Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Premier! Państwo Ministrowie!

    (Poseł Jakub Rutnicki: A kolejki coraz dłuższe.)

    O kolejkach też będzie.

    (Poseł Artur Szałabawka: Już lepiej naprawdę zamilczcie.)

    Już w pierwszych dniach pracy w Ministerstwie Zdrowia stanęliśmy przed wielkim wyzwaniem uratowania programu informatyzacji polskiej służby zdrowia, czyli tzw. projektu P1, czyli elektronicznej platformy gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych. W swoim założeniu projekt w sposób kompleksowy obejmował wyzwania związane z cyfryzacją obiegu informacji w całym systemie ochrony zdrowia, a z jego licznych funkcjonalności korzystać mieli pacjenci, lekarze, inni pracownicy medyczni, a także świadczeniodawcy, apteki, administracja publiczna i płatnik. Dużo było o tym mowy. Wśród planowanych do realizacji funkcjonalności były: internetowe konto pacjenta, elektroniczna recepta, elektroniczne umawianie wizyt i wiele, wiele innych, które miały zasadniczo usprawnić polski system służby zdrowia. Niestety spośród 24 części projektu, które mieli przekazać wykonawcy, odebrano 13, i to w wersji niepełnej. Nie przeszły one testów wdrożeniowych, co oznacza, że nie mogą być udostępnione użytkownikom końcowym, czyli pacjentom, lekarzom i aptekarzom. Działają jedynie w ograniczony sposób w środowisku testowym. Wśród nieodebranych części systemu jest m.in. tzw. szyna usług, czyli moduł integrujący wszystkie pozostałe elementy docelowe. Oznacza to po prostu, że niczego z tego systemu nie można obecnie wykorzystać. Kosztorys tego systemu P1 wynosił ponad 700 mln zł, z czego ponad 570 mln to finansowanie ze środków Unii Europejskiej. Poprzedni rząd wydatkował ponad 400 mln z budżetu funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Nierzetelne i nieudolne podejście do wykonania tego zadania zagrażało odebraniem tych środków, co powodowałoby także całkowite zablokowanie procesu informatyzacji służby zdrowia, który jest niezbędny nie tylko dla wygody pacjentów, ale także racjonalnego i sprawnego zarządzania systemem.

    Podsumowując, projekt P1 nie działa, i mimo że intensywnie pracujemy wraz z ministrem cyfryzacji, a także z ministrem finansów nad ratowaniem procesu informatyzacji systemu, to polski budżet wciąż jest narażony na ryzyko wielomilionowej straty z tego tytułu. Przykład tego projektu dobrze ilustruje stopień przygotowania procesów innowacyjnych realizowanych przez poprzedni rząd w służbie zdrowia.

    Wielkim problemem nowego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia jest także gigantyczne zadłużenie publicznych szpitali, które na koniec 2015 r. wyniosło prawie 14 mld zł, z czego prawie 3 mld zł to zadłużenie wymagalne. Mimo wielkiego planu komercjalizacji służby zdrowia podjętego przez rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie udało się powstrzymać dalszego zadłużania placówek, a rzeczywistość pokazuje, że przekształcone w spółki szpitale wcale nie radzą sobie lepiej od samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. W wielu przypadkach ich sytuacja jest gorsza, co widać po kolejnych próbach sprzedaży publicznych placówek i ich prywatyzacji, jak np. ostatnio w Kwidzynie.

    Na marginesie komercjalizacji i prywatyzacji szpitali coraz bardziej widoczny staje się problem pojawienia się zjawiska różnicowania pacjentów na bardziej i mniej opłacalnych, ze wszystkimi tego groźnymi konsekwencjami dla tych chorych. Zamiast próby uporządkowania i systematycznego oddłużania placówek wprowadzono chaos owocujący segregacją pacjentów na tych, których się leczyć opłaca, i tych, których się leczyć nie opłaca. Robimy zdecydowany odwrót od takiej polityki.

    Jednym z dużych wyzwań było przygotowanie map potrzeb zdrowotnych, do których stworzenia Polska zobowiązała się w konsultacjach z Unią Europejską. Proces ich powstawania zastaliśmy niestety bardzo znacząco opóźniony, właściwie nie dawał nadziei na zachowanie terminów i wykonanie zobowiązań, które zostały podjęte przez polski rząd. Istniało bardzo poważne niebezpieczeństwo niedotrzymania terminu sporządzenia map potrzeb zdrowotnych wyznaczonego na kwiecień 2016 r., co wynikało z opóźnień obu realizowanych dotychczas projektów unijnych. Niedotrzymanie terminu ustalonego z Komisją Europejską, to jest 30 kwietnia br., groziło wstrzymaniem finansowania nie tylko projektu dofinansowania tworzenia samych map, ale również chodzi tu o wszystkie środki przeznaczone na ochronę zdrowia w ramach europejskiej polityki spójności, łącznie nawet 12 mld zł, które zostaną przeznaczone na inwestycje w obszarze ochrony zdrowia. Dzięki zupełnie nieprawdopodobnemu wysiłkowi pracowników Ministerstwa Zdrowia, a także wypożyczonych pracowników z instytucji nadzorowanych udało się tego terminu dotrzymać dosłownie w ostatniej chwili już pod naszymi rządami.

