Inwokacja – Marian Hemar

0
1109

Wiersz Mariana Hemara: Inwokacja

O Poezjo, łaskiś pełna,
Módl się za nami.
Twoja dzisiaj godzina
Bije z nieba gromami.
Twoja godzina spływa
Jak płaszczem, ognia ulewą.
Podnieś ku górze twarz
Złotą i czarnobrewą.

Boga karzący gniew
Idzie ku nam w pożodze,
Ty – rozpaczą – jak lew
Połóż się Bogu na drodze.
Dłoń chwyć, co na nas miecz
Potrząsa wzniesiony,
O Poezjo! Ostatnia
Linio polskicj obrony!

O Zbarażu! O szańcu
Kamieniecki, który
Niezdobyty ulatasz!
O wieżo Jasnej Góry!
Hel padnie i Westerplatte
Ukradną zbójcy –
Ty przetrwasz, święty okopie
Poetów Trójcy!

Danią rosy pęknij nad głową,
Co leży w prochu,

Ustom zamilkłym
Daj łaskę szlochu.
Klęskę obmyj i rany
Świętymi łzami –
O Poezjo! Uklęknij i płacz
I módl się za nami!

Gdy płomień jak blachę lichą
Słowa poskręca i pognie –
Ty znasz tajemnicę słów,
Których nie tknęły ogme.
Które się rodzą z płomieni
Słów – łez, słów – soli, słów – chleba,
Co wyrastają – jak z ziemi
I powracają – jak z nieba.

Górą nad nami wiej!
Smugą białego żaru
I drugą – czerwonej krwi!
Poeto – a ty u sztandaru!
Tobie nie wawrzyn na skroń –
JuŻ laur się głowy nie ima –
Sztandar jest ważny. Nie dłoń,
Co drzewce trzyma.

Marzec 1940

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here