Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Wiceprezes Rady Ministrów Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin:

    Pani Marszałek! Pani Premier! Wysoka Izbo! Szkolnictwo wyższe w latach 2011-2014 przeszło dwie głębokie próby reformy. Intencje tej reformy były zdecydowanie pozytywne – chodziło z jednej strony o dostosowanie systemu szkolnictwa wyższego do wymogów systemu bolońskiego, z drugiej zaś strony o wypracowanie obiektywnych kryteriów oceny zarówno działalności naukowej, jak i działalności dydaktycznej, umożliwiającej wzrost konkurencyjności pomiędzy uczelniami. Gorzej jest, jeżeli chodzi o efekty.

    Najpierw powiem o podstawowej przyczynie tego, co na końcu będę musiał określić niestety jako fiasko dotychczasowych reform. Tą podstawową przyczyną był arbitralny sposób wprowadzania zmian. Podstawą reform był raport przygotowany przez jedną z międzynarodowych firm doradczych, natomiast zarówno treść tego raportu, jak i przede wszystkim zakres wprowadzanych później reform były zupełnie niekonsultowane ze środowiskiem akademickim.

    Takim skrajnym przykładem pewnego autorytaryzmu ówczesnego resortu w stosunku do uczelni i do konstytucyjnej zasady autonomii uczelni był oczywiście przypadek kontroli, którą próbowano skierować do Uniwersytetu Jagiellońskiego, dotyczącej pracy magisterskiej Pawła Zyzaka. Zresztą chcę powiedzieć, że w tym gabinecie za naszymi plecami byłem uczestnikiem rozmowy, podczas której pan premier Tusk nakazał wycofanie tej skandalicznej decyzji. Chcę też powiedzieć gwoli sprawiedliwości, że ten autorytarny styl wprowadzania zmian w szkolnictwie wyższym ustał w momencie objęcia urzędu ministra nauki i szkolnictwa wyższego przez panią prof. Lenę Kolarską-Bobińską.

    Problem polegał na tym, że w tym momencie wszystkie rozstrzygnięcia legislacyjne były już praktycznie przynajmniej co do zasadniczych kierunków gotowe. Tymczasem treść tych rozstrzygnięć jaskrawo rozmija się z potrzebami polskich uczelni i polskiej nauki.

    Myślę, że ponad podziałami partyjnymi wszyscy państwo słyszeliście, rozmawiając z profesorami, adiunktami, pracownikami administracji uczelni, określenie ˝jarzmo biurokratyczne˝. Polskie uczelnie uginają się pod jarzmem przeregulowania. W tej chwili finalizujemy próbę zdjęcia z uczelni tego ogromnego ciężaru kompletnie nikomu niepotrzebnych obowiązków administracyjnych. Wiem, że część z państwa ma skłonność do traktowania tego audytu w kategoriach jakiegoś rewanżu politycznego, porachunków międzypartyjnych. Chcę państwu powiedzieć, że w tym działaniu deregulacyjnym jestem wspierany nie tylko przez posłów Prawa i Sprawiedliwości. Te działania są tak samo popierane przez posłów Platformy czy Nowoczesnej, a także przez senatora Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    Dodatkowym problemem dotyczącym tych zmian było tempo ich wprowadzania skutkujące gigantycznym chaosem. Ustawa o szkolnictwie wyższym podlegała tylu nowelizacjom, że dzisiaj w wielu punktach jest po prostu kompletnie nieczytelna. W środowisku akademickim panuje powszechny konsens, znowu, ponad jakimikolwiek podziałami politycznymi czy ideowymi. Panuje pełny konsens co do tego, że potrzebna jest nowa ustawa.

    Są pewne zobiektywizowane mierniki efektów zmian, o których mówię. Co się stało w tym czasie, jeżeli chodzi o rankingi dotyczące poziomu poszczególnych uczelni? Czy polskie uczelnie wspinają się w takich rankingach czy spadają? Wszyscy wiemy, że najlepsza polska uczelnia w rankingu szanghajskim jest w czwartej setce, a niestety z roku na rok ta pozycja się obniża. Wszyscy wiemy, że mimo wydania wielu miliardów złotych na innowacyjność w rankingu spadliśmy do najniższej kategorii w Unii Europejskiej.

    Jeżeli chodzi o międzynarodowe granty badawcze, to dobrym przykładem jest ten najbardziej prestiżowy w Europie, nazywany europejskim małym Noblem, czyli grant European Research Council. Polska ma do tej pory 15 takich grantów. Przykładowo prawie 3,5-krotnie mniejsze od nas Węgry mają ich 35.

    Jeśli chodzi o instytuty badawcze, o których wspominał w swoim wystąpieniu pan premier Morawiecki, to są one wybitne, ale dramatycznie niedofinansowane. Są to instytuty badawcze tylko z nazw, bo żyją np. z najmu nieruchomości. Instytuty badawcze znalazły się też w obszarze całkowitego braku kontroli ze strony państwa. Rozwiązania prawne, które przyjęto, powodują, że w zasadzie państwo pozbawiło się jakichkolwiek instrumentów wpływania na kształt działalności instytutów badawczych. Ogromny – co trzeba przyznać przy wszystkich zastrzeżeniach, które wygłosiłem – potencjał naukowy skupiony w tych instytutach jest rozproszony i niewykorzystywany.

