W listopadzie 2008 roku Komisja Europejska uznała, że pomoc udzielona przez państwo polskie łamie zasady konkurencji, w związku z tym stocznie w Gdyni i Szczecinie zmuszone będą do zwrócenia pomocy.

Od marca 2009 (rząd PO/PSL), zgodnie z przyjętą w sejmie tzw. „Specustawą Stoczniową” rozpoczęto proces kompensacji Stoczni Szczecińskiej Nowa, co oznaczało jej likwidację poprzez całkowitą wyprzedaż majątku stoczni w przetargu nieograniczonym oraz zwolnienia grupowe obejmujące wszystkich pracowników. Proces ten miał trwać do dnia 31 maja 2009 roku. Pieniądze ze sprzedaży miały zostać przekazane na spłatę wierzycieli stoczni – publicznych oraz prywatnych.

Rząd Tuska nie odwołał się od tej decyzji Komisji Europejskiej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bowiem uznał, iż „tak nie wypada” (cytat z raportu NIK!).

Od decyzji KE, co do własnych stoczni, odwołała się za to Francja. Opłaciło się – ETS uznał, że pomoc francuskiego rządu nie była nielegalna, dzięki czemu ich stocznie zostały uratowane…

Przypomnijmy – w 2008 roku Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej przez Ministerstwo Skarbu Państwa planów restrukturyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Jednocześnie uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została polskim stoczniom przyznana, była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji i sprzedaż ich całego majątku.

Kilka lat później NIK opublikował raport dotyczący prób ratowania, a następnie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zdaniem NIK rząd Tuska nie wykorzystał wszystkich możliwości ratowania stoczni w Gdyni i Szczecinie. Błędem kardynalnym było przede wszystkim zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej. Ówczesny minister Skarbu Państwa mógł złożyć skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, na podstawie art. 230 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Mógł on również wnioskować o wydanie zarządzenia tymczasowego w celu wstrzymania wykonania decyzji Komisji (art. 242 Traktatu). Możliwości takie wskazywała analiza sporządzona w czerwcu 2008 r. dla Agencji Rozwoju Przemysłu SA przez firmę doradczą KPMG.

Minister Skarbu Państwa (a był nim wówczas, nie kto inny jak Aleksander Grad) tłumaczył, iż „nie dysponował informacjami, z których można byłoby wywieść przekonujące argumenty przemawiające za zaskarżeniem decyzji Komisji”. Zeznania pozyskane przez NIK w trakcie kontroli wskazują jednak na nieco inną przyczynę braku zastosowania środka odwoławczego. Kontrolerzy NIK stwierdzili, że kierownictwo Ministerstwa Skarbu Państwa uznało decyzje KE o konieczności zwrotu pomocy publicznej (z jednoczesnym odroczeniem samego procesu egzekwowania zwrotu tejże pomocy) za decyzję, od której najzwyczajniej w świecie… „nie wypadało się odwołać” (sic!).

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Niemcy będą walczyć o zaprzestanie rozbudowy portów w Szczecinie i Świnoujściu! 

W tym kontekście warto zauważyć, że od identycznej decyzji Komisji Europejskiej, nakazującej zwrot udzielonej stoczniom pomocy publicznej, odwołał się do Europejskiego Trybunału rząd Francji. Co istotne – Francja przed Trybunałem wygrała, dzięki czemu ich stocznie nie zostały zamknięte.

Czy decyzja ludzi Tuska o tym, iż „nie wypada” odwoływać się do wyższych instancji w sprawie niekorzystnych decyzji Komisji Europejskiej utorowała ówczesnemu premierowi Polski drogę do obecnie zajmowanego stanowiska…?

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy