Dane na temat wykonywanych w Polsce tzw. legalnych aborcji zawarte z sprawozdaniu Ministerstwa Zdrowia znaczącą różnią się od tych podawanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – alarmuje Fundacja Pro-Prawo do życia. Czy zatem to resort próbuje ukryć prawdę o skali aborcji w Polsce czy też szpitale wyłudzają publiczne pieniądze za fikcyjne zabiegi? Wątpliwości zostały przekazane prokuraturze. Sprawę będą monitorować też posłowie.

Jak zauważyła Anna Kiljan z Fundacji Pro-Prawo do życia, obecnie obowiązująca ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży pozwala na zabijanie blisko tysiąca dzieci rocznie. – Tak przynajmniej wynika ze sprawozdania Ministra Zdrowia. Z tego prawie 90 proc. to są dzieci jedynie podejrzane o chorobę: zespół Downa lub zespół Turnera. Takim właśnie dzieciom odmawia się prawa do życia. Mówi się o nich, że ich życie nie jest warte przeżycia – podkreśliła podczas zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej.

Jak zauważyła, w sprawozdaniu MZ z wykonania ustawy za 2014, „zabiegi” mordowania dzieci dzieli się na trzy kategorie – to zagrożenie życia lub zdrowia matki, poczęcie w wyniku czynu zabronionego i – w co w końcu MZ jasno wyraziło – podejrzenie choroby dziecka w toku badań prenatalnych. – One powinny służyć wykrywaniu wad, ratowaniu życia, leczeniu tych dzieci. Tymczasem w wyniku badań prenatalnych skazuje się dzieci na śmierć – dodała.

Świadectwem tego, jak państwo polskie podchodzi do sprawy ochrony życia poczętego jest to, że sprawozdanie MZ za 2014 rok, datowane jest na 21 marca 2016 roku i dotąd nic się z nim w Sejmie nie wydarzyło, nikt tematem nie chce się zajmować. Tymczasem dane są zatrważające. Większość aborcji dzieci chorych dokonuje się po 20 tygodniu ciąży, gdy dziecko jest dojrzałe. Jak zauważyli obrońcy życia, z brytyjskich badań wynika, że tak późne aborcje skutkują tym, że w więcej niż 10 proc. dzieci po takim „zabiegu” aborcji jest żywo urodzonych i dzieci te konają w cierpieniach pozostawione bez pomocy lekarskiej. – Takie okrucieństwo jest zgodne z polskim prawem – zauważyła Kiljan. W Polsce nie brakuje takich przypadków, ale słyszymy tylko o niektórych i wówczas wzbudzają one silne emocje.

Jak zauważają obrońcy życia, problemem w Polsce jest też to, że aborcji przybywa. W ciągu ostatnich lat ich liczba wzrosła z 128 w 2004 roku do 977 w roku 2014. Właśnie dlatego trzeba się spieszyć ze zmianą prawa, które zakaże mordowania nienarodzonych dzieci.

Jak dodał Adam Kulpiński z Fundacji Pro-Prawo do życia, oprócz tego „holokaustu nienarodzonych, z którym mamy do czynienia”, obserwujemy cały czas znaczną rozbieżność danych na temat aborcji w Polsce pomiędzy rządem i NFZ, a także pomiędzy oddziałami wojewódzkimi, a centralą NFZ. Różnice danych różnią się zazwyczaj dwu- trzykrotnie i za każdym razem liczba aborcji wykazywana przez MZ jest niższa niż wynika to z danych NFZ.

Ta sytuacja pokazuje, że państwo polskie nawet nie liczy i nie interesuje się tym, kogo i w jakich ilościach się zabija – dodał Kulpiński. Jak zauważył, wręcz w pojawiających się odpowiedziach padają stwierdzenia, że tej liczby nie da się zweryfikować z powodu „tajemnicy statystycznej”. – Pod tym względem jest gorzej niż w III Rzeszy, bo wtedy ludzi mordowanych w obozach koncentracyjnych skrupulatnie liczono. U nas jest to obojętne kogo i w jakich ilościach się zabija – powiedział.

Zdaniem Mariusza Dzierżawskiego z Fundacji Pro-Prawo do Życia, skandalem jest to, że dzieci poczęte w polskich szpitalach „można zabijać bezkarnie, a nawet są za to nagrody finansowe.” Rażą też nadużycia. Bo jak inaczej wytłumaczyć rozbieżności danych? Sprawozdanie MZ mówi o 977 aborcjach, a dane NFZ wskazują na wykonanie ponad 1800 aborcji (w 2014 roku). Zdaniem Dzierżawskiego rozwiązania są dwa: albo jest to korzystanie przez MZ z fałszywych statystyk, albo też szpitale wyłudzają pieniądze za aborcje, których nie wykonują. Wątpliwości zostały przekazane prokuraturze. Obrońcy życia mają nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona.

By jednak usunąć największe źródło zła, jakim jest legalne zabijanie dzieci w polskich szpitalach trzeba zmienić obowiązującą ustawę(…) Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu „Stop Aborcji” zaplanowano w przyszłym tygodniu, to dobra okazja by znieść to haniebne prawo – dodał Dzierżawski.

Anna Maria Siarkowska, poseł Kukiz’15 zaznaczyła, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której „polskie prawo dyskryminuje ludzi ze względu na wiek, okoliczności poczęcia czy stan zdrowia”, a skandalem jest sytuacja, w której polskie państwo pozwala na to, żeby mimo obowiązywania tych niesprawiedliwych praw, nawet do nich się nie stosować, „pozwalając na to, by NFZ finansował te aborcje, które nie są legalne”. Siarkowska zapewniła, że posłowie będą domagać się wyjaśnień od MZ w tej sprawie.

Za pch24.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here