Niemcy: media społecznościowe usuwają komentarze krytyczne wobec islamu pod groźbą wysokich kar finansowych!

0
4040

Islam posiada w Niemczech bardzo silnego sojusznika – jest nim sam rząd w Berlinie. Muzułmanie traktowani są jak nowa rasa panów, którym nie wolno niczego zarzucać pod groźbą kar finansowych i pozbawienia wolności. Wszelka krytyka, nieważne czy rzeczowa i konstruktywna czy z nienawiści, jest traktowana jak „islamofobia”. Według niemieckich władz, jeśli widzisz brodatego muzułmanina z kamizelką lub kobietę w pełnej burce i obawiasz się, że osoba pod ubraniem może przemycać broń lub ładunek wybuchowy to jesteś islamofobem, którego należy resocjalizować.

Europa Zachodnia doświadczyła wielu zamachów terrorystycznych, których autorami praktycznie za każdym razem są muzułmanie. Rodowici Niemcy, Francuzi, Szwedzi czy Brytyjczycy, wybierając się na Bliski Wschód np. do Turcji czy Izraela powinni zachować szczególną ostrożność, ponieważ regiony te są bardzo niespokojne a zagrożenie atakiem terrorystycznym jest tam bardzo wysokie. A skoro zamachy mają miejsce również w Europie Zachodniej, to dlaczego obawy przed utratą życia w wyniku eksplozji lub ataku nożem traktowane są jako nie na miejscu, tzw. islamofobię?

ZOBACZ: Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec rozważa wprowadzenie islamskich świąt. Czy to już Berlinstan?

Niemiecki rząd ma silną obsesję na punkcie oskarżania o wspomnianą islamofobię czy mowę nienawiści każdego, kto krytykuje muzułmańskich uchodźców. Dotyczy to każdej krytyki i jak się niejednokrotnie przekonaliśmy – zwykle działa to tylko w jedną stronę. Jednocześnie władze nie widzą nic złego w rasistowskich skeczach jak ten, który kilka miesięcy temu został wyemitowany przez nadawcę radiowo-telewizyjnego Südwestrundfunk. Przedstawiono w nim białego człowieka zamkniętego na terenie specjalnego rezerwatu niczym zwierzę, który rozmnaża się z kobietą dla zachowania gatunku i wykonuje nazistowski salut.

Władze Niemiec od dawna narzekały, że właściciele najpopularniejszych serwisów społecznościowych nie cenzurowały wypowiedzi odnoszących się negatywnie do wyznawców islamu czy propagujących niechęć do nich. Całkiem niedawno sytuacja uległa zmianie – 1 października weszło w życie nowe prawo, które zmusza platformy społecznościowe takie jak Facebook, Twitter czy YouTube od usuwania „mowy nienawiści” w ciągu 24 godzin od zgłoszenia skargi. Rząd niemiecki będzie domagać się kary finansowej w wysokości do 50 milionów euro (tj. ponad 210 milionów złotych), jeśli portale internetowe nie dostosują się do nowych przepisów.

Krok ten nie tylko zapewni ochronę muzułmanom islamizującym Niemcy, ale także samej władzy. Trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić jakie komentarze w sieci można uznać za tzw. mowę nienawiści i islamofobię, a wpisy zawierające dodatkowo krytykę wobec rządu również będą usuwane. Ograniczanie wolności słowa poprzez likwidację komentarzy nieprzychylnych dla władzy stworzy fałszywe wrażenie, że skoro Niemcy nie potępiają swojego rządu za przyjmowanie tzw. uchodźców to najwyraźniej dają ku temu milczące poparcie.

ZOBACZ: Niemcy znowu prowokują. Nazwali Górny Śląsk jednym z największych separatystycznych ognisk w Europie!

Kilka miesięcy temu sąd w Monachium wymierzył karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności dziennikarzowi Michaelowi Stürzenbergerowi, który na swoim profilu na Facebooku zamieścił starą fotografię z 1941 roku. Na zdjęciu obecni są wielki mufti Jerozolimy Al-Hadżdż Muhammad Amin al-Husajni w towarzystwie niemieckiego nazistowskiego urzędnika. To w zupełności wystarczyło, aby dziennikarz został oskarżony o podżeganie do nienawiści wobec islamu, oczernianie religii i rozpowszechnianie propagandy organizacji zakazanych przez konstytucję. Skoro rząd nie pozwala nawet zamieszczać historycznych fotografii to znaczy, że Niemcy mają bardzo poważny problem z demokracją.

Za: zmianynaziemi.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here