Jak TK zablokował wyjaśnianie skandalicznej prywatyzacji polskiego sektora bankowego. Warto przypomnieć tę zastanawiającą historię…

3
23580

Śp. Józef Oleksy, w przypływie szczerości, wyznał kiedyś jedną ważną rzecz o pierwszych latach istnienia III RP: „Przekręty szły, tak… w bankach zrobiono krętactwo, tylko naukowe! W całej Europie nie ma drugiego kraju, który by tak lekkomyślnie sprzedał banki”. W marcu 2006 roku Sejm powołał komisję śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności prywatyzacji sektora bankowego w Polsce. I nagle wszystkie siły rzuciły się, aby tę komisję uwalić, a ostateczny cios nadszedł ze strony… tak, tak – Trybunału Konstytucyjnego!

Sejmowa komisja śledcza do zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego po 4 czerwca 1989 roku została powołana w marcu 2006 r. Za powołaniem tej komisji głosowali posłowie PiS, PSL oraz nieistniejących już w głównym życiu politycznym LPR i Samoobrony. Przeciwko byli posłowie PO i SLD.

Celem tej komisji miało być w istocie wyjaśnienie jak doszło do skandalicznej prywatyzacji polskiego sektora bankowego z lat 90-tych i początku dwutysięcznych. Jak to się stało, że za stosunkowo niewielkie pieniądze stał się on niemal w większości kontrolowany przez podmioty z zagranicy? Pod lupę miały być wzięte w szczególności prywatyzacje następujących banków: Pekao, Handlowego, Wielkopolskiego Banku Kredytowego, Banku Zachodniego, Banku Śląskiego. Ponadto komisja miała się zająć okolicznościami powstania Banku Inicjatyw Gospodarczych, przyczynami upadłości Banku Staropolskiego oraz Pierwszego Komercyjnego Banku w Lublinie. W pierwszej kolejności jednak posłowie chcieli się zająć sprawą założonej przez Leszka Balcerowicza fundacji CASE i ewentualnego konfliktu interesów, w jaki miałby on popaść jako przewodniczący komisji nadzorującej banki, które finansowały założoną przez niego fundację.

Kiedy posłowie podjęli pierwsze działania, a do ich rąk zaczęły spływać dokumenty dotyczące prywatyzacji, nagle wielkie larum wzniosły media i politycy związani z okrągłym stołem, że oto cała ta komisja jest bez sensu, bo miałaby wyjaśniać „normalne procesy” związane z transformacją gospodarczą. Posłowie PO złożyli nawet do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie uchwała Sejmu powołująca komisję śledczą ds. prywatyzacji polskich banków jest zgodna z Konstytucją.

Trybunał stanął na wysokości zadania. W jak to bywa w takich przypadkach (gdy zagrożone są interesy wąskiej grupy pomysłodawców III RP) zadziałał szybko i zdecydowanie. Sędziowie uznali, że z siedmiu punktów określających kompetencje komisji śledczej, aż cztery miały być w całości niezgodne z Konstytucją, a trzy częściowo niezgodne! W takich okolicznościach dalsze funkcjonowanie tej komisji nie miało racji bytu. Zbadanie i opisanie procesów prywatyzacyjnych polskiego sektora bankowego okazało się niemożliwe. Temat „krętactwa naukowego” (słowa Oleksego) musiał pozostać tematem tabu.

Warto znać tę historię, szczególnie dzisiaj, kiedy Trybunał Konstytucyjny stał się główną osią politycznego sporu…

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

3 KOMENTARZE

  1. A nie lepiej całą tą szopkę (TK) rozebrać? Na co to komu? W niektórych krajach nie ma trybunału a jakoś nie słyszy się by tam łamano konstytucję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here