Historiografia komunistyczna o generale Andersie

1
1188

Historiografia, czyli dziejopisarstwo lub piśmiennictwo historyczne to nauka zajmująca się historią kształtowania wiedzy o społeczeństwie ludzkim. Ma ona utrwalać wiedzę o przeszłości dla przyszłych pokoleń. Aby rozwijała się prawidłowo musi być prowadzona przez niezależnych historyków, na których nie ma wpływu żadna ideologia, bądź władza. W państwach komunistycznych, w tym w Polsce, historiografia podporządkowana była organom propagandy. Miała odzwierciedlać linię ideologiczną partii komunistycznej, jako że cały komunizm przesiąknięty był fałszem i kłamtwem, dlatego takie też były nauki historyczne. Jedynymi historykami, którzy mogli w miarę niezależnie prowadzić swoje badania i publikować je byli badacze okresów starożytnych, średniowiecza itp. Historia najnowsza, była tworzona jedynie na użytek propagandy. Największą krzywdę wyrządzono tym samym młodemu pokoleniu, któremu w szkołach wpajano niewprawdziwy obraz świata. Obywatele państw komunistycznych, niezafałszowaną wiedzę historyczną mogli czerpać jedynie z publikacji wydawanych przez tzw. „wydawnictwa podziemnne”. Było to oczywiście zabronione i karane przez władze.

Na terytorium państwa polskiego również komuniści zmonopolizowali historiografię, tworząc podporządkowaną „jedynie słusznej” linii partii pseudo naukę. Początkowo, zaraz po wojnie, w stosunku do gen. Andersa „posłuszni” historycy w pełni realizowali oficjalną ideologię partii i powtarzali propagandowe słowa „klucze”: „faszysta”, „imperialista”, „warchoł”, oraz te same oskarżenia używane przez komunistycznych polityków: „że sprzyjał Hitlerowi”, „że samowolnie uciekł ze Związku Radzieckiego”, „że był odpowiedzialny za śmierć gen. Sikorskiego”, „że sprzyjał i pomagał Narodowym Siłom Zbrojnym”. Bardzo często historycy pomniejszali zasługi Andersa, bądź przedstawiali go jako osobę o niskich zdolnościach dowódczych. Przykładem może być książka „Pamiętniki”[1] Jerzego Kirchmayera[2], w której przedstawia on gen. Andersa następująco:

„Z wielkich wodzów rówieńskich wypada mi napisać choć trochę o dowódcy Brygady Kawalerii, płk. dypl. Korytowskim. […] Gen. Anders wykpiwał go niemiłosiernie wobec starszych i młodszych, co robiło na mnie i na wielu innych oficerach złe wrażenie”[3]

„Sam Anders był przecież operacyjnie raczej słaby, a w najlepszym wypadku zaledwie, zaledwie znośny. Nie widziałem ćwiczenia, na którym by Anders wypadał dodatnio. Szczególnie słabo udało mu się na zimowych ćwiczeniach w roku 1933 / 1934. Po ćwiczeniach wracaliśmy pociągiem z Dubna do Równego. W przedziale jechał Śmigły, Knoll, Kowalczewski i ja. Zaczęło się nieoficjalne omówienie ćwiczenia, na którym Anders wojował przeciwko Regulskiemu. Śmigły ocenił dowodzenie Andersa ujemnie i wytłumaczył powód. „Anders – rzekł – dowodził na wojnie 15. pułkiem ułanów, który spełniał rolę kawalerii dywizyjnej 14 D.P. To wywarło na niego trwały wpływ. Dowodzi odtąd Brygadą Kawalerii jak oddziałem kawalerii dywizyjnej. Brak mu rozmachu, więcej ogląda się poza siebie niż patrzy przed siebie”.

