Posiedzenie nr 8 w dniu 15-01-2016 (3. dzień obrad)

Oświadczenia.

Poseł Marcin Porzucek:

Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! W ostatnim czasie w przestrzeni publicznej dużo mówi się o wolności słowa i niezależnych mediach. Warto zatem przyjrzeć się, jak owa wolność wygląda w naszych okręgach wyborczych. Jako poseł reprezentujący północną i zachodnią Wielkopolskę z ubolewaniem stwierdzam, że wolność ta jest permanentnie naruszana. Swój wydatny udział mają w tym lokalni politycy Platformy Obywatelskiej.

Na zlecenie pilskiego ratusza przygotowywany jest bezpłatny miesięcznik ˝Z Pierwszej Ręki˝. Choć funkcjonuje on dzięki publicznym środkom, to jest antytezą pluralizmu w mediach. Przestawiane są tam poglądy zgodne z linią Platformy Obywatelskiej. Ostro krytykuje się reformy przeprowadzane przez zwycięskie w demokratycznych wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość. Atakowanych nas, atakowanych autorów tych zmian to publiczne medium nie prosi nawet choćby o komentarz. Tak wygląda rzetelność w publicznych mediach lokalnych, tam, gdzie rządzi Platforma Obywatelska.

Innym przykładem są ogłoszenia w lokalnych mediach komercyjnych. Często funkcjonuje zasada: pisz dobrze o PO, to dostaniesz ogłoszenie. Przywołam fragmenty artykułu redaktora naczelnego miesięcznika oraz portalu Faktypilskie.pl z 1 września 2015 r. To jeden z najważniejszych portali w regionie, często krytyczny również wobec mojej formacji politycznej: Dzisiaj o godz. 10 szefowa biura prezydenta miasta Piły poinformowała mnie, że prezydent Piotr Głowski rezygnuje z publikacji miejskiej strony w miesięczniku Faktypilskie.pl.

Takie dwie płatne strony, od tego roku przygotowywane przez zewnętrzną firmę, od kilku lat publikowało kilka pilskich lokalnych tytułów, w tym nasz miesięcznik. Dlaczego miejskich stron nie będzie już w naszym czasopiśmie? Ano dlatego, że pan prezydent jest zniesmaczony moim ostatnim felietonem, w którym występuje senator Mieczysław Augustyn, ˝Świnie i koryto˝. Otóż miejskie strony nie mogą sąsiadować z artykułem pisanym takim językiem – gwoli ścisłości nie sąsiadowały, bo materiał był na portalu. Dowiedziałem się też, że współpraca zostaje zawieszona, ale jak będę pisał dobrze, to niewykluczone, że oficjalne wieści z miasta na łamy faktów pilskich wrócą. W tym samym czasie nadszedł e-mail z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile informujący o rezygnacji z dniem dzisiejszym z reklamy WORD na moim portalu i w gazecie.

Zdaniem Piotra Głowskiego mój felieton to psucie państwa. Uważam inaczej, panie prezydencie. Psuciem państwa jest senator niepotrafiący przez 4 lata zapłacić za obrazy wylicytowane na aukcji na rzecz osób niepełnosprawnych, pomaganiem którym tak się chełpi. Psuciem państwa jest senator bez wstydu pokazujący się na imprezach w powiecie, który chce zdemontować, bo nawet w trzymaniu się koryta należy zachować takt. Psuciem państwa jest poseł plecący banialuki o lotach z Piły na wakacje do Egiptu. Psuciem państwa jest kandydat na radnego w niedzielę wyborczą podprowadzający głosujących do lokalu.

Niestety psuje też państwo to, co stało się dzisiaj. Za przygotowane do publikacji w lokalnych gazetach strony miejskie płacą podatnicy, a prezydent ich miasta wykorzystuje je w walce politycznej, jakby to były pieniądze Platformy Obywatelskiej. Podobnie uczynił dziś dyrektor WORD, który szybko zrealizował partyjne polecenie.

Przyznam, że wydarzenia dzisiejszego przedpołudnia szczerze mnie zdumiały. Jeszcze teraz trudno mi w to uwierzyć, ale sprawdziłem i wszystko się zgadza. Mamy rok 2015. W kraju rządzi Platforma Obywatelska. Okazuje się, że wszystko jest możliwe. Nawet Mysia 5 przy placu Staszica 10 – koniec fragmentów.

Przedstawiona sytuacja doskonale obrazuje, jak politycy formacji broniącej rzekomo mediów próbowali mieć je w garści. W 2014 r. wygrałem z szefem lokalnej PO proces w trybie wyborczym. Wspomniany włodarz mojego miasta musiał mnie przeprosić za wypowiadane kłamstwa. Sąd uznał, że wystarczą mi przeprosiny pisemne. Wszak nie było potrzeby narażać polityka PO na zbędne koszty. Otrzymałem je kurierem na obdartej kartce formatu A6, podpisane nieczytelnym gryzmołem. Tak PO szanuje wyroki sądów i prawdę. Tymczasem sami niezwykle zaciekle walczą z tymi, którzy mają inne poglądy. Lider lokalnej Platformy Obywatelskiej pozywał już internautów, obywatela, teraz zabrał się za dziennikarza. Nikomu nie odmawiam prawa do dbania o dobre imię, uważam rzetelność za priorytet. Nie można jednak przejść obojętnie, gdy sąd pierwszej instancji skazuje dziennikarza na dotkliwą karę finansową. Co więcej, wyrok taki wydaje prezes sądu, który kilka miesięcy wcześniej dziękował na wspólnej konferencji prasowej prezydentowi za pomoc w przekazaniu działki na potrzeby sądu. Powyższe przykłady jasno wskazują, kto rujnuje wolność słowa i niezależność mediów, zarówno finansowanych ze środków publicznych, jak i tych komercyjnych. Mam nadzieję, że niebawem te godzące w demokrację sytuacje odejdą do przeszłości. Dziękuję. (Oklaski)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