Bruksela chce odebrać Polsce unijne dotacje? Tu nie chodzi o żadną demokrację, tylko o grube miliardy euro!

1
27532

Pojawiły się pogłoski, że skoro pomysł z sankcjami nie wypalił, to unijni dyplomaci będą próbowali odebrać Polsce dotacje. Wszystko z powodu rzekomego „zagrożenia demokracji”. Rzeczywiste powody mogą być jednak nieco inne. Polska była dotąd niczym dojna krowa. Potencjał gospodarczy naszego kraju był wykorzystywany przede wszystkim przez zagraniczne firmy i korporacje, które drenowały stąd miliardy zł zarobionych tutaj pieniędzy. Teraz zaczęło się to urywać, co tłumaczy nerwowe reakcje eurokratów. I o to toczy się gra, a nie o demokrację.

To, że Polska była dojną krową najlepiej widać na przykładzie salda rachunków bieżących naszego kraju prowadzonego przez NBP. W latach 2008 – 2015 wyprowadzono z Polski legalnymi kanałami (poprzez dywidendy, różnego rodzaju opłaty, rachunki za usługi i sprowadzane towary czy odsetki za pożyczone pieniądze) aż 427,7 mld zł! Średnio w skali roku to ponad 53,4 mld zł. Aż tu nagle przyszedł rok 2016 – deficyt na saldzie rachunków bieżących po 3 kwartałach wynosi zaledwie -4,3 mld zł. Rządowi udało się wprowadzić podatek bankowy oraz ograniczyć skalę fiskalnych optymalizacji, jak i wyłudzeń podatku VAT. Były miesiące, kiedy – dzięki dobremu eksportowi – więcej pieniędzy zostawało w Polsce, aniżeli było drenowanych za granicę.

ZOBACZ: Kumple kumplom, czyli dlaczego Komisja Europejska tak bardzo wspiera ekipę Platformy w atakowaniu polskiego rządu!

Taki stan rzeczy nie mógł oczywiście podobać się reprezentantom poszczególnych państw „starej Unii” zasiadających w Brukseli. Pod pozorem troski o rzekomo zagrożoną demokrację zaczęli przebąkiwać coś o nałożeniu sankcji na nasz kraj. Kiedy pomysł nie wypalił (musi być jednomyślność wszystkich pozostałych członków UE – a wiemy, że Węgry już zapowiedziały veto), zaczęło się sugerowanie możliwości odebrania części unijnych dotacji. Pomysł ten przybrał na sile w związku z ostatnimi wydarzeniami w Sejmie, kiedy Platforma zaczęła głosić, że budżet kraju jest „nielegalny”.

Oficjalnej reakcji Brukseli na „ciamajdan” jeszcze się nie doczekaliśmy. Obawiam się jednak, że eurokraci będą chcieli wykorzystać zamieszanie wywołane przez posłów opozycji do tego, by uzasadnić konieczność odebrania Polsce części unijnych dotacji. Wszak demokracja jest w stanie ciągłego zagrożenia, a miliardy nie płynął już tak, jak w czasach kiedy Polską administrował Donald Tusk…

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here