Anders natomiast odznaczał się na manewrach i ćwiczeniach zawsze tym samym – ścigał i gnębił osobiście Korytowskiego, do czego nie brakowało mu na Wołyniu sposobności, bo gdy jego brygada występowała po jednej stronie ćwiczącej, to Korytowskiego walczyła zawsze po przeciwnej. Między innymi ulubionym chwytem Andersa było wysyłanie podjazdu ze specjalnym zadaniem wzięcia Korytowskiego do niewoli i ośmieszenie go w ten sposób.”[4]

Jak widać, pan Jerzy Kirchmayer, jako historyk poddał się żądaniom komunistycznym dotyczącym kreowania wizerunku gen. Andersa. Przedstawiał go zatem w swoich publikacjach historycznych jako złego dowódcę, o okrutnym charakterze, poniżającego swoich podwładnych i innych żołnierzy. Jak wiadomo z setek niezależnych opowiadań byłych „andersowczyków” gen. Anders nigdy nie podnosił głosu, zawsze zachowywał się spokojnie i z rozwagą, dlatego doniesia pana Kirchmayera należy traktować jako zwykłą propagandę.

W późniejszych latach, a mianowicie po roku 1956-tym władze komunistyczne przestały zajadle atakować Władysława Andersa. W latach 1944 – 1956 wydano tyle propagandowych broszur, ulotek, publikacji, książek przedstawiających Andersa w najgorszym świetle, że komuniści myśleli, iż utracił on całkowicie poparcie i podziw Polaków, że stał się znienawidzonym „watażką na białym koniu”. Przystąpili zatem do realizacji kolejnej fazy planu mającego raz na zawsze wymazać z pamięci postać generała. Od 1956 roku, nazwisko Andersa przestało się zupełnie pojawiać w opracowaniach historycznych. W szkołach, jeśli wspominano o Monte Cassino, nie podawano kto dowodził podczas tej bitwy. Równocześnie we wszelkich podręcznikach do historii tworzono propagandowy obraz 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, gen. Berlinga. Przykładowo w podręczniku Jerzego Centkowskiego i Andrzeja Syta: „Historia – naszych dziejów”[5], bitwie pod Lenino poświęcono, aż trzy strony, zaś bitwie o Monte Cassino – jedno zdanie. Przeglądając ów podręcznik nie sposób zauważyć niezliczoną ilość kłamstw, np: opisując Powstanie Warszawskie: „W chwili wybuchu powstania nacierające ze wschodu wojska radzieckie i polskie zostały zatrzymane wzmocnionymi siłami niemieckimi. We wrześniu natarcie wojsk radzieckich i polskich wyzwoliło prawobrzeżną część Warszawy – Pragę. Zołnierze 1. Armii Wojska Polskiego, ponosząc ogromne straty[…]”[6] Tak haniebny cynizm miał miejsce w 1984 roku ! W podręczniku tym nie ma ani słowa o gen. Andersie, bądź emigracyjnym rządzie po drugiej wojnie światowej, natomiast cały rozdział poświęcony jest na opis budowy Nowej Huty…

Szczególnie wyraźnie da się zauważyć zabiegi, mające na celu zapomnienie o gen. Andersie w publikacjach opisujących zmagania Polaków w czasie drugiej wojny światowej. W bardzo wielu z nich, nie ma słowa o kilkudziesięcio tysięcznej Armii Polskiej na Wschodzie, bądź Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. W publikacji: „Wojsko Polskie – krótki informator historyczny o wojsku polskim w latach II wojny” z 1977 roku, wydanym nakładem Wydawnictwa Ministerstwa Obrony, napisano we wstępie: ”Generalnym założeniem tego wydawnictwa było opublikowanie krótkich rodowodów (metryk) wszystkich związków i samodzielnych jednostek wojskowych polskich regularnych sił zbrojnych istniejących i działających na frontach wojny w okresie od 1 września 1939 r. do 9 maja 1945 r.”[7] Tymczasem, już kilka stron dalej autor fałszywie stwierdza: „Armia Polska w ZSRR powstała rozkazem z 19.3.1944 r. z rozwinięcia 1 KP, wykorzystano też możliwości mobilizacyjne wyzwolonych terenów Zachodniej Ukrainy, zamieszkanych częściowo przez Polaków, oraz radziecką pomoc w uzbrojeniu, zaopatrzeniu i kadrze.”[8] W całej tej publikacji nie ma nawet słowa o gen. Andersie i jego żołnierzach. Autor tego „informatora” w jednym zdaniu zawarł wykładnie propagandy radzieckiej:

