Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam w ręku raport o funkcjonowaniu Ministerstwa Skarbu Państwa i spółek Skarbu Państwa w czasach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    (Poseł Rafał Grupiński: Jak tam towarzysz Jasiński się ma?)

    Jest to dokument cząstkowy, fragmentaryczny, ponieważ nasze badania i analizy wciąż trwają i wciąż przychodzą nowe informacje o tym, jaka była skala zaniedbań, nadużyć, marnotrawstwa i nieprawidłowości w spółkach Skarbu Państwa. Lektura tego dokumentu musi budzić oburzenie, głębokie oburzenie.

    Będę dzisiaj mówił państwu o działaniach, które niszczyły autorytet naszego państwa, demolowały etos służby publicznej. Z takimi właśnie działaniami mieliśmy do czynienia na przestrzeni ostatnich lat, jeśli chodzi o zarządzanie publicznym majątkiem, który nie należy przecież do polityków, nie należy do urzędników, należy do nas wszystkich, do Polaków, zarówno w funkcjonowaniu ministerstwa, jak i w funkcjonowaniu spółek, których nazw tu celowo nie wymieniam, aby, w odróżnieniu do moich poprzedników, nie zaszkodzić im, nie spowodować, że na Giełdzie Papierów Wartościowych ich notowania mogą zostać obniżone.

    Nie jestem w stanie przytoczyć państwu całego raportu, ale właściwie mogę go streścić w kilku słowach. Te słowa to pazerność, niegospodarność, rozrzutność, łamanie procedur, wykorzystywanie spółek do celów politycznych oraz działanie na szkodę interesów państwa.

    (Poseł Jakub Rutnicki: O!)

    To jest siedem grzechów głównych w zarządzaniu majątkiem publicznym.

    (Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Więcej niż pani premier.)

    (Poseł Jakub Rutnicki: A Rogacki co robi w spółkach Skarbu Państwa?)

    Grzech pierwszy: pazerność. Skala waszej pazerności była i jest ciągle porażająca. Porażająca. (Oklaski, gwar na sali, dzwonek)

    (Poseł Rafał Grupiński: Co pan Hofman porabia?)

    (Poseł Jakub Rutnicki: A Mastalerek?)

    Pomimo wynikającego z ustawy kominowej formalnego ograniczenia do 18 tys. zł miesięcznie, jeśli chodzi o poziom wynagrodzenia, prezes Grupy Lotos zarabiał rocznie 1,5 mln zł, bo było to możliwe dzięki dorabianiu w spółkach zależnych. Ale to nie było nic nadzwyczajnego, szanowni państwo.

    (Poseł Jakub Rutnicki: A Jasiński ile zarabia?)

    Były i takie spółki, w których wynagrodzenia prezesów przekraczały 3 mln zł rocznie, a z odprawami nawet 6 mln zł rocznie. Prezes Orlenu za rok 2015 uzyskał 6,5 mln zł, łącznie z odprawą.

    (Poseł Jakub Rutnicki: A Jasiński?)

    (Poseł Rafał Grupiński: Ile prezes Kownacki wziął?)

    Wicemarszałek Joachim Brudziński:

    Przepraszam, panie ministrze. Przepraszam najmocniej.

    Panie pośle Rutnicki, już raz był pan przywołany do porządku z imienia i nazwiska przez pana marszałka Kuchcińskiego. Po raz drugi przywołuję pana do porządku.

    (Poseł Ewa Kopacz: A niechże się pan uspokoi wreszcie. Karbowy czy marszałek?)

    Jeżeli będzie pan uniemożliwiał wystąpienia ministrom, zostanie pan wykluczony z obrad Sejmu. (Oklaski)

    Bardzo proszę.

    Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz:

    Prezes PZU za rok 2015 otrzymał wynagrodzenie 3268 tys. zł.

    (Poseł Wojciech Skurkiewicz: Skandal.)

    Prezes ENEA – 3012 tys. zł tylko za 1 rok, za 2015.

    (Poseł Cezary Tomczyk: Ile Jasiński?)

    (Głos z sali: Skandal!)

    Pod rządami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego oferowano prezesom przekraczające granice zdrowego rozsądku i przyzwoitości nierzadko milionowe odprawy. Szokująco wysokie gratyfikacje przekraczające 1 mln zł uzyskiwali nawet prezesi tych spółek, które pozostawały pogrążone w kłopotach finansowych.

    Przecięliśmy i zakończyliśmy ten okres, niechlubny okres patologii. Nowa ustawa, którą zaproponowaliśmy, o wynagradzaniu prezesów, członków zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa przecina wreszcie ten nieuczciwy, niesprawiedliwy społecznie, patologiczny system wynagradzania prezesów oraz członków zarządów i organów statutowych spółek Skarbu Państwa.

