List do pana prokuratora w Szczecinie – Marian Hemar

0
1021

Wiersz Mariana Hemara: List do pana prokuratora w Szczecinie

Pięć lat więzienia, i pięćset
Tysięcy złotych grzywny.
Wyrok surowy, ale
Nie wydaje się dziwny.

Nie często podobna gratka
Prokuraturze się zdarza,
Że w swe ręce dostanie
Wszechstronnego zbrodniarza,

Godnego tak surowej,
Lecz sprawiedliwej kary.
Bo raz, że on do kraju
Przemycał złote dolary,

Dwa, gdy polski marynarz
Przyjeżdżał do Stockholmu,
To on go ciągnął do baru
I mówił po szwedzku „skol!” mu

I po iluś tam wódkach
I piwach tylu a tylu
Namawiał, żeby on w Szwecji
Prosił o prawo azylu,

I z ludowego raju
Do piekła kapitalizmu
Wciągał ofiarę swego
Rozbestwionego sadyzmu.

Już za to samo – przyzna
Każdy kto nie naiwny –
Zasłużył na pięć lat pierdla
I pół miliona grzywny.

Ale to jeszcze nie wszystko,
Bo jego główna wina,
Nie uwierzycie, ale
Dopiero się zaczyna:

Takiego marynarza
Zapraszał do mieszkanka,
I tam się odbywała
Drastyczna niespodzianka –

Oględnie, tylko pokrótce
My jej rąbka uchylmy –
Wyświetlał dla marynarzy
Pornograficzne filmy.

W trakcie takiego seansu,
Za pornografią w tropy,
On nastawiał dla gościa
Radio Wolnej Europy.

Marynarz ze zgorszeniem
Ogląda gołe dziwki,
A przy tym on weń wsącza
Ideowe podrywki.

Marynarz ogląda scenki
Jak z filmów Polańskiego,
A on propagandą wrażą
Załamuje i gnie go.

Marynarz jeszcze się broni
Ostatnim woli wysiłkiem,
A wtem czuje po ciemku,
Że coś mu wtykają chyłkiem –

Patrzy, oczom nie wierzy –
Chwyta go przerażenie –
To” Wiadomości” londyńskie
Z dodatkiem „Na Antenie”!

„Dziennik Polski”! W „Dzienniku”
Emigracyjne zarazki!
I książki! Wiersze Hemara!
Nowelki Marka Hłaski!

I paszkwil Piotra Guzego
Wraz z „Kulturą ” paryską!
I łabadiu – Lobodowski!
I to też jeszcze nie wszystko.

Bo gdy w wyniku takiej
Prowokacyjnej udręki
Ostatnie, jak mówią, liny
Majtkom wyrwały się z ręki,

Wtedy on ich prowadzi
W dół Stockholmu – tam w dole
Jest najgorsza spelunka:
KOLO LWOWIAN. W tym kole

Schodzą się potajemnie
Najgorsze szumowiny,
BYLI LWOWIACY. Po nocy
Puk puk, do drzwi meliny –

Otwiera się jakieś okienko
I szeptem schrypłej drżączki
Pyta. „Kto idzie?” – „Swój”. – „Hasło?.
– „Baciarz”. – „Wejdź”. – „Cajirączki”.

Siedzą męty ludzkości
W spelunce „Lwowskiego Koła”,
Udają że u Atlasa.
Udają żeu Kozioła.

Kiedy północ w Stockholmie
Kurantem blisko gra tuż,
Udają, że to bije
Ich dawny lwowski ratusz.

I śpiewają chóralnie,
Że na Wysokim Zamku
W deszczowy i ponury
Dzień siedzi ułan z mamką

I spójrz na tego, powiada,
Manlichera, niestety,
Z dala już widać, śpiewają,
Wieże kościoła Elżbiety –

Wzmocniwszy w sobie tym śpiewem
Zbrodnicze samopoczucie,
Mordują komunistów,
Tak jak mają w statucie.

A potem robią plany,
Że od radzieckiej macierzy
Lwów ma być oderwany,
Bo on do Polski należy.

A kto w nich podtrzymuje
Zbrodniczą schizofrenię?
No, jakżeż? Niemcy zachodnie –
Bo mają w tym wyliczenie,

Bo w zamian za grabież Lwowa,
Ta mordercza melina
Na rzecz Niemców się zrzeka
Wrocławia i Szczecina

I naturalnie Gdańska
I oczywiście Poznania,
Takie mają Lwowiacy
Z Niemcami rozrachowania.

Te wszystkie „Koła” w których
Lwowiacy knują przy piwie –
w Londynie, w Montrealu,
W Chicago, w Tel-Avivie,

W San Paulo, czy w Stockholmie –
Aż myśleć o tym strach tu –
Dostają grube subwencje
Z Bonn Z Niemiec Od Wehrmachtu.

Pięć lat więzienia… i pięćset
T}”Sięcy złotych grzywny…
Za wszystko razem… to wyrok
Tak łagodny… aż dziwny.

Panie Prokuratorze,
Nie jestem człowiekiem wścibskim,
Nie moja rzecz sąd sprawować
Nad oskarżonym Lipskim.

Czy winien, czego winien,
Jak winę wyrok wycenia? –
To rzecz waszego prawa
I waszego sumienia.

Ja chciałbym się przyczepić
W tych swoich epistołach
Do tego, co pan powiedział
O nas. O lwowskich „Kołach”,

I o naszych pretensjach
Finansowych konszachtem
Lwowiaków – z rewizjonizmem
Niemieckim i z Wehrmachtem.

Jeśli wy sekret krzywdy
I Żalu i żałoby
Tak sobie tłumaczycie
Na tak brzydkie sposoby,

Jeśli wy w to wierzycie
Tak nędznie i tak obskurnie –
Toście więksi, niż nawet
Ja sam sądziłem – durnie.

Jeśli mówicie nie wierząc –
Współczuć wam sercem calem.
Boście większe łobuzy
Niż nawet ja sam myślałem.

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRurociąg – Marian Hemar
Następny artykułStrofy lwowskie – Marian Hemar

Kochamy starą, zapomnianą, polską muzykę zaangażowaną politycznie. Z tej pasji zrodziła się idea stworzenia strony internetowej, którą dzisiaj możecie oglądać. Zainteresowania: historia Polski, polityka, kino i nowe technologie.
Jeśli chcesz pomóc czy opublikować swój artykuł zapraszam do działu „kontakt” w menu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here