Arabska mentalność. Co dalej?

1
21368

Artykuł nadesłany przez Justynę Dykas, arabistkę. Zachęcam Państwa do nadsyłania swoich komentarzy, artykułów na bieżące tematy polityczno-społeczne. Mój adres e-mail: [email protected]

Długo zastanawiałam się o tym, jak zacząć artykuł opisujący arabską mentalność i kulturę od podszewki. Brakuje rzetelnych informacji na temat Arabów, islamu – są tylko skrajności. Skrajna nienawiść wskutek coraz to częstszych i nagłaśnianych ataków terrorystycznych oraz skrajni obrońcy – wielbiciele jedności świata i Europy, którzy pragną by każdy był jednakowy bez względu na wyznanie i pochodzenie, bo każdy przecież ma prawo do wolności i bycia „człowiekiem”.

Jako arabista, znam tę kulturę bardzo dobrze, ludzi, pragnienia, zwyczaje – chyba tylko dlatego iż od samego początku starałam się poznać tę egzotyczną jakby się mogło zdawać kulturę taka jaka jest naprawdę. A jaka jest? Zależy do czego się odniesiemy. Jeśli odniesiemy się do czasów średniowiecza – z pewnością można by rzec iż Arabowie wnieśli wiele dobrego w rozwój medycyny, czy nauki. Jeśli odniesiemy się do czasów kolonizacji europejskiej – z pewnością można by rzec że Arabowie padli ofiarą systemu wyzysku, za który dziś płaci Europa, w tym kraje które nawet nie uczestniczyły w procesie kolonizacji. Jeśli pomyślimy o sporej liczbie Arabów – są to dobrzy ludzie, coraz częściej szukający dialogu ze względu na podwójne obywatelstwo. Myślę, że jestem osobą obiektywną – większość arabistów jest pasjonatami kultury, czy języka – dziewczyny studiujące arabistykę często chcą przejść na islam, albo już przeszły, mają chłopaka araba, albo męża, lub też ich marzeniem jest praca w organizacjach pozarządowych, gdzie arabski język jest w cenie.

„Demokracja w krajach arabskich jest po prostu niemożliwa.”

Mnie interesowały od samego początku fakty. Jako że arabska kultura znajduje się tak blisko naszej – europejskiej, ciekawym dla mnie było „o co chodzi”. I rozumiejąc tok myślenia Arabów, można przewidzieć wiele. Cztery lata temu pisałam o fali muzułmańskiej imigracji do Europy i rzeczywiście tak się stało. Ta fala była oczywista – demokracja w krajach arabskich jest po prostu niemożliwa, pragnienie demokracji przez samych Arabów – naciągane, a już w roku 2012 można było usłyszeć o pragnieniu ucieczki z krajów dotkniętych skutkami arabskiej wiosny. Padały różne kierunki – kraje Zatoki, Kanada – jednak najczęściej było słychać „Europa”. Arabowie nie chcą naprawiać skutków arabskiej wiosny, ponieważ już nie wierzą, że może być lepiej, choć potrafiono z odpowiednim wsparciem obalić wieloletnie dyktatury. Zniechęceni porażką, brakiem tożsamości w okresie Imperium Osmańskiego, wyzyskiem podczas kolonizacji, dyktaturą tak bardzo znienawidzoną przez Zachód, nie chcą już walczyć, bo ile można. A odbudowa potrwa dekady. Słusznie lub nie – oskarżają Zachód o swe porażki, co jest doskonałym gruntem pod rosnące tendencje fundamentalistyczne. Już nawet nikt nie przeczy, iż za kilkanaście lat Zachodnia Europa stanie się muzułmańska. Lewicowe środowiska wołają o pomoc dla uchodźców, jednocześnie podkreślając że „każdy może przecież zostać terrorystą, a terroryzm to choroba psychiczna bo zabijanie nie jest normalne”.

Kultura arabska jest kulturą dominacji.

Niestety, arabska wiosna nadała bardziej określony kształt arabskiej mentalności – uwydatniła zniechęcenie, bezradność, szukanie tożsamości (jestem Niemcem/Francuzem, czy Arabem?), niechęć w stosunku do Zachodu, określając Amerykę mianem szatana którego należy zniszczyć. Myślę, że można śmiało określić obecny etap jako początek epoki arabskiego romantyzmu – młodzi Arabowie, muzułmanie już niedługo będą chcieli powrócić do korzeni, oskarżając wszystkich o brak przynależności. Będą tęsknić za krajem (którego często już nie ma/nie ma w takiej postaci jakiej był wcześniej ), będą odnosić się do martyrologii z chęcią tworzenia swoich nowych państw w miejscach dla nich nowych.

