Olga Tokarczuk (pupilek „Gazety Wyborczej”) może pluć na Polskę i Polaków.

5
12568

Na facebookowym profilu Noworudzcy Patrioci znalazłem bardzo interesujący artykuł dotyczący pisarki Olgi Tokarczuk, byłej członkini Zielonych 2004, redakcji „Krytyki Politycznej” oraz dwukrotnej laureatki Nagrody Literackiej „Nike”, której  fundatorami nagrody są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory. Przytaczam w całości:

28 października Rada Miasta Nowa Ruda z inicjatywy radnej Beaty Kłossowskiej-Tyszki wydała oświadczenie, w formie uchwały przyjętej jednogłośnie, odnoszące się do rzekomego „hejtu” jaki wylał się na Olgę Tokarczuk – honorową obywatelkę Nowej Rudy. Jednoznaczna treść pisma potwierdza tylko, że władze Nowej Rudy zgadzają się ze słowami wypowiedzianymi przez Olgę Tokarczuk. Warto dodać, że przewodniczącym rady jest historyk. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy pana Leszka Żebrowskiego i Tadeusza Płużańskiego.

—–

Tadeusz Płużański

Przypomnę słowa Olgi Tokarczuk, tegorocznej laureatki Literackiej Nagrody Nike, ufundowanej przez „Gazetę Wyborczą”, jakie pisarka ta wypowiedziała w TVP: „Robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

To – poprzez zastosowanie krzywdzącego uogólnienia – kłamstwo historyczne. To próba zastosowania odpowiedzialności zbiorowej. To – w końcu – mowa nienawiści wobec Polski i Polaków, będąca podstawą odpychającej i nagannej postawy antypolonizmu. Czy Rada Miejska w Nowej Rudzie biorąc w obronę Olgę Tokarczuk zamierza hołdować antypolonizmowi?

Bo taka postawa nie tylko wyklucza ze wspólnoty, odbiera prawo do reprezentowania tej wspólnoty, nie tylko stawia jej wyrazicieli po stronie zaborców i okupantów Polski, ale jest z mocy prawa ścigana. Należałoby się zatem zastanowić, czy Olga Tokarczuk nie powinna być za swoje twierdzenia ścigana przez niezawisłe organa wymiaru sprawiedliwości III RP, tak jak ścigany jest antypolski paszkwilant Jan Tomasz Gross, którego kłamstwa powtarza.

Z konkluzją Rady Miejskiej należy się jednak zgodzić: „Kategorycznie sprzeciwiamy się dawaniu pozwolenia na rozpowszechnianie się mowy nienawiści w przestrzeni publicznej, w której powinno być miejsce na merytoryczną dyskusję, szczególnie w odniesieniu do kwestii polityki historycznej”. Właśnie, w przestrzeni publicznej nie ma zgody na mowę nienawiści proponowaną przez Olgę Tokarczuk. A jakże potrzebna jest nam merytoryczna dyskusja, która doprowadzi do odbudowy polskiej polityki historycznej. Potępić należy jednocześnie „ten jakże bolesny rodzaj przemocy, jakim jest bezkarne obrażanie” Polski i Polaków, który stosuje Olga Tokarczuk.

—–

Leszek Żebrowski

Olga Tokarczuk nie jest ofiarą „mowy nienawiści” i „ksenofobicznej agresji”. To jej mowa szerzy nienawiść i jest ksenofobiczną agresją.

Są dwa możliwe tłumaczenia tego, co powiedziała Olga Tokarczuk 7 października 2015 r. w TVP Info (program „Minęła dwudziesta”). Przypomnijmy jej słowa:

„Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

Słowa te padły z okazji przyznania jej Literackiej Nagrody Nike.

Po pierwsze, być może jest całkowitą ignorantką, wypowiada się w sprawach, o których nie ma żadnego pojęcia. Po drugie – jednak jest wprost przeciwnie a jej wypowiedź świadczy bardzo wyraźnie o skrajnie złej woli, wynikającej z dostosowania się do mody, obecnej od dłuższego czasu w jej kręgach.

Jako ignorantka, nie wiedziałaby, co to jest tolerancja, kolonizacja, niewolnictwo czy mordowanie Żydów. Taka interpretacja byłaby dla niej jednak obraźliwa, czyli pozostaje zła wola, nacechowana nienawiścią do historii kraju, w którym mieszka i tworzy.

Wprawdzie nie bardzo wiadomo, jaki okres historyczny ma na myśli, ale z kontekstu może wynikać, że chodzi o całą historię Polski.

Należy pamiętać, że Polska przestała istnieć po rozbiorach 1795 r. (a zaczął się ten proces w 1772 r.) i nie było jej aż do 1918 r., następnie, po zaledwie dwóch dekadach niepodległości (1918-1939) ponownie stała się ofiarą swych drapieżnych sąsiadów – aż do 1989 r. Można zatem rozpatrywać wyłącznie okres I i II RP.

