedy będziemy według was mogli ten sprzęt pozyskiwać.

    Stan technicznej sprawności uzbrojenia i sprzętu utrzymywano na rażąco niskim poziomie pomimo deklarowanego przez dowództwo generalne 96-procentowego stopnia sprawności jednego z głównych środków walki pancernej. Jednego z głównych środków walki pancernej – znowu przez litość nie wymienię, o który chodzi. W istocie w listopadzie 2015 r. w przypadku tego właśnie rodzaju środków walki tak naprawdę sprawnych było poniżej 50% wozów bojowych. Poniżej 50% wozów bojowych. Nie podjęto żadnych działań po ustaleniu, że nieznany podmiot zewnętrzny wszedł w posiadanie 10 tys. numerów telefonów komórkowych wykorzystywanych w polskich Siłach Zbrojnych.

    (Poseł Artur Szałabawka: Dywersja.)

    Ktoś na świecie pozyskał numery telefonów komórkowych w zasadzie całej czy olbrzymiej części kadry polskich Sił Zbrojnych. Żadnych działań nie podjęliście, najmniejszych.

    Pomimo dysponowania przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Siły Zbrojne własną kadrą o wystarczających kwalifikacjach informatycznych podpisywano umowy z zewnętrznymi firmami – to słynny outsourcing, jak państwo wiedzą – na świadczenie usług wsparcia informatycznego na kwoty – drobiazg – 590 zł i więcej za godzinę. My jako podatnicy płaciliśmy na kadrę informatyczną, kadra informatyczna zajmowała się wskazanymi programami, a równolegle zatrudniano po 590 zł za godzinę znajomych i przyjaciół królika. To jest system, którym można doprowadzić naprawdę najbogatszy kraj do ruiny. (Oklaski)

    Stwierdzono brak sprawowania właściwego nadzoru nad szpitalami wojskowymi, które przez lata nie potrafiły zbilansować wyników finansowych, a w celu pokrycia strat zadłużały się m.in. w parabankach – to może jeszcze reminiscencja z okresu lat 80., kiedy późniejszy dowódca czy też zwierzchnik dowódców zajmował się finansowaniem czy też wkładaniem swoich pieniędzy w parabanki – i podmiotach finansowo-kredytowych o wątpliwej reputacji.

    Stwierdzono obsadzanie oficerów skompromitowanych wieloletnią służbą w byłej WSI na kierowniczych stanowiskach w Siłach Zbrojnych, Ministerstwie Obrony Narodowej oraz podporządkowanych mu placówkach naukowych i zagranicznych.

    Pomimo wyprowadzenia ze struktury ministerstwa komórek organizacyjnych, które przekształcono w samodzielne inspektoraty i które już były na zewnątrz struktur ministerstwa, znacznie wzrosła i rozrosła się ministerialna kadra urzędnicza. Zatrudnienie pracowników cywilnych w urzędzie Ministerstwa Obrony Narodowej w latach 2008-2015 wzrosło o ponad 16%. Na kluczowe stanowiska dowódcze mianowano oficerów o wątpliwych kwalifikacjach, stwierdzono liczne przypadki pozbawionych merytorycznego uzasadnienia karier oficerów byłej WSI i pionu politycznego Ludowego Wojska Polskiego. W Siłach Zbrojnych pełniło służbę 87 generałów i ponad 1500 pułkowników. Z tej liczby ponad 50% – 774 – pracowało w Ministerstwie Obrony Narodowej, a nie w liniowych jednostkach wojskowych przygotowujących się do obrony kraju. Spośród 1500 pułkowników w Ministerstwie Obrony Narodowej zatrudniano 774.

    Sabotowano realizację ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990.

    (Poseł Czesław Mroczek: Tak, broń magnetyczna.)

    (Poseł Artur Szałabawka: Nie śmiejcie się, nie śmiejcie, przez łzy się śmiejecie.)

    Do Instytutu Pamięci Narodowej nigdy nie przekazano, do czasu mojego przyjścia do ministerstwa, 683 spośród 1500 oświadczeń złożonych przez zobowiązanych żołnierzy zawodowych. Powtarzam jeszcze raz: na 1500 oświadczeń, które powinny być złożone, 683 nigdy nie zostały przekazane do Instytutu Pamięci Narodowej, choć to jest ustawowy obowiązek, i nie sądzę, żeby minister obrony narodowej nie wiedział, że blisko połowa podległych mu oficerów jest w takiej właśnie sytuacji.

    (Głos z sali: Agentura.)

    W samej Warszawie wojsko poprzez Agencję Mienia Wojskowego dysponuje w jednej tylko dzielnicy Woli ponad 45 ha wolnej do zagospodarowania ziemi. Tam można by budować przecież domy dla warszawiaków potrzebujących jak powietrza własnego mieszkania. Ale panowie, państwo trzymaliście te tereny, trzymaliście te lokalizacje z niewiadomego bliżej powodu. Tam się nic nie dzieje poza tym, że deweloperzy być może na tym zyskują. 45 ha w jednej tylko dzielnicy w posiadaniu instytucji podległych wojsku, podległych kierownictwu, przepraszam, nie wojsku, nie chcę urażać czy obrażać wojska, bo to nie byłoby słuszne, ale kierownictwu Ministerstwa Obrony Narodowej.

