„Boję się Clintonowej, bo nie chcę mieć III wojny światowej” – mówi Janusz Korwin Mikke

0
20322

Najważniejsze amerykańskie wybory w historii budzą niepokój wielu polityków. Ostatnio w swoim stylu wypowiedział się na ten temat Janusz Korwin Mikke (JKM) z partii Wolność. Jego zdaniem wybór pani Hillary Clinton na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, to pewna III wojna światowa.

Polski europalamentarzysta słynie z barwnych wypowiedzi tak jak Donald Trump i jest podobnie jak on zwalczany przez lewackie media. Trzeba przyznać, że trafność jego prognoz czasami zaskakuje. Tym bardziej trzeba się martwić gdy zapowiada wielki konflikt Rosji i Chin z USA.

„Boję się Clintonowej, bo nie chcę mieć III wojny światowej. Jak ta baba się dorwie do władzy, to mamy III wojnę światową na bank” – powiedział Janusz Korwin Mikkę

Polityk idzie nawet dalej w swoich osądach i nzywa Clintonową „zimną suką”. Gdy ktoś oglądnął rozbawioną Hilarię dowiadującą się o śmierci Mouamara Kadafiego „We came, we saw, he died” to taka ocena nie wydaje się już oderwana od rzeczywistości.

Są też wywiady telewizyjne wskazujące na to, że pani Clinton uważa, że trzeba za wszelką cenę wzmacniać Izrael i chronić to państwo nawet kosztem wywołania wojny. Stwierdziła na przykłąd publicznie, że gdyby była prezydentem, zaatakowałaby Iran. Łatwość z jaką przychodzi jej głoszenie takich rzeczy może przerażać.

„Za nią stoją rozmaite siły, typu neokonserwatyści, którzy prą do tej wojny z kilku powodów” – uważa na temat kandydatki Demokratów, europoseł Janusz Korwin Mikke – „Pan Trump jest człowiekiem nieprzewidywalnym, natomiast pani Clintonowa jest przewidywalna: ona tę wojnę zrobi”

Siły o których wspomina JKM to tak zwani neocons, czyli neokonserwatyści z czasów administracji obu Bushów. To oni odpowiadają za rozpętanie bliskowschodniego bajzlu, a teraz otwarcie wspierają Clintonową, bo stojące za nimi koncerny zbrojeniowe widzą szansę zarobku na wielkim konflikcie, który dodatkowo staje się wygodny ze względu na nadchodzące bankructwo obecnego systemu finansowego.

Rozpętanie teraz globalnej wojny, celem ostatecznej dominacji, jest zdaniem JKM całkowicie racjonalne. Chiny, fabryka świata, rozwijają się znacznie szybciej niż Stany i zbroją się na potęgę, zatem trzeba zniszczyć Chiny, zanim staną się potężniejsze niż Stany Zjednoczone. Nieco inaczej wygląda sytuacja z Rosją, która nie jest w stanie dominować gospodarczo, ale nadal pozostaje groźna militarnie. Ostatnio władze Federacji Rosyjskiej nie żałują środków na modernizację armii i jej arsenału. Wciąż najgroźniejszym jej środkiem działania jest potencjał nuklearny szacowany jako największy na świecie.

Gra toczy się zatem o wielką stawkę i miejmy nadzieje, że lewicowe amerykańskie media nie zdołają zrobić wody z mózgów wyborcó za oceanem. Konsekwencje oddania władzy nad najpotężniejszą armią świata w ręce kogoś, takiego jak Killary Clinton, może się skończyć globalną katastrofą.

Za: zmianynaziemi.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