    Wysokie pensje i milionowe odprawy to dla części zarządów zbyt mało, dlatego uzupełniano je swoistymi polisami ubezpieczeniowymi na wypadek odwołania. Przykłady szokują. Jeden z nich dotyczy niegdyś wysokiego rangą urzędnika państwowego – niech się państwo domyślą, którego z moich poprzedników mam tutaj na myśli – który miał tak skonstruowany zakaz konkurencji, że gwarantował mu on półmilionowe wynagrodzenie, a jednocześnie wcale nie ograniczał możliwości podjęcia pracy w spółce konkurencyjnej. I tenże prezes, były wysoki urzędnik formacji Platforma Obywatelska, skorzystał ochoczo z tej możliwości. Dzisiaj jest prezesem prywatnej, konkurencyjnej firmy, przedsiębiorstwa – konkurencyjnej w stosunku do spółki, w której wcześniej piastował funkcję prezesa.

    (Poseł Wojciech Skurkiewicz: Skandal!)

    Jesteśmy – a konkretnie spółka, o której mówię – w sporze sądowym z tym człowiekiem.

    Wspomniany prezes miał przynajmniej możliwość wykonywania pracy. W innym przypadku pewien wysokiej klasy menedżer poprzedniej ekipy otrzymał kontrakt, w myśl którego nawet przez 3 lata po zakończeniu umowy miał prawo pobierać wynagrodzenie, nie świadcząc żadnej pracy na rzecz tej spółki. Przez 3 lata.

    (Poseł Ewa Kozanecka: Coś niebywałego.)

    Pokażcie mi państwo, gdzie tego typu umowy zawierane są w sektorze prywatnym, gdzie tego typu umowy są zawierane na wolnym rynku.

    (Poseł Bogdan Rzońca: Nazwiska!)

    A jest to możliwe właśnie dzięki takiemu, a nie innemu konstruowaniu kontraktów menedżerskich z waszymi nominatami.

    Równie atrakcyjny kontrakt wynegocjował sobie kolejny menedżer z waszego rozdania, któremu spółka zobowiązała się płacić pensję aż do emerytury – 2 mln zł łącznie.

    (Poseł Beata Mazurek: Co?)

    (Poseł Iwona Arent: Co?)

    Innym przykładem pazerności jest także branie nienależnej premii za pracę. Mieliśmy z tym do czynienia. Przykład: jedna ze spółek zleciła firmie zewnętrznej opracowanie strategii rozwoju i zapłaciła jej za tę usługę, a dokładnie za 50 stron opracowania, z czego ponad połowa to są takie ogólne informacje o sytuacji makroekonomicznej. Kwota, którą zapłacono, to 900 tys. zł. Następnie za przyjęcie tej kupionej przecież strategii członkowie zarządu otrzymali po 200 tys. zł premii.

    Kolejny grzech: niegospodarność. W tej kategorii kreatywność mogłaby budzić podziw, gdyby nie to, że zabawa, w cudzysłowie, odbywała się na koszt podatnika. Zacznijmy skromnie od 1 mln zł, bo za tyle zleciła opracowanie swojego logo jedna ze spółek Skarbu Państwa, której głównym klientem, a właściwie jedynym klientem jest Skarb Państwa. Czy poprawiło to jej wizerunek, sposób jej postrzegania przez praktycznie jedynego klienta tej spółki? Pozostawiam to państwa ocenie. Równie kreatywny…

    (Poseł Sławomir Nitras: Ale kto? Jak?)

    Mówię o spółkach Skarbu Państwa, ale mówię również o spółkach notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych, więc mam świadomość pełnej odpowiedzialności za to, co mówię. Nie wymieniam nazw, ale sformułowania, które w ślad za tym idą do służb, do organów ścigania, będą te nazwy zawierały. Uspokajam państwa. (Oklaski)

    (Poseł Jolanta Szczypińska: Brawo!)

    Równie kreatywny okazał się były wiceminister skarbu państwa, który najpierw uznał, że niezbędne jest przeznaczenie 6 mln zł na przeanalizowanie wątpliwej koncepcji połączenia giełdy warszawskiej z giełdą wiedeńską, a następnie gdy tylko został prezesem tejże Giełdy Papierów Wartościowych, uznał, że to jest nieuzasadnione i zrezygnował z tego przedsięwzięcia.

    Kolejne 6 mln zł straciła jedna ze spółek, którą przymuszono do udzielenia pożyczki innemu podmiotowi. Pożyczka – rzecz normalna, ale w tym przypadku nie sprawdzono wiarygodności pożyczkobiorcy, który oczywiście nie był w stanie jej spłacić. Spółka musiała przejąć jego udział i zyskała kolejne 6 mln długu, łącznie 12 mln zł straty.