Obecna fala migrantów, niezadowolona z owoców imigracji (gorsze warunki życia niż statystyczny osobnik posiadający obywatelstwo europejskie), będzie wznosiła bunty. Kultura arabska jest kulturą dominacji, obecna kultura europejska oparta na chrześcijańskich wartościach, będzie przymykała oko na kolejne występki i zamachy, nadając temu miano buntownictwa. Wielu nie chce być nazywanych Arabami, ze względu na złą prasę. Wolą być Francuzami, Niemcami. Ile razy to mi się „oberwało” gdy spytałam „jesteś Arabem”? Często słychać odpowiedź „Jestem Francuzem, algierska to jest moja rodzina”. Da się to zauważyć szczególnie w krajach Maghrebu, gdzie berberskie pochodzenie jest na wagę złota i jest synonimem dobroci i szczerego serca. Coraz więcej Arabów – mówię o Maghrebie, nazywa się ateistami, podkreśla niechęć do islamu. Jest to tendencja rosnąca po wiośnie arabskiej. Ateizm jest synonimem wolności i demokracji, a sama demokracja jest rozumiana „róbta co chceta”. Tyle, że jaki wybór w swym kraju ma współczesny arabski demokrata? Rządy generałów, a może partie fundamentalistyczne?

W Europie modny jest rasizm. Tym hasłem można osiągnąć wszystko i jest to możliwe wyłącznie na starym kontynencie. W Ameryce Łacińskiej jest tak wiele kultur, tu nikt nie mówi z wrogością o kolonizatorach, a różne pochodzenie i kolor skóry nie są motywem podkreślanym w walkach społecznych. Mówi się „nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka”, jednak pamiętajmy że niespełna 100 lat temu chociażby Niemcy ogarnęła fanatyczna idea wyższości nad innymi narodami. Oczywiście, nie każdy Niemiec był hitlerowcem, lecz hitlerowców było wystarczająco wielu, by zawładnąć społeczeństwem. W muzułmanach i Arabach będzie rosła nienawiść, Europa podzielona między wieloma nacjami i opcjami politycznymi nie da rady się przeciwstawić, ponieważ brak tu wspólnej myśli, a Wschodni sąsiedzi z pewnością będą chcieli ten fakt wykorzystać.” Czemu się przeciwstawiać?” spyta statystyczny Niemiec, czy Szwed. „Nie możemy czuć się lepsi, bo jesteśmy bogatsi i dlatego że jesteśmy Niemcami”. Europa chce pomagać całemu światu, w imię idei.

Powinniśmy uczyć się z historii, że idee ogarniające społeczeństwa zawsze prowadziły i będą prowadzić do katastrofy. Europa ma kompleksy z powodu kolonizacji, Arabowie mają kompleksy z powodu bycia kolonizowanymi, z powodu nieudanej arabskiej wiosny i z wielu innych powodów (może niesłusznych). Dla nich Europa jest rajem, wyzwoleniem. Miejscem,w którym będą mogli w końcu istnieć jako społeczeństwo. Europa leczy wyrzuty sumienia, przyjmując każdego kto tylko chce być Europejczykiem. Rok temu usłyszałam od pewnej Niemki „Dlaczego Wy Polacy nie chcecie przyjmować uchodźców? U nas już jest ich zbyt wiele, nie damy rady, weźcie od nas ludzi”. Odparłam na to, iż Polska przecież przyjmuje imigrantów, chociażby z Ukrainy, których to w Polsce obecnie jest trzy miliony, a w większych miastach przynajmniej co dziesiąta osoba na ulicy to Ukrainiec.

Czy Europa jest w stanie przyjąć miliony osób różnych narodowości na swe tereny? Wątpię. Cały czas w internecie krążą obrazki ofiar wojny, dzieci – jednak nikt się nie zastanowi, czy nie lepiej najpierw biednego chłopca z Syrii umyć, ubrać, dać się najeść – a potem rozmawiać i robić zdjęcia. Ale wiadomo, najedzony chłopiec z Syrii, najedzona ofiara wojny nie jest dobrym materiałem na dokument. Według Europy lepiej zrobić kilka zdjęć chłopca wyciągniętego z ruin, czy znalezionego na brzegu morza i liczyć ilość lajków, okazując tym samym wsparcie ofiarom wojny. Mówi się „dasz palec, wezmą całą rękę” – i na to już w wielu przypadkach nie ma odwrotu.

Słynny brudny chłopiec z Aleppo stał się nawet motywem podczas kampanii prezydenckiej Hillary Clinton, która podczas drugiej debaty prezydenckiej podkreślała „trzeba wysłać wojsko, ratować biedne dzieci” – z pewnością podczas wielonarodowościowego wyzwoleńczego ratunku zginie jeszcze więcej dzieci, a może warto by znaleźć środek i odciąć sponsorów i sponsorowanych: sponsorów dziennikarzy nakręcających konflikty, kreujących nastroje społeczne oraz sponsorów militarnych – nie od dziś wiadomo iż wojna to biznes, a na ilości lajków i udostępnień postów również się zarabia.

Autorka: Justyna Dykas

Zobacz drugą część artykułu:

Arabska mentalność. Co dalej? cz. 2

Komentarze:

komentarzy