Czerwona kartka dla PiS! 11 lipca MUSI BYĆ Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu!

2
17644

II wojna światowa to jedna wielka droga krzyżowa Polaków, nasi przodkowie ginęli w obozach koncentracyjnych, byli rozstrzeliwali na ulicach po publicznych łapankach, ginęli podczas wypędzeń z własnych domów i zesłań na ciężkie roboty zarówno do III Rzeszy jak i do Związku Radzieckiego, ginęli w walce o wolną Polskę, byli ofiarami Niemców, Austriaków, Bolszewików i o tym dzisiaj w Polsce mówimy otwarcie i otwarcie potępiamy to ludobójstwo, pomimo tego, że na całym świecie relatywizuje się odpowiedzialność Niemców za II wojnę światową a większość Rosjan nie potrafi powiedzieć co stało się w Katyniu. 

Jest jednak zbrodnia na naszym narodzie, która do dzisiaj nie została przez polskie władze nazwana „ludobójstwem”. Chodzi oczywiście o rzeź ponad stu tysięcy Polaków dokonaną w czasie i po II wojnie światowej przez grupy oraz oddziały nacjonalistów ukraińskich, w szczególności z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), na obywatelach polskich zamieszkujących tereny Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Ta okrutna zbrodnia nigdy nie została nazwana w zgodzie z prawdą historyczną – ludobójstwem.

Już kilka miesięcy temu posłowie klubu Kukiz’15 złożyli projekt ustawy ustanawiającej 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA! Własnie 11 lipca 1943 roku nastąpiła kulminacja ludobójstwa wołyńskiego. O świcie sotnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii działając z zaskoczenia zaatakowały 99 wsi i osiedli polskich w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Tego dnia zamordowano kilka tysięcy Polaków. 11 lipca w całej Polsce odbywają się marsze pamięci organizowane oddolnie przez Polaków! Ten dzień jest dla wszystkich kresowian i ich potomków bardzo ważny i mieli oni nadzieję, że po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość będzie traktowany z należytą czcią również przez Państwo Polskie.

Niestety, Jarosław Kaczyński choć podkreślał, że „zbrodnie popełnione na naszych rodakach przez UPA muszą być nazwane ludobójstwem”, a on sam nie dopuszcza „żadnej formy wybielania tego straszliwego czasu naszej wspólnej historii”, to jednak nie chce, żeby pamięć o ludobójstwie popełnionym przez Ukraińców była czczona 11 lipca. Mimo, że wcześniej tak właśnie deklarował PiS. W wywiadzie Jarosław Kaczyński powiedział, że upamiętnienie męczeństwa Kresowian zostanie przesunięte na 17 września, czyli rocznicę sowieckiej agresji na Polskę.

Kompletnie nie zgadzam się z rządem Prawa i Sprawiedliwości w kwestii polityki zagranicznej dotyczącej Ukrainy, jest to polityka lizania stóp państwu, które otwarcie pluje nam w twarz, które tłamsi własnych obywateli i które jest rządzone przez skorumpowanych oligarchów, zwanych powszechnie mafią. Polityka PiSu jest kontynuacją tego co względem Ukrainy robiła Platforma Obywatelska ale o ile mogę zrozumieć to, że Platformie Obywatelskiej, jako ugrupowaniu z gruntu antypolskiemu, nie zależało na dbaniu o pamięć o pomordowanych Polakach, do tego stopnia, że prezydent Komorowski wizytował ukraiński parlament w dniu uchwalenia przez nich ustawy wynoszącej morderców z UPA na oficjalnych bohaterów Ukrainy, tak ciężko mi zrozumieć Prawo i Sprawiedliwość, które oficjalnie przywraca państwowe honory; żołnierzom wyklętych, żołnierzom gen. Andersa czy cichociemnym a zapomina o ludności polskich kresów! Nie można tego akceptować i musimy głośno przeciwstawić się takiej polityce, tak jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:

