Fraszki – Marian Hemar

0
2012

Wiersz Mariana Hemara: Fraszki

Na jednego naczelnika
Rada, swada, elokwencja,
Temu kadź, tamtymi trzęś,
Niby – szara eminencja.
W gruncie rzeczy – szara gęś.
Na tego samego dygnitarza
Dwie są rzeczy, które czynią z pana
Typ społeczny o wartości wzoru:
Brak poczucia własnego komizmu,
Brak poczucia cudzego humoru.

Na młodego polityka
Koniunktura – jak płynąć to z falą.
Polityka – sloganów różaniec.
Przyszłość do tych należy, co palą
Bogu świeczkę i diabłu kaganiec.

Oto przykład pięknego owoca
Zgody, która sumienie porusza:
W jednym ręku bukiecik dla Koca,
W drugim kwiatki na grób Eligiusza.

Guwernantce
Póty żyła, aż zmarła,
Teraz jest już w niebie.
Tak zmarła, jak i żyła:
Pan ją wziął do siebie.
Na pisarkę
Tak pisze, jakby znała jakieś nowe
Pigułki przeciw zachodzeniu w głowę.
Było całkiem inaczej
Było całkiem inaczej, nie widzicie głupcy?
Chrystusa ze świątyni wypędzili kupcy.

Na ateusza
Polski ateusz z logiką beztroską
Nie wierzy w Boga. Tylko w Matkę Boską.
Na Bazylikę św. Piotra
Ten kościół najwspanialszy, ten prymas kościołów –
Te posadzki z porfirów, ta kopuła dumna,
Ta lasem marmurowym rozrosła kolumna,
To natchnienie Berinich, Michałów Aniołów,
Donatellów, Urbanów, Juliuszów Bramantów
Połowę katolików zmienił w protestantów.

Wariant
Chrześcijańska zasada
Dla dobrych katoliczek:
Gdy ciebie pocałują,
Nadstaw drugi policzek.
Zagadka
Coś mi się z pamięci wyłania…
Kto to powiedział, mili moi;
Gdy wszyscy są jednego zdania,
Snadź, że się wielkie głupstwo kroi?

Do młodego
Zapamiętaj sobie, pókiś jeszcze młody:
Tylko zdechła ryba płynie z prądem wody.
Na pół serio
Pół prawdy – najgorsze kłamstwo,
Pół ochoty – najgorsze nieróbstwo.
Pół grzeczności – najgorsze chamstwo,
Pół wiedzy – najgorsze głupstwo.’

Pół przyjaźni – najgorsza obłuda,
Pół talentu – najgorsza szmira.
Pół zabawy najgorsza nuda,
Pół dziewica największa zdzira.

Na przymilniaka
Merda uśmiechem, merda miną,
Merda giętkim głosem i grzbietem.
Mógłby być bardzo miłą psiną,
Gdyby nie był wstrętnym facetem.
Nasze zgorszenie
Gorszy nas młodzież dzisiejsza.
Coraz bardziej zuchwali się.
Robi to wszystko, co myśmy
Chcieli robić, lecz bali się.

Mimochodem
Pomyśleć, ile trudu, troski i pieniędzy
I z jaką gorliwością ekspercią
Łożymy, żeby tylko zabić Czas, pomiędzy
Urodzinami a śmiercią.
A życie to nie bajka
Andersenowska bajka, czarodziejska prządka:
Śliczny łabędź się rodzi z brzydkiego kaczątka.
A życie to nie bajka. Patrzcie, nieboraczki:
Z prześlicznych łabędziątek – same brzydkie kaczki.
Na Hłaskę
Nienawidził bliźniego
Jak siebie samego.
Jan Rostworowski
Nikt by mu pochwał szczerych nie żałował,
Ja bym go pierwszy na łonie kołysał,
Gdyby pisał połowę tego, co drukował,
A drukował połowę tego, co napisał.
St. Baliński
On najmędrszy poeta – jeżeli mnie spytać.
Bo przestał pisać, zanim przestali go czytać.
Terlecki
On jest jednym z takich ludzi,
Którzy słusznie tym się chlubią,
Że nie mają wrogów. Tylko
Przyjaciele ich nie lubią.
K. Wierzyński
To nasz najlepszy poeta, Emilko.
Nie mamy odeń lepszego poety.
Nie mówię, że on taki dobry. Tylko
Powiadam, że on najlepszy. Niestety.
W. A. Zbyszewski
Mógł być erudytą, co aż w oczy błyska
Zasięgiem erudycji, wiedzą i ambicją,
Gdyby mu się cytaty, daty i nazwiska
Choć czasem chciały zgadzać z erudycją.

Na Jana Bielatowicza
Amicus Plato,
Sed magis amica
„Veritas” – polski
Ideał krytyka.

Na Antoniego Bogusławskiego
Poeta-żołnierz,
Antoś Bogusławski.
Poeta z zaciągu,
Żołnierz z Bożej Łaski.
Krzywicka
Była grzesznicą, lecz nie do szczętu.
Wszystkim grzeszyła, oprócz talentu.
Na przyjaciela skąpego
W życie pozagrobowe
Uwierzył tak święcie,
Że wszystko, co ma, zapisał
Sam sobie w testamencie.
Na miłość idealną
Miłością idealną
Kochał piękną Józkę.
Tylko duszy w niej szukał
Sięgając za bluzkę.
Refleksje
1.
Ile zmarnotrawiłem papieru. taśmy i kalki.
Ile straciłem czasu najbałamutniej.
Marzyło mi się. że będę poetą walki.
Wychodzi na to, że byłem pisarzem kłótni.
2.
Czy warto było życie na marne strzępić?
Nikogo nie przekonałem. Nic nie zdołałem odmienić.
Lecz jakże dobrym pomagać, jeżeli lichych nie tępić?
Jak cenić kwiaty, jeśli chwastów nie plenić?
Na świeczkę
Paliłem ją z obu końców,
To szkoda, że już gaśnie.
Stopniała dwa razy prędzej,
Błyszczała dwa razy jaśniej.
Historia magistra vitae
Pociecha niemała
Wypływa z tych słów:
Sekcja wykazała.
Że pacjent był zdrów.
Nowe przysłowie
Werset w nowej formie
Bardziej mnie zachwyca:
Niech nie wie dziewica.
Co robi prawica.
Na tragedię idei
Tragedia idei:
Kiedy gladiatorzy
Schodzą z areny
I siadają w loży.
Odwilż
Wychodźcie z katakumb. czcigodni biskupi.
Neron zgodliwszy. Krew na arenie obsycha.
I tylko Chilon Chilonides, jak głupi
Na krzyżu zdycha.

Daj, bym nie błagał nadaremnie.
Napraw ten świat!
Zacznij ode mnie.
Na śmierć
Taki gęsty cień od niej pada.
Tak tu nieprzenikniony.
Jakby jakieś ogromne światło
Świeciło
z tamtej strony.

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPierwsza piosenka o Lwowie – Marian Hemar
Następny artykułNa krasomówstwo – Marian Hemar

Kochamy starą, zapomnianą, polską muzykę zaangażowaną politycznie. Z tej pasji zrodziła się idea stworzenia strony internetowej, którą dzisiaj możecie oglądać. Zainteresowania: historia Polski, polityka, kino i nowe technologie.
Jeśli chcesz pomóc czy opublikować swój artykuł zapraszam do działu „kontakt” w menu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here