Hesja: już sześciolatki będą uczyć się o homozwiązkach. I to obowiązkowo!

0
15147

W niemieckiej Hesji przedstawiono nowy plan przymusowej edukacji seksualnej. W jego myśl już sześciolatki mają nauczyć się akceptacji dla „różnorodności seksualnej”. Jak poinformowały władze, w ten sposób dzieci mają zostać przygotowane do pojmowania zmian zachodzących w społeczeństwie.

Zmiany edukacyjne w Hesji są efektem wpływu lewackich Zielonych na lokalną politykę. Od 2014 roku landem rządzi CDU wspierająca się koalicją z tym skrajnym ugrupowaniem.

Jak podaje konserwatywna „Junge Freiheit”, nowy plan edukacji seksualnej nie bierze pod uwagę zastrzeżeń heskiej Rady Rodziców, która nie chciała zgodzić się na promowanie akceptacji dla lesbijek, gejów, bi-, trans- i intereseksualistów już u najmłodszych dzieci. Zignorowany został też głos Kościoła katolickiego; biskupi wskazywali heskim decydentom, że uczenie sześciolatków o homozwiązkach może być po prostu szkodliwe.

 Niestety, „chrześcijańska” CDU zgodziła się na postulowaną przez swojego koalicjanta zmianę, bo ta była jednym z głównych punktów programu wyborczego zielonych lewaków. W nowym planie przewiduje się, że najmłodsze, sześcio- i siedmioletnie dzieci, będą poznawać „różnorodne sytuacje rodzinne i partnerskie związki jednopłciowe”. Starsi uczniowie dowiedzą się, co oznacza hetero-, bi-, homo- i transseksualizm. Z kolei szesnastolatkom w szkołach będzie oferować się pomoc w ewentualnym coming-oucie.

Ze zmiany edukacyjnej szczególną radość wyraziła młodzieżówka Zielonych, stwierdzając w specjalnym oświadczeniu, że nadszedł już najwyższy czas na uznanie dewiacji za społeczną normę. Młodzi lewacy cieszą się też, że w nowych wytycznych edukacyjnych mówi się nie tylko o tolerancji i szacunku, ale także o akceptacji.

Sprawę skomentował na swoim blogu katolicki publicysta i działacz, Mathias von Gersdorff. Zauważył po pierwsze, że heskie władze nie uznały za stosowne organizacji nawet niewielkiej konferencji prasowej poświęconej zmianom. Po drugie, odpowiedzialne za reformę Ministerstwo Kultury, pisze von Gersdorff, „popiera poważne naruszenie praw wychowawczych i rodzicielskich” oraz „wprowadzanie ideologii gender do szkół”. Ministerstwo „przekształca szkoły Hesji w prawdziwe placówki indoktrynacyjne pewnej absurdalnej teorii, nawet naukowo bardzo spornej (by określić to łagodnie, bo wielu uczonych opisuje gender jako po prostu nienaukowe)” – pisze dalej von Gersdorff.

W Niemczech edukacja w szkołach jest obowiązkowa. Nawet głęboko wierzący rodzice nie mogą uchronić swoich dzieci przed deprawacją w szkole, bo za edukację domową lub nieposyłanie dzieci na określone zajęcia grożą im kary finansowe, więzienie, a w ostateczności odebranie dzieci.

Za: pch24.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