Bierzmy przykład z Francji. Tam kapitał zagraniczny może być właścicielem max. 20 proc. udziałów w firmie wydającej gazetę ogólnokrajową!

0
3938

Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z istniejących we Francji ograniczeń w zakresie możliwości kontrolowania mediów przez kapitał zagraniczny. W ich efekcie przedsiębiorstwa prasowe wydające ogólnokrajowe dzienniki w praktyce muszą być kontrolowane przez rodzimy kapitał. Obecność kapitału zagranicznego ograniczono w tym przypadku do zaledwie 20 proc. udziałów. Aż ciężko sobie wyobrazić ten gigantyczny jęk europejskich elit, gdyby takie same ograniczenia wprowadził polski rząd na terytorium Polski…

Doświadczenia Francji jeszcze z czasów II wojny światowej, kiedy mnóstwo tamtejszych tytułów prasowych współpracowało z nazistowskim rządem Vichy, spowodowały, że do dzisiaj funkcjonują tam istotne ograniczenia w zakresie możliwości kontrolowania opiniotwórczych mediów prasowych przez kapitał zagraniczny. Okazuje się, że zagraniczni inwestorzy mogą być właścicielami jedynie 20 proc. udziałów przedsiębiorstwa, które wydaje dziennik prasowy o zasięgu ogólnokrajowym. W ten sposób właścicielami czterech największych gazet ukazujących się na terenie całej Francji są Francuzi lub podmioty kontrolowane przez francuski kapitał. Tymczasem w Polsce nie ma żadnych ograniczeń w tej materii. Zagraniczny właściciel, jeśli chce, to może posiadać 100 proc. udziałów w wydawnictwie publikującym ogólnopolską gazetę, może mieć 100 proc. udziałów w ogólnopolskiej rozgłośni radiowej, czy też może mieć na własność odbierane w całym kraju stacje telewizyjne. Nie ma żadnych ograniczeń.

Kiedy w 2005 roku zagraniczny kapitał przejmował dziennik „Berliner Zeitung”, w Niemczech wybuchła histeria. Protestowali dosłownie wszyscy – dziennikarze, politycy, elity intelektualne, ludzie kultury i sztuki. Wszyscy twierdzili, że nie jest dopuszczalne, aby ktoś zza granicy wpływał na poglądy niemieckiej opinii publicznej. Pojawiły się nawet argumenty, że pierwsze w historii przejęcie niemieckiej gazety przez zagraniczny kapitał może zagrozić wolności słowa i suwerenności dziennikarskiej. Ostatecznie amerykańsko-brytyjski inwestor wycofał się odsprzedając swoje udziały niemieckiemu wydawnictwu DuMont Schauberg z siedzibą w Kolonii. Tymczasem w Polsce Niemcy kontrolują już łącznie 133 tytuły prasowe mając 75 proc. udziału w rynku.

Jestem ciekawy jak zareagowałyby europejskie elity oraz „obrońcy demokracji”, gdyby opisane powyżej prawne rozwiązania podobne do francuskich, czy też presję wobec zagranicznego kapitału w Niemczech, zastosowano także w naszym kraju? Mogę się mylić, ale podejrzewam, że jęk brukselskich eurokratów oraz histeria KOD-u i Wyborczej byłyby prawdopodobnie nie do zniesienia. Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here