Lider KODu skompromitowany przez Roberta Mazurka

0
3225

Weekendowe wydanie dziennika „Rzeczpospolita” zawiera dodatek „Plus Minus” w którym tradycyjnie możemy znaleźć rozmowę dziennikarza Roberta Mazurka, znanego z bezwzględnego przepytywania polityków.

Tym razem Mazurek wziął w obroty lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego. Efekty są wybitnie zabawne! Oto co Kijowski odpowiada na pytania dotyczące „Afery taśmowej” oraz inwigilowania dziennikarzy.

Kijowski: Jeśli chodzi o tak zwaną aferę podsłuchową, to zacznijmy od tego, że jest czymś obrzydliwym i oburzającym zakładanie nielegalnych podsłuchów i korzystanie przez media z tego typu materiałów. To w żaden sposób nie było usprawiedliwione racją stanu.

Mazurek: Opublikowanie tego było oburzające? Pan to mówi?

Kijowski: A czemu miało to służyć? Przecież te podsłuchy nie obnażyły żadnej wielkiej afery ani żadnych knowań.

Mazurek: Jeśli minister Sienkiewicz spotyka się z prezesem NBP i uzgadniają, że poleci minister finansów, a w zamian NBP będzie życzliwy, to nie są to knowania?

Kijowski: No ale coś z tego się wydarzyło? Przecież tam do niczego nie doszło.

Mazurek: Myli się pan, Jacek Rostowski przestał potem być ministrem.

Kijowski: (cisza)

A oto co lider KOD myśli w temacie ustawy dotyczącej podsłuchów i inwigilacji internetu. Kolejny raz jak okazuje się, że Mateusz Kijowski wyznaje zasadę „co wolno wojewodzie…” a wojewodą oczywiście dla niego jego rząd PO-PSL….

Mazurek: W Sejmie jest nowa ustawa o podsłuchach.

Kijowski: Protestuję przeciwko niej, bo idzie zbyt daleko, daje zbyt wiele uprawnień władzy.

Mazurek: PiS przepisał to z ustawy PO. Czemu pan wtedy milczał?

Kijowski: Bo nie wchodziła pod obrady Sejmu.

Mazurek: Myli się pan, weszła, tylko nie zdążyli jej przegłosować.

Kijowski: Aha.

Mazurek: Więc czemu pan nie protestował?

Kijowski: To kompletnie absurdalne pytanie! To jak pytać, czemu pięć lat temu nie piłem herbaty. Nie piłem, bo nie. Nie protestowałem, bo nie wpadłem na taki pomysł, i tyle.

Cała rozmowa do przeczytania w „Plus Minus” weekendowym dodatku do dziennika „Rzeczpospolita”

Kim jest lider KOD?

Już w 1991 roku związał się ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” i rozpoczął tam pracę w dziale informatycznym. Według portalu Futbolplus.pl przez ostatnie półtora roku lider KOD pracował w Polskim Związku Piłki Nożnej. Teraz Mateusz Kijowski rzucił pracę, aby bardziej zaangażować się w KOD, choć zalega z alimentami dla trójki dzieci na… ponad 80 tys. zł. Zaległe świadczenia próbuje ściągnąć komornik. Razem z odsetkami ma już ponad 100 tys. zł. długu, nic dziwnego, że walczy w imieniu niemieckich banków o „polską demokrację”. :)

Ah, nie wolno zapominać, że dziadek pana Kijowskiego był trzykrotnym posłem na Sejm PRL. Tradycje obrony ludowej demokracji w rodzinie tego Pana są silne niczym umiłowanie Adama Michnika do niszczenia Polski.

1 2 4 5 7

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here