Czy I RP była takim krajem, jak to podsumowała Olga Tokarczuk? Jeśli tak, to dlaczego cieszyliśmy się wówczas opinią kraju tolerancyjnego i otwartego, do którego uciekali ludzie prześladowani w całej Europie z powodów politycznych i religijnych? W I RP specjalne przywileje mieli Żydzi (bez odpowiednika w Europie!), tworząc strukturę kahalną, ciesząc się ogromną swobodą wewnętrzną, autonomią religijną, społeczną, polityczną. Swobodą cieszyli się również Ormianie czy Tatarzy (niezależnie od ciągłych wojen z chanatem krymskim i otomańską Portą). Przez prawie cały XVI w. większość posłów i senatorów w Polsce była innych wyznań niż katolickie. Nigdy nie wprowadzono „europejskiej” zasady cuius regio, eius religio (czyja władza, tego religia). To nie z ówczesnej Polski uciekali masowo innowiercy i zwolennicy innych koncepcji politycznych. Jednym z motywów rozbiorów Polski, podawanym przez carycę Katarzynę luminarzom europejskim był fakt, że setki tysięcy chłopów uciekają z Rosji do Polski!

I RP nie była krajem kolonialnym, nie czyniła podbojów innych ludów, krwawo je eksterminując, lub obracając ludność zawłaszczonych krajów w niewolę. Nie był to również kraj masowego niewolnictwa, które zanikło u nas w głębokim średniowieczu (natomiast nadal parali się tego rodzaju handlem kupcy i podróżnicy żydowscy).

Czy były pogromy Żydów? Gdyby to była prawda, to setki tysięcy z nich, uciekając przed prześladowaniami w całej Europie, nie szukałyby schronienia właśnie w Polsce.

Czy Polacy jako „większość narodowa” tłumiła jakąkolwiek mniejszość? Nawet nie wiadomo, czy Polacy byli w I RP większością narodową, jeśli tak, to z pewnością znikomą. Najwyższe godności w państwie pełnili obywatele RP różnych narodowości a nawet przestrzegano ściśle tej reguły, aby mieli oni swą reprezentację.

Podobnych zarzutów nie można również postawić II RP.
Skąd zatem tak wielka nienawiść, głoszona publicznie wbrew oczywistym faktom?

Olga Tokarczuk powinna publicznie przedstawić rzeczowe argumenty na rzecz swych tez. Jeśli tego nie zrobiła (mimo wielokrotnych wezwań), to obwinianie jej o skrajnie złą wolę jest jak najbardziej uzasadnione. Nie musi się utożsamiać z krajem, w którym mieszka i tworzy, ale nie może się domagać uznania, czy nawet „tolerancji” dla swych poglądów. Tolerancja jest bowiem cierpliwym znoszeniem przykrości. W jej przypadku wszelkie dopuszczalne granice zostały przekroczone, nie może więc oczekiwać uznania i akceptacji poglądów, których celem jest wywoływanie nienawiści. Być może tak bardzo nienawidzi Polski i Polaków, że ucieka się do absurdalnych inwektyw.

A tutaj haniebna uchwała:

12191556_1647225088860924_809961065156030579_n

I najlepszy komentarz:

Komentarze:

komentarzy

5 KOMENTARZE

  1. pierdolnieta niedouczona baba tyle w temacie. teraz personalnie, olgo tokarczuk jestes pierdolnieta i niedouczona i…. to zdrowo ale jesli twoj pradziadek byl wlascicielem niewolnika, to ja przepraszam chłe chłe chłe.

  2. Autor tekstu narzeka na antypolonizm Tokarczuk. Słusznie. Ale czy jak ma w bibliotece szmatławiec Ziemkiewicza o nazwie „Po****wo”, to niby to nie jest antypolonizm?

    • Oczywiście, że mam na półce i oczywiście, że gardzę „polactwem”, jeśli komentujący czytał tę książkę to doskonale powinien wiedzieć czym się różnią „Polacy” od „polactwa”. Tych drugich można spotkać na wiecach KODu. To także dawni donosiciele i członkowie PZPR. „Polactwo” jest chyba znacznie lepszym określeniem niż bardziej dosłowne; „antypolskie bydło”.

      • Już wyjaśniam. Nie chodzi o to, że Ziemkiewicz słusznie potępił tą wyrodną grupę społeczeństwa zwaną „lemingami”. Chodzi o sam tytuł, mający jednoznacznie negatywne określenie, i to takie kojarzące się z Polakami. I ciekawe że zrobił to Ziemkiewicz o prawicowych poglądach, a nie ktoś z obozu liberalno-lewicowego, gdzie samobiczowanie jest jednym z głównych elementów ich ideologii. Takie zachowanie zachęca do antypolskich treści poza granicą: skoro Polacy sami nie umieją się szanować, to dlaczego świat ma nas szanować?
        Po za tym Pan nieraz zetknął się z trollami internetowymi, używającymi tego słowa i przy okazji atakujących JP II. To właśnie jest efekt szmatłąwej książki Ziemkiewicza.

  3. Olga Tokarczuk…to prawdopodobnie Ukrainka z pochodzenia a oni jako naród, od dawna ziejący nienawiścią do Polaków, ciągle plują. Szkoda tylko, że ta suka nie wspomina o tym, co Ukraińcy wyprawiali i jakim okrucieństwem się zapisali w historii.
    Nie mówiąc już o tym, że kolaborowali z Rzeszą w czasie II wojny. Olać tą sprzedajną dziwkę…bo przecież dla kasy od Wybiórczej tak pluje albo postawić przed sądem i skazać.

    Czytaj więcej na: http://prawicowyinternet.pl/olga-tokarczuk-pupilek-gazety-wyborczej-moze-pluc-na-polske-i-polakow/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here