    Tak się jakoś składa, że kolejny przykład to znowu 12 mln zł. Tyle łącznie przeznaczyła jedna ze spółek Skarbu Państwa na sponsorowanie klubu piłkarskiego. Uwaga: nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w tym samym czasie ta właśnie spółka występowała do nas, do Skarbu Państwa, do Ministerstwa Skarbu Państwa z prośbą o wsparcie i pomoc przeznaczoną na restrukturyzację w wysokości kilkuset milionów złotych. Po prostu nie była w stanie utrzymać równowagi finansowej, ale sponsoring dla klubu w wysokości 12 mln co roku – to było zawsze możliwe.

    Pół miliarda złotych to strata, jaką poniosła jedna z ważniejszych spółek Skarbu Państwa na spekulacjach finansowych… (Gwar na sali, dzwonek)

    (Poseł Sławomir Nitras: Stać mogę.)

    …dotyczących hedgingu paliwowego. W konsekwencji tych gier, w cudzysłowie oczywiście, spółka musiała wyprzedać część majątku i, koniec końców, zwrócić się o pomoc publiczną do państwa, która zresztą nie przyniosła spodziewanych, pożądanych efektów, czyli poprawy jej kondycji finansowej.

    To są przykłady nowoczesnego zarządzania finansami w wykonaniu waszych menedżerów, a naszych poprzedników. Swoją drogą ci rzekomo doskonali menedżerowie nagminnie korzystali z usług doradczych, co stało się swojego rodzaju znakiem rozpoznawczym poprzedniej ekipy. Oto kilka przykładów. Pewna spółka Skarbu Państwa w ciągu 2 lat, w latach 2013-2015, wydała łącznie 8,5 mln zł na same usługi konsultingowe. Nie poprawiło to jej sytuacji, nadal przeżywa poważne problemy. Mieliśmy też taką spółkę, mamy spółkę, która działa w sektorze górniczym, a która w latach 2011-2015 potrafiła wydać na usługi doradcze i ekspertyzy 96 mln zł. Ale mamy też inną grupę kapitałową, która wydała w latach 2014-2015, mówię o 2 latach, na usługi doradcze i marketingowe kwotę w wysokości ponad 209 mln zł, co oznacza, że za usługi te płacono, drodzy państwo, 286 tys. zł przez każdy dzień w roku przez 2 lata. Przez 365 dni każdego roku codziennie płacono kwotę blisko 300 tys. zł na usługi doradcze, prawne i konsulting. (Gwar na sali, dzwonek)

    (Głos z sali: Skandal!)

    (Poseł Sławomir Nitras: Ale jak można…)

    Pan wie dlaczego, bo pan doskonale rozumie…

    (Głos z sali: Do prokuratury.)

    …na czym polegają możliwości wahnięć akcji na…

    (Poseł Sławomir Nitras: Albo się mówi, albo się nie mówi.)

    …Giełdzie Papierów Wartościowych.

    (Poseł Rafał Grupiński: Dobijacie giełdę swoim działaniem.)

    Jedna z kontrolowanych przez Skarb Państwa grup kapitałowych poniosła koszty na zewnętrzną obsługę prawną w 2015 r. w wysokości 33 mln zł, pomimo że grupa ta, uwaga, zatrudnia 46 etatowych radców prawnych, co plasowałoby ją wśród jednych z największych kancelarii prawnych w Polsce, gdyby była kancelarią prawną. Zatrudniała 46 pracowników, a mimo to w ciągu roku wydała 33 mln na usługi doradcze i prawne.

    Kolejny przykład to szokujące stawki godzinowe za usługi prawne. Nawet 1800 zł za godzinę usługi prawnej, czyli godzinę pracy prawnika. Wielu Polaków dostaje taką kwotę miesięcznie za ciężką pracę.

    (Poseł Beata Mazurek: A burzą się na marszałka o 300 zł…)

    To są stawki, drodzy państwo, które nawet w kancelariach…

    (Poseł Ewa Kopacz: Ale wy to przecież zmienicie. Ludzie będą szczęśliwi i bogaci.)

    …nowojorskich uchodzą za wysokie, a nie mówimy tutaj wcale o żadnych czempionach, jeśli chodzi o kancelarie prawne.

    Były też inne przykłady niegospodarności. W jednej ze spółek, w której stawka za godzinę doradztwa prawnego wynosiła 600 zł, niedostateczny nadzór nad tą spółką, nad wykonywanymi przez nią zleceniami pozwolił tej małej kancelarii prawnej wpisać do billingu lekką ręką, uwaga, 5 tys. godzin wykonanych usług. To dało w ciągu kilku miesięcy, proszę państwa, 3 mln zł dla niewielkiej kancelarii prawnej.

