Demokracja w Wielkiej Brytanii: Parlamentarzyści Partii Pracy odwołują Ziemkiewiczowi spotkania autorskie!

0
987

Rafał Ziemkiewicz miał się pojawić na spotkaniach z czytelnikami w Bristolu i Cambridge w Wielkiej Brytanii. Jego spotkanie w Londynie już zostało odwołane po interwencji parlamentarzystów Partii Pracy. W rozmowie z portalem tvp.info dziennikarz ujawnia kulisy całej sprawy.

Portal internetowy „Guardiana” informuje, że deputowana brytyjskiej Partii Pracy domaga się, by nie wpuszczono pana na wyspy, gdzie w najbliższy weekend ma się odbyć pana spotkanie z czytelnikami. Obawia się pan tego?

Podobno inspiracja pochodziła od organizacji, która domagała się także zakazu wpuszczenia na teren Wielkiej Brytanii prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, więc być może nie jest to poważna inicjatywa. Fakt, że włączyła się w to deputowana brytyjskiego parlamentu, która, jak domyślam się, nie zna słowa po polsku i nie ma zielonego pojęcia, kim jest Rafał Ziemkiewicz, jest na tyle oburzająca, że uważam, że nie można tego zostawić bez reakcji. Uważam to za obelgę wyrządzoną nie tylko mnie osobiście, ale za obelgę wobec Polaków i element budowania wrednego stereotypu, że Polacy to rasiści i szowiniści.

Napisałem, nie chwaląc się, kilkanaście bestsellerów. Niektóre książki sprzedają się w ponad stutysięcznym nakładzie. Jestem członkiem redakcji i stałym publicystą jednego z głównych konserwatywnych tygodników w Polsce, powiedzmy, że odpowiednika brytyjskiego „Spectatora”. Jeżeli takiego pisarza można nazwać „far right extremist” (skrajnie prawicowy ekstremista – przyp. red.) to znaczy, że połowa Polaków mieści się w pojęciu skrajnie prawicowych ekstremistów. Uważam, że tego nie można odpuścić i liczę, że polskie służby konsularne pomogą mi środkami prawnymi zmusić Panią Rupę Huq (brytyjską laburzystkę – przyp.red.) do należytych przeprosin, wobec mnie i organizacji, która mnie tam zaprosiła.

W tekście „Guardiana” pojawiła się też informacja, że jedno z pana spotkań na wyspach zostało już odwołane. 

Zostało odwołane, ponieważ policja zagroziła właścicielowi pubu, że cofnie mu licencję, jeżeli do tego spotkania dojdzie i to też jest bardzo spektakularny przykład, jak chorym krajem się stała Wielka Brytania. Spotkanie odbędzie się gdzie indziej, pewnie skończy się w polskim kościele czy w takich miejscach, gdzie władza politycznej poprawności nie sięga. Argument, którego użyła policja, był taki, że oni wprawdzie zrobili „research” i nie znaleźli żadnych dowodów na mój rasizm lub treści zakazanych przez prawo brytyjskie, ale sam fakt, że wpłynęły takie doniesienia, świadczy, że wywołuje kontrowersje i na wszelki wypadek należy takiego spotkania zakazać. Tylko w krajach totalitarnych można spotkać się z sytuacją, że policja zakazuje wypowiedzi, bo ta wypowiedź może się komuś nie spodobać i może być o to jakaś awantura. Nie mieści się to w standardach demokratycznego państwa.

Cały wywiad na portalu TVP.info: link

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here