Jak media robią z incydentu dowód na „brunatnienie Polski”. Niemieckie media w Polsce znów szkalują Polskę za granicą!

0
4938

Choć to Kraków zyskał jakiś czas temu miano „miasta maczet”, awantury zdarzają się wszędzie i od zawsze. O większości z nich media w ogóle nie informują. Wyjątek stanowią zawieruchy z udziałem antykomunistycznej młodzieży. Narodowcom lewicowe stacje i portale nie przepuszczą nigdy. Każda okazja jest dobra, by postraszyć faszyzmem czy innymi „demonami polskiego patriotyzmu”.

Rozmach, z jakim postępowe media informują o radomskich przepychankach między działaczami Młodzieży Wszechpolskiej a aktywistami Komitetu Obrony Demokracji, przypomina co najmniej opis starcia kilku dywizji pancernych. Tymczasem w dniu obchodów rocznicy komunistycznej masakry z roku 1976 doszło do bójki na bardzo przeciętną skalę. Uczestnicy przysłowiowych góralskich wesel ani przez sekundę nie zainteresowaliby się tym, czym od kilku dni żyje TVN, „Wyborcza”, „Newsweek” czy naTemat.

Z dostępnych w sieci materiałów video można zrekonstruować przebieg wydarzeń. Nie stawia on narodowców w pozytywnym świetle, gdyż najpewniej to jeden z nich rozpoczął zawieruchę, której brutalne efekty widzieliśmy w telewizji. Jednak równie fatalnie wypadają dziennikarze, robiący z marginalnego incydentu medialną burzę. Wszystko dla politycznego interesu i ideologicznej kalkulacji.

Co się stało 24 czerwca w Radomiu? Młody człowiek – sądząc po koszulce, działacz Młodzieży Wszechpolskiej – próbował wyrwać aktywiście KOD flagę antyrządowej organizacji. W pogoń za narodowcem udała się „straż KOD”. Doszło do przepychanki i szarpaniny, a na pomoc młodemu nacjonaliście przybyli inni Wszechpolacy. Doszło do krótkiej walki i wymiany ciosów. Z dostępnych w sieci materiałów wynika, że leżący działacz KOD został kopnięty. Po kilkunastu sekundach przepychanek i krzyków obie strony rozeszły się.

Zdaniem pewnych grup dziennikarzy, owo starcie to temat numer 1, zasługujący na „żółte paski”, pierwsze strony oraz komentarze publicystów i autorytetów. Wszystko po to, by czytelnikom i widzom przypomnieć narrację o nadciągającej „brunatnej fali” i „faszyzacji” młodzieży, na którą ponoć oko przymyka Prawo i Sprawiedliwość. A skoro nie ma silnych dowodów na podparcie wątpliwych tez, to trzeba posłużyć się tym, co jest, czyli… lipą.

W swoim tekście komentującym radomską zawieruchę, pierwszy zastępca Adama Michnika, Jarosław Kurski umieścił swastyki, „hajlowanie”, PiS, niechęć do przyjmowania imigrantów oraz… Kościół katolicki, wymieniając nawet konkretnych hierarchów. Cały misz-masz pojęciowy zakończył patetycznym apelem o piętnowanie złych postaw. Obojętność będzie grzechem – pisze, używając katolickich pojęć, Jarosław Kurski.

Wojciech Łazarowicz z naTemat bije w dzwon jeszcze głośniej. Jemu radomski incydent kojarzy się z nazistowskimi bojówkami atakującymi Żydów na ulicach Niemiec w latach 20. i 30. XX wieku. Młodzież Wszechpolską również nazwał „bojówkami” napadającymi na ludzi. Oburzyły go także słowa rzecznik PiS-u, która stwierdziła, że w Radomiu górę wzięły emocje. Jednak zdaniem publicysty, partia rządząca „dopuszcza i sankcjonuje bicie”.

Ponadto w swoim tekście Łazarowicz zaapelował do biskupów i księży, by przypomnieli Polakom, że nie wolno usprawiedliwiać zła ani go podsycać. Ciekawe skądinąd, że lewicowy portal zachęca kler do „mieszania się” w politykę…

Z kolei na antenie TVN występujący w roli autorytetów prof. Ryszard Bugaj oraz Jan Lityński ostrzegali, ubolewali i mówili o złych skojarzeniach. Niestety, wiele osób z lewej strony politycznego sporu, które po radomskiej przepychance mają skojarzenia z nazistowskimi bojówkami, nie miały złych skojarzeń, gdy działacz KOD i obrońca przywilejów emerytalnych SB pułkownik Adam Mazguła nazwał stan wojenny wydarzeniem, podczas którego „dochowano jakiejś kultury”, a pacyfikacje i śmierć ludzi, będące integralną częścią lat 1981-1983 skwitował stwierdzeniem, że były „jakieś bijatyki”. Idąc tym tokiem rozumowania należy stwierdzić, że skoro w kopalni „Wujek” doszło do bijatyk, to narodowcy dali w Radomiu działaczom KOD pstryczka w ucho.

Nakręcany obecnie jazgot jest niewspółmierny do skali wydarzeń. Wszystko, co możemy zaobserwować obecnie w mediach, to spektakl obliczony na polityczną walkę. Najpierw media przedstawią bez wątpienia niegodny pochwały incydent jako rzeź, a następnie politycy opozycji będą mogli straszyć społeczeństwo tolerującym „faszyzm” PiS-em. Tymczasem, wbrew medialnej narracji, realizacja tradycyjnej wizji świata za rządów partii Jarosława Kaczyńskiego nie postąpiła nawet w ułamku do takiego stopnia, jak biją na alarm lewicowe stacje, gazety i portale. Socjalistyczne myślenie o państwie oraz kompromis aborcyjny wciąż cementują polityczne fundamenty III RP.

I ani drgną, niezależnie od ilości ciosów przedstawianych jako salwy z armaty.

Za: pch24.pl, Michał Wałach

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here