    Innym ewidentnym przykładem skrajnej niegospodarności jest sytuacja w jednej ze spółek posiadającej blisko 100 ha gruntów rolnych. Spółka ta uprawiała ziemię, zbierała plony. Zapomniała tylko wystąpić o przysługujące jej dopłaty bezpośrednie. Straciła w ten sposób co najmniej 1 mln zł. Jednocześnie nie miała nic przeciwko temu, by ktoś inny pobierał dopłaty z tytułu uprawianej przez tę spółkę ziemi.

    Grzech trzeci: rozrzutność. Powyższe przykłady zakwalifikowałem do niegospodarności, choć równie dobrze można je uznać za rozrzutność. I o tym chcę teraz państwu powiedzieć. Rozrzutne były nie tylko spółki, ale rozrzutne było również nadzorowane dzisiaj przeze mnie Ministerstwo Skarbu Państwa, wcześniej nadzorowane przez ministrów Platformy Obywatelskiej. Pomimo kilkudziesięciu radców prawnych zatrudnionych w Ministerstwie Skarbu Państwa, mimo wsparcia Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, w ministerstwie lekką ręką wydano 2 mln zł na usługi doradztwa prawnego. Na domiar złego z tych 2 mln zł wydanych w latach 2013-2015 na usługi prawne ponad 60% tych opracowań okazało się usługami niepotrzebnymi. Stwierdził to audyt wewnętrzny w Ministerstwie Skarbu Państwa. Jeszcze gorszym przykładem było zatrudnianie globalnych banków inwestycyjnych jako doradców odpowiedzialnych za wsparcie Ministerstwa Skarbu Państwa w sprawie sprzedaży BGŻ. Wydano 1 mln zł na analizę, która nie potwierdziła nic ponad to, co wynikało z oczywistych obserwacji i o czym wiedzieli wszyscy pracownicy Ministerstwa Skarbu Państwa, ale 1 mln zł na tego typu usługę wypłynął. 1 mln to nic, drodzy państwo, w porównaniu z tym, co chcę wam teraz powiedzieć. W większości zagraniczne banki, które pośredniczyły tylko w czterech giełdowych projektach Ministerstwa Skarbu Państwa, otrzymały 115 mln zł. To była rozrzutność, szanowni państwo. Po co Ministerstwo Skarbu Państwa, skoro w ciągu 1 roku tylko na cztery projekty prywatyzacyjne można wyprowadzić z ministerstwa 115 mln zł? W zestawieniu z tymi 115 mln zł 1 mln zł wydatkowany w roku wyborczym na public relation przez Ministerstwo Skarbu Państwa – uwaga: po co Ministerstwu Skarbu Państwa public relation tego typu…

    (Poseł Andrzej Halicki: Nie ma ˝relation˝, panie ministrze.)

    …może być uznany przez państwa za drobiazg niewarty uwagi. Ale troska o wizerunek to rzeczywiście było oczko w głowie poprzedniej ekipy rządzącej. Jedna ze spółek w ramach ocieplania swojego wizerunku postanowiła nawet wesprzeć darowizną dwa sąsiadujące ze sobą miasta. Problem w tym, że jedno z tych miast położone jest już poza granicami Rzeczypospolitej. Te miasta to Zgorzelec i Goerlitz. Żeby było sprawiedliwie, oba miasta dostały po 1400 tys. Sprawiedliwość była swoiście rozumiana, bo Goerlitz dostało 1400 tys. euro, a Zgorzelec – 1400 tys. zł. (Wesołość na sali, oklaski) Dlaczego? W jakim celu? Po co ocieplanie wizerunku polskiej spółki poza granicami kraju, który nie jest klientem naszej spółki? Do dzisiaj próbujemy to zrozumieć.

    Ale skoro o złotych mowa, to chcę, proszę państwa, powiedzieć o złotym mercedesie, którego zażyczył sobie prezes jednej ze spółek. Musiał być złoty, taki był warunek pana prezesa, innego po prostu nie chciał. Pan prezes niestety nie nacieszył się tą zabawką, ponieważ przed kilkoma tygodniami podziękowaliśmy mu za jego profesjonalne i wysokiej klasy usługi menedżerskie. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    Ale pan prezes nie złożył broni. Wystąpił właśnie do nas o to, aby spółka zagwarantowała mu w okresie odprawy, wypowiedzenia auto z szoferem. (Wesołość na sali, oklaski) Był na tyle uprzejmy, że nie postawił wymogów co do koloru samochodu. (Wesołość na sali, oklaski) Jeśli myślicie państwo, że to jest szczyt fanaberii i kaprysów, to chętnie poleciłbym wam odwiedziny w gabinecie jednego z prezesów spółki Skarbu Państwa, poprzedniego prezesa, którego chroniły zainstalowane na jego osobiste życzenie kuloodporne szyby w całym jego gabinecie. Tej grubości szyby kuloodporne, drodzy państwo. (Wesołość na sali) Przed czym miał te obawy, ciężko dzisiaj dojść.

