Dość ukazywania Polaków jako osobników kierujących się instynktami, prymitywów, dyszących nienawiścią do swoich żydowskich sąsiadów!

0
5940

Reduta Dobrego Imienia kolejny raz broni wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Znakomicie, że powstała organizacja, która piętnuje antypolską działalność Gazety Wyborczej. RDI przygotowała odpowiedź, którą przesłano  do Gazety Wyborczej oraz Centrum Badań nad Zagładą Żydów po opublikowaniu kolejnych paszkwili na nasz naród…

W obronie polskich naukowców

Celem listu nie była debata na temat badań Jana Grabowskiego. W odróżnieniu od Jana Tomasza Grossa czy Barbary Engelking wykładowca Uniwersytetu w Ottawie jest historykiem, dysponującym stosownym warsztatem i bogatym dorobkiem naukowym. Nie było zamiarem autorów listu naukowców podważanie ani jego badań, ani dorobku. Intencją listu był apel w sprawie tego, co Jan Grabowski w swojej działalności publicystycznej, nie naukowej, z tymi wynikami badań robi. Oto na łamach gazet i pism takich jak El Pais, The Washington Post, Haaretz, Times of Israel zaprzęga swój autorytet badacza, aby wspierać narrację nie tylko nieprzyjazną Polsce, ale przede wszystkim głęboko krzywdzącą i niesprawiedliwą.

Głównym jej filarem, tak intensywnie eksponowanym w liberalno-lewicowych mediach, jest ukazanie Polaków jako osobników kierujących się instynktami, prymitywów, dyszących nienawiścią do swoich żydowskich sąsiadów. I tylko ten prymitywizm, zdziczenie był ograniczeniem przed popełnieniem zbrodni większych od tych, jakich dokonali dobrze zorganizowani, poukładani „Naziści”, po prostu zainfekowani wirusem obłąkańczej ideologii.

Reduta Dobrego Imienia na podstawie prowadzonych działań dokumentacyjnych posiada szeroką egzemplifikację tak prowadzonej narracji na temat Holocaustu.

Forsuje ten mit nie tylko J.T. Gross, którego wiarygodność jako badacza została podważona przez historyków polskich i zagranicznych, ale także sygnatariuszka listu w obronie J. Grabowskiego, prof. Barbara Engelking, która swój stosunek wobec Polaków wyraziła w rasistowskiej wypowiedzi, „śmierć(…) dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć”.

Ta narracja, której osią jest oczywisty antypolonizm, jest obecnie niepisanym, obowiązującym kanonem, modnym salonowym „abc” dyskusji o Holocauście. Z trudem przebija się odmienna, nudna, znana i udokumentowana, mniej spektakularna wizja historii. Przykłady? Słabe „Pokłosie” jest szeroko znane, tymczasem nie gorszy film „Azyl”, z gwiazdorską obsadą, niekoniecznie. Dowodem jest choćby blokada emisji filmu „Azyl” we Francji i Niemczech – jego przesłanie nie pasuje do obrazu zezwierzęconego Polaka, który czyha na życie i majątek swego żydowskiego sąsiada.

Rozwinięciem tej interpretacji jest forsowanie wizerunku dzisiejszych patriotów jako prymitywów, ksenofobów i antysemitów, którzy niczym swego czasu na Żydów dziś czyhają na „uchodźców”.

List naukowców, przedstawicieli nauk humanistycznych i ścisłych, filozofów, etyków, fizyków i medyków, nie miał na celu podważania metodologii badań nad Holocaustem. Mało tego, dobrze się stało, że wśród nich nie znaleźli się badacze holocaustu – nie było celem antagonizowanie środowiska „badaczy zagłady Żydów”, wchodzenie w meandry warsztatowe, gdyż w ten sposób ucieklibyśmy od głównego problemu, jakim jest działalność J. Grabowskiego, działalność pozanaukowa, która polega na angażowaniu autorytetu polskiego naukowca do publicystycznych krucjat, których celem jest zepchnięcie Polaków do narożnika, postawienie na równi z kolaborantami i sprawcami z Francji, Włoch, Niemiec obarczenie ich winą za Holocaust.

Dochowanie standardów popularyzacji wyników badań i odpowiedzialność za ich interpretację obowiązują każdego naukowca niezależnie od dziedziny, jaką reprezentuje; jest to część etosu zawodowego, której podstawą jest dążenie do prawdy motywowane względami przekraczającymi bieżącą koniunkturę, osobiste kalkulacje, społeczne nastroje i naciski.

W liście przytoczono parę historycznych faktów, o których nie dowie się raczej czytelnik El Pais, The Washington Post, Haaretz czy Times of Israel. Możemy powiedzieć śmiało – uważamy, że polski profesor fizyki jądrowej ma większą orientację w polskiej historii niż makler w Ottawie, czytający podczas lunchu wynurzenia Grabowskiego. I jako przedstawiciel elity ma moralny obowiązek zareagować, kiedy atakowana jest wspólnota, której jest członkiem i której elitę intelektualną reprezentuje.

Gazeta Wyborcza, która wzięła w obronę Jana Grabowskiego, należy do nurtu, który chętnie przeciwstawia „prymitywnych, łysych narodowców”, „mentalne podkarpacie”, i „słuchaczy toruńskiej rozgłośni” subtelnym myślicielom, światłym naukowcom, wrażliwym artystom i medialnym światowcom. List RDI pokazał, że rzeczywistość nie jest tak czarno-biała jak chciałby tego dziennik z Czerskiej.

Redaktorowi Zakrzewskiemu list naukowców przypomina akcje organizowane przez PZPR. W okresie PRL trzeba było mieć odwagę przeciwstawić się dominującej władzy, dziś trzeba mieć nie mniejszą odwagę przeciwstawić się dominującej narracji, wspieranej przez wielkie ośrodki medialne i finansowe. Naukowcy, którzy podpisali się pod listem RDI taką odwagą się wykazali.

Tezy o własnej winie, nieoczywistej prawdzie, dobrze się sprzedają. W epoce tzw. postprawdy są modne i pożądane. Ich dystrybutorzy w publicystyce, kulturze, a nawet nauce, z łatwością znajdują wsparcie patronów z krajów mających na sumieniu rzeczywistą (nie metafizyczną) winę za Holocaust, pragnących rozmyć odpowiedzialność, zatrzeć różnicę między katem i ofiarą, zamydlić obraz przeszłości.

Niezgoda na takie postawienie sprawy nie jest w żadnym wypadku niezgodą na rozliczenie się ze swoją przeszłością czy wypieraniem swoich win.

Okazuje się, że w kontrze do działalności J. Grabowskiego, podkreślmy: działalności, wypowiedzieli się przedstawiciele polskiej elity, ludzie którym po prostu bliskie są ideały nie tylko patriotyczne, ale i kanony zawodowej i ludzkiej przyzwoitości.

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here