Były poseł, a obecnie główny doradca w gabinecie politycznym premier Ewy Kopacz – Sławomir Nitras – napisał na swoim profilu na Twitterze, że jedynym osiągnięciem Pawła Szefernakera jest „zbudowanie aparatu hejtu w Internecie”. Szefernaker jest przewodniczącym młodzieżówki PiS, radnym sejmiku zachodniopomorskiego oraz jednym z twórców sukcesu świetnej kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. Dodajmy, że kampanii opartej na pozytywnym przekazie, a nie na atakach na Bronisława Komorowskiego.
Tutaj możecie przeczytać o: kampanii nienawiści przeciwko Andrzejowi Dudzie

nitraspawel

Cała wymiana oskarżeń na Twitterze była związana, z sytuacją jaka miała miejsce przed debatą w studiu TVP, kiedy to członkowie młodzieżówki Platformy Obywatelskiej mogli swobodnie wchodzić do budynku, zaś wszyscy inni byli zatrzymywani przez ochronę. Na jednym z filmów krążących na portalu Facebooku, widać jak ochrona szarpie, między innymi Marcina Mastalerka i Krzysztofa Łapińskiego.
Oskarżenie, które rzucił Sławomir Nitras jest absurdalne, ale najlepsze jest to, że sam Nitras kilka lat temu przegrał proces w trybie wyborczym z kandydatką PiSu w wyborach na prezydenta Szczecina – prof. Teresą Lubińską. Wydarzenie to najlepiej pokazuje kim jest kandydat Platformy Obywatelskiej…

nitrashejter

Nitras-hejter pod okiem prokuratury

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Szczecinie, w 2006 roku, Sławomir Nitras na konferencji prasowej oświadczył, że prof. Teresa Lubińska, będąc ministrem finansów, umorzyła ówczesnemu posłowi Samoobrony, Bernardowi Ptakowi, około 300 tys. zł długu. Pani profesor pozwała Nitrasa i udowodniła, że mówi nieprawdę, musiał przeprosić. Dzięki temu fałszywemu oskarżeniu, prof. Lubińska w 2006 roku przegrała w wyborach samorządowych. Rywalizowała z Piotrem Krzystkiem, kandydatem PO.

Najbardziej bulwersujące w całej tej sytuacji jest jednak to, że oskarżając prof. Lubińską doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że podaje do wiadomości publicznej nieprawdę. Oto fragment artykułu „Delfin na dworze Platformy” zamieszczonego na łamach „Rzeczypospolitej”:

„Był tydzień wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersje wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi przyznane. Wyciągnął to PiS – opowiada Nitras. – Ich kandydatką była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im oddać. Posadziłem kilka osób przed komputerami i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez Ministerstwo Finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżałem o to Lubińską wiedziałem, że to nie ona podejmowała decyzję, i że potem będę pewnie musiał przepraszać. Ale efekt został osiągnięty” – powiedział Nitras autorce publikacji.”

Idąc dosłownie „na całość”, Nitras złożył wówczas zawiadomienie w prokuraturze o rzekomym popełnieniu przestępstwa przez prof. Lubińską i poinformował o tym media na konferencji prasowej. Jak komentował tę sprawę poseł PiS-u Leszek Dobrzyński: „zachowanie Nitrasa wyczerpuje znamiona czynu zabronionego polskim prawem – zawiadomienia organów ścigania o przestępstwie, wiedząc, że go nie popełniono, za co grozi do dwóch lat więzienia.”

Taka osoba ma czelność pisać o kimś, że jest internetowym hejterem? W normalnym kraju, po czymś takim nie powinien już nigdy pełnić żadnych funkcji publicznych!

Paweł Szefernaker w trybie wyborczym pozwał Sławomira Nitrasa, a co zrobił Nitras? Zablokował go na Twitterze :-)

nitraslolek

Tamta sytuacja to jednak nie jedyna „wpadka” w politycznej karierze posła Nitrasa. Również w 2006 roku rozbił służbowe auto ówczesnego przewodniczącego zachodniopomorskiego sejmiku Michała Łuczaka. Auto, do którego prowadzenia uprawniony był jedynie Michał Łuczak, który wówczas nie posiadał prawa jazdy :) Dlaczego komuś kto nie posiada prawa jazdy przyznano służbowy samochód? Czy Sławomir Nitras zapłacił za samochód, który zniszczył? Czy Sławomir Nitras odpowiedział za to przed sądem? Pytania pozostają bez odpowiedzi.

► Kolejna samochodowa aferka Sławomira Nitrasa: pędząc swoim audi aleją Wojska Polskiego w Szczecinie wpadł na wspólny patrol policji i żandarmerii wojskowej. Jechał 101 km/h w miejscu gdzie dopuszczalna prędkość to 50 km/h. Jak wynikało z notatki sporządzonej przez policjantkę Nitras zasłonił się immunitetem i dzięki temu nie dostał mandatu.

► I jeszcze jedna afera z udziałem samochodu, najlepszy ze szczecińskim polityków: cofał na niemieckiej autostradzie. Ponownie mandatu nie dostał zasłaniając się paszportem dyplomatycznym, który gwarantuje mu nietykalność.

Źródła: mojarodzina.org, fakt.pl, gs24.pl, twitter.com, radioszczecin.pl, www4.rp.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here