    (Poseł Krzysztof Zaremba: He, he, he.)

    Grzech czwarty: prywata. I tutaj dochodzimy do kolejnego ciężkiego grzechu – rozpowszechnionej i tolerowanej na każdym kroku prywaty. Niczym innym jak prywatą należy określić całodobową ochronę prywatnej posiadłości prezesa jednej ze spółek Skarbu Państwa na koszt spółki oczywiście. Tak sobie zażyczył w kontrakcie prezes jednej z największych polskich firm, polskich spółek.

    (Głos z sali: Prezesa jednej z partii też.)

    Całodobową ochronę miała również jego rodzina i jego posiadłość, jak już wspomniałem, na koszt spółki. Wspomnę tylko, że zarobki tego pana, tego prezesa opiewały na kilka milionów złotych rocznie.

    (Poseł Rafał Grupiński: Co to jest za anonimowe wymienianie?)

    Rozumiem, że to było niewystarczające wynagrodzenie, żeby zagwarantować sobie ochronę na własny koszt, jeśli czuł się zagrożony w jakikolwiek sposób.

    (Poseł Sławomir Nitras: Nazwisko.)

    Prywatą było płacenie kartami służbowymi za usługi rekreacyjne, kosmetyczkę. Prywatą było płacenie służbowymi pieniędzmi za fryzjera, prywatne zakupy. Bo tak niestety było w wielu spółkach. Było to tym bardziej bulwersujące, że prezesi i zarządy tych spółek zarabiali milionowe kwoty w skali roku.

    (Poseł Rafał Grupiński: Gdzie mieszka ten fryzjer?)

    (Poseł Sławomir Nitras: Nazwisko!)

    Grzech piąty: łamanie procedur. W Ministerstwie Skarbu Państwa wielokrotnie korzystano z usług firm doradczych, które były wykonywane za darmo. Tyle tylko, że ta szlachetność – tak to nazwijmy – służyła tak naprawdę temu, by omijać Prawo zamówień publicznych. W konsekwencji bowiem za te darmowe prace i usługi płacono, tyle tylko że były one ukryte w innych zleceniach, tam gdzie łatwiej było to zlecenie uzyskać, wygrać przetarg na różnego rodzaju usługi.

    Równie szlachetne pobudki odtrąbiono, kiedy Ministerstwo Skarbu Państwa postanowiło wynająć zewnętrzną firmę, która miała pomóc w wyborze członków rad nadzorczych do spółek Skarbu Państwa, do spółek energetycznych. Pamiętacie państwo, ile zamieszania robili moi poprzednicy, minister Aleksander Grad i jego następcy, kiedy mówili o transparentności procesów przy wyborze członków rad nadzorczych, zarządów, o tym, jak bardzo cywilizowane metody wprowadzili. Prawda polega na tym, że mimo iż zatrudniono firmę, mimo iż wyłonieni zostali kandydaci, a rachunek za wykonaną usługę doradczą w wysokości 123 tys. został uregulowany, minister i tak dokonał wyboru spoza tej listy. Takie dobre przykłady zainspirowały panią wiceprezes jednej ze spółek, która w sytuacji kiedy rada nadzorcza odmówiła jej zakupu absolutnie luksusowej limuzyny – tu brawa dla rady nadzorczej, że zachowała taką czujność i dbałość o grosz publiczny – pani wiceprezes wymusiła ten zakup na spółce zależnej, gdzie prezes i zarząd, oczywiście w obawie o swoje miejsca pracy, natychmiast to polecenie wykonali i samochód tak czy inaczej trafił do pani prezes.

    Brak dostatecznie szczelnych procedur w zarządzaniu ryzykiem podatkowym doprowadził do sytuacji, w której spółka Skarbu Państwa została wplątana w mechanizm wyłudzeń VAT. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie w sądzie, ale niezależnie od ostatecznego wyroku Skarb Państwa stracił na tym bezpowrotnie 160 mln zł.

    Grzech szósty: wykorzystywanie spółek Skarbu Państwa do celów politycznych. Spółki Skarbu Państwa były wykorzystywane do gier wyborczych i realizacji interesów partyjnych. O budowaniu kontaktów towarzyskich za pieniądze państwowe liczne grono Polaków dowiedziało się, słuchając rozmów toczonych w pewnej restauracji. W audytach poczynionych przez Ministerstwo Skarbu Państwa jest również wiele na to przykładów. Znajdziemy w nich np. wsparcie fundacji Lecha Wałęsy kwotą 700 tys. zł w zamian za świadczenia reklamowe. Problem w tym, iż ze świadczeń, o których mowa, fundacja się nie wywiązała, a spółka nie potrafiła lub nie chciała ich wyegzekwować. Te próby, pozorne próby wyegzekwowania pokazują, że nigdy nie było woli, aby narazić fundację pana Lecha Wałęsy na to, aby musiała te 700 tys. zł zwrócić.

    (Poseł Magdalena Kochan: Bezwzględna…)

    Mamy również przykłady inwestycji w sponsoring, np. sportowców, którzy dziwnym trafem w kampaniach wyborczych wspierali potem działaczy Platformy Obywatelskiej, np. byli członkami honorowego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Na tej samej zasadzie jedna ze spółek Skarbu Państwa wydatkowała kwotę 12 mln zł na sponsoring byłego eurodeputowanego Platformy Obywatelskiej. Widzimy również przykład wsparcia wydarzeń kulturalnych z udziałem artystów, którzy wspierali Platformę Obywatelską, firmujących kampanie wyborcze polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    Absolutnym skandalem było wydawanie publicznych pieniędzy na pokaz, na potrzeby kampanii wyborczej. Elementarną bezmyślnością, firmowaną zresztą przez panią premier Ewę Kopacz, ówczesną premier Ewę Kopacz, było zakupienie za kwotę blisko 50 mln zł zaawansowanego technologicznie sprzętu, który następnie z powodu braku hali trafił do magazynu i nie jest wykorzystywany do dnia dzisiejszego.

    (Poseł Ewa Kopacz: Jaki sprzęt?)

    Brakowało pomysłu, jak ten sprzęt za 50 mln zł wykorzystać, ale był wtedy, w czasie kampanii, pomysł, jak sprzedać to na konferencji prasowej, co oczywiście pani premier Kopacz chętnie uczyniła.

    (Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska: Jaki sprzęt?)

    Puenta jest taka, że spółka zwróciła się dzisiaj do Ministerstwa Skarbu Państwa z prośbą o wyrażenie zgody na ustanowienie na urządzeniach, o których mówiłem, zastawu, aby zabezpieczyć pożyczkę zaciągniętą na spłatę tego sprzętu.

    (Poseł Ewa Kopacz: Jaki sprzęt?)

    Drukarki 3D.

    Przykładem wykorzystania spółki do celów PR-owskich…

    Widzę, że pani premier od razu zrozumiała, o który przykład chodzi. (Wesołość na sali)

    (Poseł Cezary Grabarczyk: To było chamskie.)

    Przykładem wykorzystania spółki do celów PR-owskich i propagandowych przez poprzednią władzę było powołanie do życia Polskich Inwestycji Rozwojowych. W tym sztandarowym dla minionej władzy projekcie zamierzano przeznaczyć 30 mld zł na bliżej niesprecyzowane cele…

    (Poseł Ewa Kopacz: Prostak.)

    …bo nie stworzono szczegółowych planów, nie zdefiniowano celów, nie określono kryteriów doboru projektów. Odtrąbiono jedynie sukces na starcie. Nie trzeba nam tu wierzyć na słowo, drodzy państwo, wystarczy sięgnąć do raportu Najwyższej Izby Kontroli. Co szokujące, inwestycje polskie, powtarzam, polskie, polegały na dofinansowywaniu inwestycji francuskiego państwowego przedsiębiorstwa kwotą 270 mln zł, przedsiębiorstwa, które dzisiaj wycofuje się z polskiego rynku.

    Grzech siódmy: zdrada interesów państwa, grzech siódmy i ostatni.

    (Głos z sali: Uuu…)

    Moi poprzednicy uczynili z Ministerstwa Skarbu Państwa ministerstwo wyprzedaży. Liczyło się tylko jedno: jak najwięcej sprzedanych spółek, by zasypać dziurę budżetową. Prywatyzowano bezrefleksyjnie, w pośpiechu, bez odpowiednich analiz, byle komu, wbrew rządowym strategiom, nie dbając o interes publiczny, krótkowzrocznie. Doszło do takiej patologii, szanowni państwo, że w pewnym momencie postanowiono, że spółki, których nie można sprywatyzować bądź ciężko je sprywatyzować, po prostu będą likwidowane. Dzisiaj w stanie likwidacji i upadłości mamy 140 spółek w Ministerstwie Skarbu Państwa. Ciężko je było sprzedać, więc postanowiono je zlikwidować.