    Polska zajęła 34. miejsce na 35 sklasyfikowanych państw w najbardziej prestiżowym Europejskim Konsumenckim Indeksie Zdrowia rankingującym krajowe systemy ochrony zdrowia. Efektem rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego były kolejne spadki w tym rankingu. W 2015 r., w ostatnim roku rządów PO-PSL, Polska spadła o cztery miejsca i właściwie osiągnęła dno, wyprzedzamy tylko Czarnogórę. Przed nami znalazły się nie tylko wysokorozwinięte państwa Zachodu, ale także takie kraje jak Albania, Bułgaria i Rumunia. Codziennym dramatem…

    (Poseł Artur Szałabawka: Kamieni kupa.)

    …polskich pacjentów stał się ograniczony dostęp do nowych leków i metod leczenia, a hańbiącym symbolem systemu stały się wielomiesięczne, a w niektórych obszarach medycyny wieloletnie kolejki do świadczeń zdrowotnych. Pokazuje to równię pochyłą i zarazem trud niezbędnych reform w obszarze zdrowia. Zaniedbania są głębokie i zmienić sytuację może tylko gruntowna przebudowa systemu, której założenia są aktualnie wypracowywane w Ministerstwie Zdrowia.

    Muszę powiedzieć, że w kontekście tej sytuacji szczególnie bolesne albo śmieszne, trudno powiedzieć, jak to oceniać, są powtarzające się pytania, które padły przed chwilą z ław tutaj po mojej lewej stronie, co z tymi kolejkami. Bo te kolejki z całą pewnością w ciągu pół roku zniknąć nie mogą, ale zaniedbania w tym zakresie są tak ogromne, że po prostu wstyd.

    W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o wielu innych obszarach, które – można rzec – zostały zapomniane przez poprzednie kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Można wyliczać długo, a wśród tych długich wyliczeń na pewno jedno z głównych miejsc zajmie psychiatria. Jej niedofinansowanie i zacofany model organizacyjny przynoszą Polsce wstyd.

    Umożliwiono ordynowanie leków przez pielęgniarki, ale nie zrealizowano dla nich specjalnych kursów, które są warunkiem korzystania z tej możliwości. Praktycznie dopiero rozpoczynamy kształcenie pielęgniarek w tym zakresie. Obiecano pielęgniarkom podwyżki, nie gwarantując na nie środków w kolejnych budżetach państwa.

    Ministerstwo było głuche na wołanie o zmiany w pakiecie onkologicznym – dopiero teraz naprawiamy ten pakiet – nie zrealizowało do końca narodowego programu zdrowia publicznego, pozwoliło na kilkuletnie opóźnienie w transpozycji dyrektywy dotyczącej krwiodawstwa i krwiolecznictwa – dopiero teraz to naprawiamy – zbyt późno rozpoczęło prace nad wdrożeniem dyrektywy tytoniowej – mówiąc brzydko, nie wyrobimy się w terminie – a także nie przygotowało warunków do kontraktowania i gdyby nie błyskawicznie przyjęta w grudniu ubiegłego roku ustawa umożliwiająca aneksowanie umów, mielibyśmy w Polsce w tym zakresie apokalipsę. Ministerstwo Zdrowia latami utrzymywało taryfę, w której obok większości niedoszacowanych procedur znajduje się nieliczna grupa bardzo wysoko wycenionych procedur, będących podstawą do sąsiadowania rosnących fortun z powszechną biedą w systemie służby zdrowia.

    Obraz poprzedniego rządu – rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego – to także, a może zwłaszcza, obraz polskiej służby zdrowia. Widząc skalę zaniedbań, jesteśmy zdeterminowani do naprawy sytuacji. Już dziś jestem w stanie powiedzieć, że wielu kolizyjnych kursów udało się uniknąć. Zmiany trwają i będziemy konsekwentnie wprowadzali je w życie.

    Co ważne, w Ministerstwie Zdrowia w ostatnich latach została zatracona jeszcze jedna bardzo ważna wartość przy ustalaniu, podejmowaniu decyzji. Powróciliśmy na drogę dialogu ze środowiskiem pracowników ochrony zdrowia i pacjentów i wspólnie realizujemy naprawę systemu na rzecz naszych pacjentów. Myślę, że to się mimo wszystko, mimo tego bardzo złego punktu, w którym jesteśmy, uda. Dziękuję bardzo za uwagę. (Oklaski)

    (Poseł Bartosz Arłukowicz: Wniosek formalny.)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here