Dalej może być tylko gorzej. Totalne fiasko polityki integracji i multikulturalizmu. Europa umiera.

0
37994

Wojna religijna na zachodzie Europy staje się faktem. Ten hybrydowy konflikt, w którym rolę „zielonych ludzików” znanych z Krymu pełnią pseudo-uchodźcy, wchodzi w nową krwawą fazę. Proces islamizacji starego kontynentu radykalnie przyspieszył, wraz z nastaniem islamskiej inwazji zwanrj eufemistycznie „kryzysem migracyjnym”.

Miliony islamistów zalewają Europę i nie trzeba już nawet czekać dekad na ziszczenie sie demograficznych przepowiedni skutkujących w przejęciu przez przez nich naszego kontynentu. Wojna o islamską Europę, z prawami koranicznymi jako powszechnie obowiązującymi, już trwa.

Ostatni zamach w brytyjskim Manchesterze niestety nie wywołał zbytniej refleksji u klasy politycznej Wielkiej Brytanii. Niechlubnym standardem jest już także umniejszanie skali zamachu nazywając go „incydentem”, na skutek którego śmierć poniosły 22 osoby, w tym dwójka Polaków. Brytyjskie służby ukrywały tożsamość sprawcy masakry po koncercie, bo okazał się muzułmaninem i w końcu informację o tym, że to 23 letni libiczyk, Salman Abedi odpowiada za zamach, podali Amerykanie.

Oczywiście władze na wyspach nazywają Salmana „Brytyjczykiem”. Takmjak wcześniej islamskich terrorystów nazywano „Francuzami”, „Belgami” i „Niemcami”. Część społeczeństw zachodnich daje się jeszcze na to nabierać i jak mantrę powtarza głupoty o empatii dla uciekinierów ze „strefy wojny” i o pokojowym charakterze islamu. Brytyjczycy stali się w ten sposób zakładnikami islamistów. Władze nie ukrywają, że w każdej chwili może dojść do kolejnego zamachu terrorystycznego, a premier Theresa May podniosła alert terrorystyczny do poziomu „krytycznego”. Bardzo możliwe, że służby specjalne podejrzewają kolejne zamachy samobójcze, kto wie czy nie nie większą skalę.

Takie właśnie oblicze ma ta wojna, która trwa na zachodzie. Nikt nie może się już tam czuć bezpieczny, bo wiele tysięcy potencjalnych zamachowców przenika cały czas szlakami z imigrantami ciągnącymi masowo na europejski socjal. Oznacza to, że nieunikniona wydaje się eskalacja poprzez wzrost ilości zamachów w europejskich miastach.

Dla ludzi mieszkających na zachodzie nadciąga czas dziwnej wojny, w której może zginąć każdy, a nie głownie żołnierze, jak to było w poprzednich konfliktach. Tym razem Europejczycy sami wyhodowali sobie problemy wręcz wspierając islamizację swoich społeczeństw, godząc się na przejmowanie przez muzułmanów calych dzielnic miast zwanych strefami „NO GO”, ze względu na bezpieczeństwo. To właśnie tam wykluwa się wojujący islam i to stamtąd koordynowany jest atak na Europę.

Dalej może być tylko gorzej. Wzrastająca ilość imigrantów, w większości wyznających islam, bedzie stanowić stały rezerwuar nowych szaleńców gotowych się wysadzić, aby zabić niewiernych i znaleźć się w islamskim raju z obiecanymi dziewicami. Zresztą chętnych do samobójczej śmierci siepacze ISIS znajdują również wśród miejscowych islamistów, którzy urodzili się w Europie. To dowodzi totalnego fiaska polityki integracji i multikulturalizmu, ale lewackie ośrodki władzy w UE, udają że tego nie widzą.

Mapa zamachów i przestępstw popełnionych w Europie przez islamistów – źródło: www.refcrime.info

Pozbyć się islamskich ideologów z meczetów, zwanych mułłami, którzy programują te masy do walki z niewiernymi na ich terenie. Ludzie ci nie ukrywają, że celem nie jest tolerancja i współistnienie tylko uczynienie Europy islamskim kontynentem z prawem koranicznym. Islamiści nigdy zresztą tego nie ukrywali. Teraz zaczynamy obserwować początek walki jaka zdaniem dżihadystów doprowadzi ich do sukcesu

Za: zmianynaziemi.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here