    (Poseł Dominik Tarczyński: Szok.)

    Zacytuję raport Najwyższej Izby Kontroli: ˝Determinacja ministerstwa do sprzedaży spółek była tak duża, że sprzedaż nastąpiła po cenach nieoddających ich faktycznej wartości˝. Kilka przykładów. Tak było w przypadku spółki Emilia. Pakiet udziałów sprzedano za 115 mln zł, czyli o ponad 80 mln mniej, niż wynosiła pierwotna ich wycena. Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław sprzedano za co najmniej 100 mln zł mniej, niż to było możliwe do osiągnięcia. W tej sprawie prokuratura prowadzi postępowanie. Niegospodarne – nie tylko moim zdaniem – było sprzedanie Kopalni Węgla Brunatnego Adamów za cenę o ponad 100 mln zł niższą niż pierwotna wycena. Podobnie rzecz miała się ze spółką Ruch. Decyzje o jej prywatyzacji podjęto w okresie najniższych notowań na giełdzie. Wreszcie najbardziej skandaliczny przykład, o którym cała Polska mogła usłyszeć w nagraniach z jednej z warszawskich restauracji, prywatyzacja Ciechu. Prywatyzacja ta to skandal nie tylko ze względu na cenę, po której pozbyto się pakietu akcji Skarbu Państwa, ale również ze względu na to, że ta spółka nigdy nie powinna była być prywatyzowana, mogła bowiem doskonale rozwijać się w grupie spółek Skarbu Państwa i przez wiele lat przynosić dochody budżetowi. Swoją drogą, drodzy państwo, przy tak potężnej prywatyzacji, w której Skarb Państwa utracił ponad 1 mld zł, całe opracowanie, cała dokumentacja, szanowni państwo, to jedna tej grubości teczuszka.

    (Głos z sali: Skandal!)

    Tych kilka przykładów prywatyzacji to ponad 1 mld zł strat, które poniósł Skarb Państwa. Strat, których można było uniknąć, gdyby kierowano się troską o majątek państwowy i gdyby władze, w tym moi poprzednicy, nie godziły się na pazerność, niegospodarność, rozrzutność, łamanie procedur, wykorzystywanie spółek do celów politycznych i zdradę interesów gospodarczych naszego państwa. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    Jeszcze raz powtórzę: zdradę.

    W spółkach Skarbu Państwa w Ministerstwie Skarbu Państwa dochodziło w czasie rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego do nieprawidłowości, zaniechań i afer. Dochodziło też do przestępstw, szczególne przypadki będą miały swój ciąg dalszy. Nieprzypadkowo zgrupowałem je dzisiaj w postaci siedmiu kategorii, siedmiu grup i nieprzypadkowo nawiązuję w ten sposób do siedmiu grzechów głównych.

    (Głos z sali: Jezus…)

    Platforma i PSL grzeszyły przeciwko podstawowym, obowiązującym zasadom w nadzorze właścicielskim, przeciwko etyce zawodowej i po prostu zwykłej przyzwoitości. Grzeszyliście przeciwko Polsce i przeciwko jej strategicznym interesom gospodarczym. Wasi nominaci w spółkach Skarbu Państwa działali przeciwko interesom naszego państwa.

    Takie są cząstkowe wyniki, szanowni państwo, drogie panie i drodzy panowie posłowie, audytu w Ministerstwie Skarbu Państwa i w spółkach Skarbu Państwa. Mimo że są cząstkowe i procedura kontroli i audytów trwa nadal, dają doskonały obraz patologii, rozrzutności i marnotrawstwa, którego byliście uczestnikami. Tak, jestem po prostu zażenowany, drodzy państwo, że jako minister skarbu państwa, patrząc na 8 lat waszych rządów, widzę, jak bardzo wasze rządy, wasz sposób zarządzania majątkiem narodowym, majątkiem państwowym, sposób, w jaki go marnotrawiono, odbiegał od standardów, od etyki, od czystej moralności. Od standardów, które jako politycy, jako urzędnicy państwowi powinniście mieć, nieść na swoich sztandarach.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Ty nas moralności nie ucz.)

    (Poseł Iwona Arent: Jakie ty? Jakie ty, ty z Łodzi.)

    Nie jesteśmy po imieniu, panie ministrze.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Nieważne, nie ucz nas moralności.)

    Zaniedbać tyle ważnych spraw, zaprzepaścić tyle majątku, wspólnego majątku Polaków. Jak można było unurzać w błocie etos służby publicznej i sprawić, że Polacy, patrząc…

    (Poseł Rafał Grupiński: Jak można było rozwiązać służbę cywilną?)