    Za duże osiągnięcie poprzednich dwóch kadencji można by uznać inwestycje w nowoczesne laboratoria naukowe. Rzeczywiście takich imponujących pod względem jakości sprzętu naukowego centrów badawczych powstało w Polsce kilkanaście. Tyle tylko, że jeżeli państwo będziecie kiedyś – zapraszam serdecznie – towarzyszyli mi w wizytach w tych centrach badawczych, to przekonacie się, że większość z nich świeci pustkami, dlatego że wbrew powszechnie stosowanym w Europie i na świecie zasadom, budując te centra, nie zapewniono środków niezbędnych do ich funkcjonowania. W Niemczech jest np. żelazna zasada: jeżeli tworzy się centrum badawcze, to 15% kosztów inwestycji z góry przeznaczanych jest na utrzymanie tych centrów przez kilka najbliższych lat, zanim się nie skomercjalizują, zanim nie zaczną utrzymywać się ze zdobywanych grantów naukowych. W Polsce mamy cały szereg takich przykładów. Najbardziej jaskrawym jest wrocławski EIT Plus, gdzie za 800 mln wybudowano bardzo nowoczesne centrum badawcze, które nie ma dzisiaj środków nie tylko na prowadzenie badań, ale także na codzienne funkcjonowanie.

    Narzędziem, które przeznaczone było do podniesienia poziomu innowacyjności polskiej nauki i polskiej gospodarki było Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Niestety, jeżeli chodzi o funkcjonowanie NCBR-u, dała o sobie znać ta filozofia, o której w swoim wystąpieniu mówił pan premier Morawiecki. Fundusze unijne były wydawane, a nie inwestowane. Efektem tego jest dramatycznie niski poziom komercjalizacji, zastosowania gospodarczego projektów badawczych finansowanych przez NCBR. Chcę też powiedzieć, że w przeciwieństwie do innych ministrów ja dostrzegłem oznaki niegospodarności czy nieprawidłowości finansowych tylko w jednym obszarze, właśnie w obszarze funkcjonowania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jeżeli sądzicie państwo, że to, co teraz powiem, będzie jakimś elementem rewanżyzmu politycznego, to chcę powiedzieć, że te nieprawidłowości zostały zdefiniowane na skutek kontroli, audytu, który do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ostatnich dniach swojego urzędowania skierowała pani minister Kolarska-Bobińska. Ten audyt niestety potwierdził nieprawidłowości związane przede wszystkim z grupą programów BRIdge. Tam doszło do takich sytuacji, jak przekroczenie o 90 mln kwoty umów na finansowanie. Tych 90 mln w budżecie NCBiR nie ma. Tam doszło do konfliktu interesów, do nierównego traktowania wnioskodawców itd. Efektem tego audytu, podkreślam raz jeszcze – audytu zleconego przez moją poprzedniczkę, jest skierowanie przeze mnie wniosku o podjęcie działań, o wszczęcie czynności ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

    Także w przypadku NCBiR doszło do drugiego obszaru działań, co do których bardzo prawdopodobne, chociaż jeszcze nieudowodnione, wydaje się stwierdzenie o nieprawidłowościach, chodzi o wydawanie środków promocyjnych. Już media poinformowały opinię publiczną, że niewspółmiernie duża część tych środków trafiała do określonej grupy mediów. Jednym z tych mediów jest ˝Gazeta Wyborcza˝, innym, szczególnie uprzywilejowanym, był tygodnik ˝Newsweek˝ (Oklaski) od momentu objęcia stanowiska redaktora naczelnego przez Tomasza Lisa, ale także stworzony przez niego portal internetowy.

    (Głos z sali: A dzisiaj ˝Do Rzeczy˝ i inne.)

    (Głos z sali: Wstyd!)

    (Głos z sali: Spokojnie, spokojnie.)

    W tej chwili jesteśmy po audycie i czekamy na wyjaśnienia pokontrolne ze strony NCBiR. Jeżeli wstępne ustalenia audytu się potwierdzą, z przykrością będę musiał wszcząć działania natury prawnej.

    Reasumując, ogromny wysiłek, jaki w poprzednich 8 latach podjęto, żeby zreformować zarówno szkolnictwo wyższe, jak i system nauki w Polsce, nie tylko nie przyniósł korzystnych rozwiązań, ale niestety w tym czasie cofnęliśmy się w stosunku do konkurencji. To nie jest teza polityczna, tę tezę uzasadniają zobiektywizowane kryteria, takie jak miejsce Polski w rankingach uczelni czy w rankingu innowacyjności, a zatem dzisiaj zaczynamy nie w punkcie wyjścia, zaczynamy od konieczności nadrobienia regresu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here