    W latach 2008-2015 zawierano w urzędzie Ministerstwa Obrony Narodowej długoterminowe umowy zlecenia z osobami z politycznego otoczenia ministrów. W toku audytu nie stwierdzono istnienia żadnej dokumentacji wskazującej na rodzaj opracowań, jakie miały one sporządzać na potrzeby ministra obrony narodowej, a wypłacono niedużo, 1 mln zł.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Szok.)

    To nie jest tak strasznie dużo. Jeden generał – 200 tys. zł, drugi, były minister – 290 tys. zł, były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego z państwa nadania – tylko 336 tys. zł, ale może dlatego że on był oskarżony w jednej z afer wojskowych, więc miał więcej.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Szok.)

    Przyznawano służbowe karty płatnicze o nieuzasadnionym, bardzo wysokim limicie ponad 30 tys. zł miesięcznie…

    (Poseł Artur Szałabawka: 30 tys.? Miesięcznie?)

    Miesięcznie.

    …za pomocą których obdarowane nimi osoby kupowały alkohol, artykuły spożywcze, opłacały posiłki, spotkania biznesowe itd., itd. Znowu nie będę wymieniał nazwisk, ale dlaczego tak się złożyło, skąd taki przypadek, że wszystkie one są byłymi wysokimi funkcjonariuszami WSI (Oklaski)…

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    …których umieściliście na niesłychanie lukratywnych stanowiskach w Polsce i za granicą? Skąd ten przypadek? Jakaś taka mięta. (Wesołość na sali, oklaski)

    Z pominięciem odpowiedzialnej za gospodarowanie majątkiem zbędnym dla potrzeb Sił Zbrojnych Agencji Mienia Wojskowego bezpłatnie przekazywano fundacjom i stowarzyszeniom mienie powojskowe, które było następnie przez nie odsprzedawane. To miliony złotych. To miliony złotych, które lekką ręką były rozdawane.

    Począwszy od 2012 r., kierownictwo Agencji Mienia Wojskowego rozpoczęło wyprzedaż przynoszących znaczne przychody czynszowe lokali użytkowych. Przychody te uszczuplono na szkodę wojska i Skarbu Państwa o blisko 60 mln zł rocznie. Stosowano przy tym nieuzasadnioną praktykę rozkładania opłaty sprzedażnej na nieoprocentowane raty, czasami niższe od dotychczasowej stawki czynszowej.

    Ministrowie obrony narodowej zaniedbali ustawowy obowiązek zapewnienia właściwych warunków zabezpieczenia wieczystego przechowywania i naukowego udostępniania archiwów, zwłaszcza tych, które związane były z chwalebną przeszłością i historią oręża polskiego. Dotyczy to w szczególności rękopisów marszałka Józefa Piłsudskiego, legionów, Bitwy Warszawskiej. Wszystkie te dokumenty, a to jest 4300 m.b., gniły i pleśniały pozbawione właściwej opieki i właściwego zabezpieczenia. 4300 m.b. najcenniejszych dla Wojska Polskiego i polskiej historii zbrojnej i dumy wojska polskiego dokumentów…

    (Poseł Artur Szałabawka: Właśnie dlatego leżały.)

    …pleśniejące i gnijące, bo państwo mieliście na wszystko pieniądze, tylko nie na to, żeby zabezpieczyć pamięć o wspaniałej historii polskiego oręża. (Oklaski)

    W latach 2010-2015 w urzędzie ministra obrony narodowej wydatkowano ponad 30 mln zł na działania promocyjne, z których znaczna część okazała się zupełnie nieefektywna. Były to różne przedsięwzięcia, bardzo wiele, ale o jednym chciałbym powiedzieć bliżej, a nawet pokazać, jeżeli będzie można, jego egzemplifikację.

    (Poseł Artur Szałabawka: Bączek?)

    Bardzo proszę, bo wiąże się z tym… Jest już tutaj zamówienie w tej sprawie, więc będę…

    (Poseł Krzysztof Zaremba podchodzi do mównicy i prezentuje dwie tablice Mendelejewa)

    Oto, proszę państwa, tablice Mendelejewa, bardzo ważna pomoc naukowa. Można wyżej to pokazać, prawda? Wiecie państwo, ile zgromadzono tego w piwnicach ministra obrony narodowej pana Siemoniaka?

    (Poseł Andrzej Czerwiński: Chodzi o tego faceta czy o to, co trzyma?)

    30 tys. takich tablic tam zalega, 30 tys. tablic. Otóż chcę powiedzieć, bo już pani minister Zalewska sobie to zamówiła, że przekażemy je na potrzeby szkół polskich i na potrzeby klas mundurowych. W ten sposób działania pana ministra Siemoniaka może wreszcie komuś w Polsce na coś się przydadzą. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    To jest akcent, który na koniec chciałem przywołać, mający pewien element humorystyczny. Ale cały obraz tego, co zrobiono z Wojskiem Polskim, jest tragiczny, a nie humorystyczny. I tylko dzięki Polakom, którzy wybrali obóz patriotyczny, Prawo i Sprawiedliwość, mamy szansę, że Wojsko Polskie wróci na polskie granice, że siła oręża polskiego i sojuszy, które podtrzymują nasze możliwości działania, zagwarantuje Polakom bezpieczeństwo i niepodległość.

    (Posłowie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wstają, długotrwałe oklaski)

    (Poseł Dorota Niedziela: Husaria.)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here