    …dzisiaj na to wszystko, co dzieje się w obszarze służby publicznej…

    (Głos z sali: Właśnie.)

    …nie darzą zaufaniem nikogo, dzisiaj już nikogo.

    (Poseł Rafał Grupiński: To jest dopiero wyczyn.)

    Było to wspólne dobro, widzimy to przecież szczególnie w państwowych spółkach. Przez lata było to dobro dla wybranych, dla tłustych kotów. Dla polityków i sympatyków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dla was i waszych protegowanych, panie i panowie z PSL-u i z Platformy Obywatelskiej.

    (Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: A dzisiaj co jest? Protegowanie.)

    Dla grup biznesowych, towarzyskich, które wspieraliście, dla wszystkich, tylko nie dla zwykłych, ciężko pracujących Polaków.

    Prawo i Sprawiedliwość obiecało poprawę, obiecało, że skończymy z tymi patologiami. Aby nie być gołosłownym, chcę powiedzieć, że w Ministerstwie Skarbu Państwa toczą się, i są już pierwsze ich efekty, prace, które ograniczają możliwość tego typu działań na szkodę spółek Skarbu Państwa. Wprowadziliśmy opodatkowanie wysokich, niewspółmiernie wysokich odpraw, przygotowaliśmy kompleksowy system wynagradzania członków rad nadzorczych i zarządów spółek Skarbu Państwa. Przygotowaliśmy dokument, który reguluje zasadę sponsoringu, dokument, który reguluje zasadę CSR, wypłacania dywidend. Przeprowadziliśmy kompleksowe zmiany w tych spółkach, w których prezesi, zarządy i rady nadzorcze nie dawały rękojmi działania na rzecz interesów Skarbu Państwa.

    (Poseł Magdalena Kochan: Janów się kłania.)

    Ta filozofia, którą państwo przyjęliście, że w momencie powołania prezesa, członka zarządu czy rady nadzorczej staje się on nieusuwalny, nietykalny…

    (Poseł Rafał Grupiński: W Janowie Podlaskim pokazaliście.)

    …staje się, przepraszam za określenie, świętą krową, zakończyła się. Dzisiaj nie ma świętych krów. Ten, kto sprzeniewierza się interesom gospodarczym państwa polskiego, może być każdego dnia, na każdym posiedzeniu rady nadzorczej i walnego zgromadzenia akcjonariuszy odwołany (Oklaski), jeśli tylko stwierdzimy, że szkodzi interesom naszego państwa.

    (Poseł Rafał Grupiński: To kiedy Jasiński zostanie odwołany za straty w I kwartale?)

    Konstruujemy zupełnie nowy model, zupełnie nowy model nadzoru nad państwowym majątkiem. Chcemy, żeby był to model przejrzysty, zapewniający spółkom wydolność, odpowiadający na wyzwania, przed którymi stoi Polska. Staramy się, żeby pojęcia takie jak odpowiedzialność, patriotyzm gospodarczy, przyzwoitość, rzetelność, pracowitość, poszanowanie dobra wspólnego coś znaczyły…

    (Poseł Magdalena Kochan: Szczególnie w pana ustach.)

    …zwłaszcza wtedy, kiedy mówimy o urzędnikach służby cywilnej, o urzędnikach państwowych, o politykach, którzy ponoszą za to odpowiedzialność. Złe czasy dla Skarbu Państwa dobiegły końca – gwarantuję to państwu.

    Chciałbym też powiedzieć na sam koniec, że na usta cisną się słowa marszałka Józefa Piłsudskiego, który kiedyś o ludziach, którzy w taki sposób podchodzili do spraw majątku państwowego, do spraw interesów gospodarczych państwa…

    (Poseł Rafał Grupiński: Zostaw marszałka Piłsudskiego w spokoju.)

    …powiedział bardzo dobitnymi słowami, co należy z nimi zrobić, powiedział, że należy ich gonić, a kogo, doskonale państwo wiecie. (Oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    Nie wypowiem tych słów, ale chcę wam powiedzieć, że kiedy się zorientowałem, kiedy poznałem przykłady waszej niefrasobliwości, rozrzutności, tych patologii, których byliście uczestnikami świadomie bądź nieświadomie, te słowa cisną się na usta. Marszałek Józef Piłsudski miał rację: gonić. Państwo wiecie kogo.

    (Posłowie PiS wstają, długotrwałe oklaski)

    (Poseł Dominik Tarczyński: Brawo!)

    (Głosy z sali: Brawo!)

    (Poseł Rafał Grupiński: Brawo za rating Polski.)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here