No właśnie, każdy krytykujący Ukrainę nazywany jest „ruskim agentem”. W stronę neobanderowskiej Ukrainy nie płynie ze strony polskiej żaden sygnał o konieczności wyrzeczenia się spuścizny OUN-UPA przez naszego wschodniego sąsiada. Sygnały, które są wysyłane, są wręcz odwrotne. Nad neobanderowskim charakterem tego państwa prominentni politycy przechodzą do porządku dziennego w imię politycznej poprawności, a podczas kijowskiego majdanu wielu polskich polityków przemawiało na tle banderowskich flag.

Ks. Isakowicz wypowiedział się również w kwestii pomysłu Jarosława Kaczyńskiego: „Pojawia się pytanie dlaczego dzień 17 września, a nie 11 lipca? Uważam, że powinny zostać przyjęte dwie niezależne od siebie ustawy. Jedna, która ustanawia 17 września dniem męczeństwa kresowian pod okupacją sowiecką oraz druga, która ustanawia 11 lipca dniem pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na polskich obywatelach– „Nie można dowolnie wymieniać tych dwóch świąt i ukrywać jednych zbrodni pod drugimi. Trzeba wyraźnie piętnować ludobójstwo dokonane przez Sowietów oraz ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich”.

Wszystkim posłom Prawa i Sprawiedliwości chciałbym zacytować kilka fragmentów wspomnień osób, które uciekły przed mordem z rąk banderowców! To Wy w polskim parlamencie zdecydujecie czy ta zbrodnia zasługuje na szczególną pamięć! Moim zdaniem 11 lipca MUSI BYĆ Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu!

 

Komentarze:

komentarzy

2 KOMENTARZE

  1. Niestety ale aby budować silną Polskę i silną odrębność regionu od narzucanej nam ideologii z Berlina czy Paryża, potrzebujemy dobrych relacji regionem a w tym i z Ukrainą. Proponowane rozwiązanie jest jak najbardziej akceptowalnym kompromisem. Wielu Ukraińców nie zna tej karty swej historii ani dziś ani nie będzie jej znała w przyszłości, ale wielu z nich wie, że Polacy nie są wobec nich nastawieni negatywnie. To skutkuje pozytywnym nastawieniem do nas z ich strony i szansą na to, że za jakiś czas takie osoby wyleczą Ukrainę z choroby stawiania na piedestale Bandery. Jednak jeżeli teraz zaczniemy podkreślać to co nas dzieli, to stworzy to więcej radykalizmu i nastrojów antypolskich w osłabionej społecznie Ukrainie niż w przyszłości. Warto także mieć świadomość dużego wpływu Izraela na Ukrainę, będącą ich marzeniem po tym gdy z Polską nie wyszło jak chcieli. Będzie tam narastała medialna nagonka na Polskę i wyszukiwanie podobnych rocznic dla podkreślenia nastrojów psujących budowę silnego regionu. Nie można też mówić o tym, że Ukraina zawsze była naszym wrogiem. Ukraina nigdy nie potrafiła stać się suwerenna i nie jest nią także dzisiaj. Na dobrą sprawę nawet nie wiemy jakie nastawienie by miała do nas, gdyby była suwerenna. Rosja ze swoją bajką o tym, jak to oni chcą aby każdy był suwerenny już dała się poznać. Nikt już nie ufa Rosji i nie zaufa przez kolejne lata. Czas abyśmy teraz my wykorzystali tę możliwość i pomogli Ukraińcom w odzyskaniu suwerenności. Jednak to jest proces, który na Ukrainie będzie trwał dekady a nie lata. Jeżeli jednak uda się zjednoczyć cały nasz region środkowo-wschodniej Europy oraz Bałkanów czyli narodów o podobnym światopoglądzie do naszego to staniemy się siłą większą od Rosji, co oznacza, że i z nimi wtedy się dogadamy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here