Całkowity brak poszanowania demokratycznych procedur podczas wprowadzania CETA i TTIP!

0
6555

Dyskusja o TTIP, następcy ACTA, przysłoniła wprowadzenie innej umowy międzynarodowej – CETA. Komisja Europejska próbuje ponownie narzucić państwom członkowskim przepisy wbrew ich woli. Już w tym miesiącu Rada UE podejmie w tej sprawie decyzje. Co to oznacza dla Polski?

CETA (The Comprehensive Economic and Trade Agreement) to umowa gospodarczo-handlowa między Unią Europejską a Kanadą. Jej celem jest ułatwienie przedsiębiorcom europejskim prowadzenia działalności w Kanadzie, otwarcie rynku usług oraz stworzenie przewidywalnych warunków dla inwestorów. Ma ona znieść cła na większość towarów oraz ujednolicić przepisy. Zgodnie z opinią europejskich oficjeli, ma to doprowadzić do wzrostu gospodarczego i  stworzenia miejsc pracy. Jako główną zaletę wymieniają szansę europejskich eksporterów na zaoszczędzenie nawet 600 mln euro rocznie. Milczą jednak na temat szkód, jakie może ona wywołać.

Grozi nam wzmocnienie pozycji zagranicznych korporacji, przez wykorzystanie mechanizmów ISDS w sporach prawnych z państwami.

Ponadto amerykańscy producenci żywności mogą wykorzystać CETA do eksportu taniej żywności do Europy przez Kanadę. Przykład umowy NAFTA pomiędzy Kanadą, USA i Meksykiem podpowiada nam, że taki obrót spraw może być niekorzystny przede wszystkim dla polskiego rolnictwa. Wprowadzenie NAFTA spowodowało znaczny spadek cen kukurydzy, co w  konsekwencji wyparło z  rynku wielu małych producentów. Po 20 latach po wprowadzeniu umowy NAFTA meksykańscy rolnicy domagają się wycofania z niej.

Co więcej, możemy obawiać się niewystarczającego informowania o produktach GMO i importu do Europy przez Kanadę zmodyfikowanych genetycznie nasion amerykańskich producentów, takich jak Monsanto. Przy sprawnych akcjach marketingowych zagranicznej żywności, na jakie stać amerykańskie koncerny, polski sektor rolniczy mógłby znaleźć się w poważnych kłopotach.

Duże obawy budzi również sposób wchodzenia w  życie umowy CETA. Tak jak ACTA – CETA była negocjowana za zamkniętymi drzwiami. Kontrowersyjny jest też fakt, że ani obywatele, ani nawet parlamenty państw członkowskich nie będą zapytane o  zgodę przed wejściem jej w  życie. W  lipcu tego roku Komisja Europejska oficjalnie zaproponowała Radzie UE podpisanie CETA – głosowanie odbędzie się w połowie września. Jeżeli Rada opowie się za wprowadzeniem umowy, wejdzie ona w  życie przez „tymczasowe stosowanie” – przed zatwierdzeniem jej w  normalnym trybie. Narusza to niezależność państw członkowskich UE, ale także znacznie ogranicza szanse przeciwników na zablokowanie układu. Nie wiadomo również, co oznacza „tymczasowe stosowanie CETA” – może to być nawet kilka lat.

W tej sprawie interweniowali już posłowie Kukiz’15. W  lipcu grupa posłów wniosła projekt uchwały w  sprawie umów międzynarodowych TTIP i  CETA, który miał na celu wprowadzenie wymogu ratyfikowania ich według procedur właściwych dla poszczególnych państw członkowskich UE. Uniemożliwiłoby to wprowadzenie CETA za pomocą niedemokratycznych procedur, które planuje zastosować Komisja Europejska.

Posiedzenie Rady Unii Europejskiej, na którym ta decyzja może zostać podjęta, odbędzie się już 22wrze- śnia. Polskę reprezentować będzie wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Dotychczasowe działania polskiego rządu sugerują, że Morawiecki może wyrazić zgodę na „tymczasowe stosowanie CETA”.

Być może CETA przyniesie wiele korzyści europejskim producentom, jednak nie powinniśmy lekceważyć związanych z  nią zagrożeń. Nie możemy ignorować braku poszanowania demokratycznych procedur podczas wprowadzania umowy. Każdy z  krajów członkowskich UE powinien móc samodzielnie rozważyć skutki wprowadzenia tak znaczącej umowy.

Autor: Monika Zając [w] „Potrafisz Polsko” biuletyn Kukiz’15

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