  • Brak jakiejkolwiek informacji o Armii Andersa
  • Nazywanie Kresów Wschodnich, które formalnie powinny przynależeć do Polski – „Zachodnią Ukrainą”
  • Brak informacji dotyczącej skąd pochodziła większa część tworzonej w ZSRR „Armii Polskiej”, chodzi oczywiście o zesłańców powracających z łagrów
  • Stwierdzenie „pomoc w kadrze”, bez zaznaczenia, że znaczną część oficerów stanowili mówiący po rosyjsku ofiecerowie Armii Czerwonej oraz że w Armii tej działała liczna rzesza politruków radzieckich.

Tego samego „gatunku” publikacją jest książka „Politycy i Wojskowi – szkice z dziejów drugiej wojny światowej[9] autorstwa Tadeusza Rawskiego. Opisane tam zostały losy drugiej wojny światowej przez pryzmat przywódców, generałów, dowódców wojskowych. Przy wiadomościach o formowaniu się 2. Korpusu, ani razu nie podano nazwiska gen. Andersa. Pomniejszono zasługi „andersowczyków” zamieszczając jedynie lakoniczną notkę: „W początkach 1944 r. przerzucono go [Korpus[10]] na Półwysep Apeniński, gdzie od 31 stycznia w sile 46 tys. żołnierzy zaczął wchodzić na linię bojową.”[11] Ani słowa o Monte Cassino, Piedimonte, czy Bolonii. Gen. Anders dowodząc znaczną grupą dobrze uzbrojonych żołnierzy odgrywał niemałą rolę polityczną w czasie wojny, dlatego nie podanie nawet jednej wzmianki o jego postaci od razu uświadamia, że książka Tadeusza Rawskiego jest niczym innym, jak kolejnym propagandowym atakiem na generała, celem wymazania tegoż dowódcy z pamięci Polaków.

[1]    Jerzy Kirchmayer, Pamiętniki, Warszawa 1965

[2]    Jerzy Kirchmayer – (1895 – 1959), historyk, generał brygady Wojska Polskiego. Pracownik Instytu Historii Polskiej Akademii Nauk na stanowisku zastępcy profesora.

[3]    Jerzy Kirchmayer, Pamiętniki, Warszawa 1965, str 415

[4]    Jerzy Kirchmayer, Pamiętniki, Warszawa 1965, str 415 – 416

[5]             Jerzy Centkowski, Andrzej Syta: „Historia – naszych dziejów”, podręcznik do klasy czwartej szkoły podst., 1984

[6]             Jerzy Centkowski, Andrzej Syta: „Historia – naszych dziejów”, podręcznik do klasy czwartej szkoły pods.  1984, str. 144

[7]    Stanisław Komornicki, Wojsko Polskie – krótki informator historyczny o wojsku polskim w latach II wojny. Warszawa 1977, str. 6

[8]    Stanisław Komornicki, Wojsko Polskie – krótki informator historyczny o wojsku polskim w latach II wojny. Warszawa 1977, str. 17

[9]    Tadeusz Rawki, Politycy i Wojskowi – szkice z dziejów drugiej wojny światowej, Warszawa 1982

[10]  Przypis autora.

[11]  Tadeusz Rawki, Politycy i Wojskowi – szkice z dziejów drugiej wojny światowej, Warszawa 1982, str 287

Komentarze:

komentarzy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKariera barona Andersona
Następny artykułKomunistyczna prasa o generale Andersie

Kochamy starą, zapomnianą, polską muzykę zaangażowaną politycznie. Z tej pasji zrodziła się idea stworzenia strony internetowej, którą dzisiaj możecie oglądać. Zainteresowania: historia Polski, polityka, kino i nowe technologie.
Jeśli chcesz pomóc czy opublikować swój artykuł zapraszam do działu „kontakt” w menu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here