„Paradoksalnie to Soros (rękami Michnika, Smolara, Blumsztajna itd) obudził w młodych Polakach patriotyczny bunt!”

0
24087

George Sorosa nie trzeba nikomu przedstawiać. Ten podejrzany „biznesmen” pochodzenia „węgierskiego” stoi na czele finansowej piramidy. Soros czuje się jak ryba w wodzie w środowisku powiązanych ze sobą tysięcy firm, spółek, funduszy, ubezpieczalni, banków, stowarzyszeń, fundacji, kanapowych instytutów dyskutancko-badawczych oraz organizacji pozarządowych (NGO). Chodzi głównie o „optymalizację fiskalną”, czyli w tym przypadku o niepłacenie podatków oraz transfer środków (najlepiej pochodzących z budżetów państwowych) między różnymi krajami (pokazała to niedawna afera ‚Panama Papers’, z której dowiedzieliśmy się, że Soros ma setki firm-krzaków zarejestrowanych w rajach podatkowych, obracających miliardami dolarów). Soros nic nie produkuje, a jest bogaczem, więc można na tej podstawie stwierdzić, iż żaden z niego dobroczyńca, a wręcz przeciwnie – pasożytuje on na pracy innych (co jest zresztą kwintesencją Talmudu). Kilka dni temu do internetu wyciekły liczne dokumenty Sorosa „Sorosleaks” – potwierdzają one wszystko to, co pisała o nim prawicowa prasa (np. to, że ma on w kieszeni pół Europarlamentu i Komisję Europejską).

W zwykłym „gojowskim” biznesie – spółki i konsorcja tworzy się, aby podołać jakiemuś trudnemu zadaniu, które jest niewykonalne w pojedynkę. Gdy jeden gość ma dobry produkt (ale nie umie go sprzedać, bo nie ma „gadane”), a drugi gość jest świetnym handlarzem (ale nie chce sprzedawać jakiegoś szajsu) – obaj spotykają się, zawiązują spółę i robią biznes, którego nie byliby w stanie zrobić oddzielnie. Gdy państwo ogłasza przetarg na 100 kilometrów autostrady – praktycznie żadna firma nie jest w stanie wybudować tego samodzielnie, dlatego tworzy się konsorcjum kilku firm budowlanych i podwykonawców, wspólnie startują w przetargu i potem dzielą się robotą (którą samodzielna firma nie miałaby szans dostać). Proste i logiczne. U Sorosa jednak sprawa ma się całkiem inaczej – wszak posiada on tyle dolarów, że mógłby założyć firmę-giganta, która zajmuje się absolutnie wszystkim – coś jak firma ACME (A Company Makes Everything) w bajkach o strusiu i kojocie, która produkowała wszystkie zaawansowane wynalazki, wysyłkowo zamawiane przez kojota. Soros poszedł inną drogą – nie stworzył jednego dużego ‚ACME’, lecz postawił na zarządzanie tysiącami mniejszych, powiązanych ze sobą podmiotów gospodarczych. Dlaczego? Powodów jest kilka. O „optymalizacji fiskalnej” już pisałem.

Drugi powód tego rozproszenia to łatwość „umycia rąk”. Gdy jedna organizacyjka Sorosa coś schrzani (a ryzyko wpadki w tej branży jest ogromne, bo zadają się oni z Antifą czy z islamskimi radykałami) – zostaje odcięta jak wrzód, ostatnio przekonał się o tym niesławny „łowca faszyzmu” – Rafał Gaweł z Białegostoku, którego przestała bronić już nawet Gazeta Wyborcza.

Kolejny powód rozproszenia organizacji Sorosa to stwarzanie wrażenia dużego poparcia społecznego. Spróbuję to wyjaśnić na fikcyjnym przykładzie. Rzecz dzieje się w mieście, z którego prawie wszyscy młodzi wyjechali do Londynu i zostali sami emeryci. W związku z tym w mieście niepotrzebne są place zabaw dla dzieci, natomiast jest duży popyt na usługi finansowe dla emerytów, np. odwrócone hipoteki. Nowojorski bank postanowił to wykorzystać – otworzył oddział w tym mieście i przysłał w delegację bankiera Icka z trójką dzieci, które nie mają się gdzie bawić. Ojciec idzie więc do burmistrza prosić, aby miasto wybudowało plac zabaw obok jego domu. Burmistrz odmawia, argumentując, że dzieci w mieście nie ma, więc tam nikt by się nie bawił, zatem szkoda miejskich pieniędzy. Nazajutrz ojciec przychodzi do burmistrza z trójką swoich dzieci – burmistrz z ciężkim sercem znów odmawia, wszak specjalnie dla trzech dzieci nie ma sensu budować całego placu zabaw, lepiej kupić niskopodłogowe autobusy, żeby lokalni staruszkowie nie łamali sobie nóg na przystankach. Ojciec Icek nie dał za wygraną. Założył on szereg fundacji i organizacji – wszystkie zarejestrowane na siebie. Tydzień później wręczył burmistrzowi petycję o budowie placu zabaw, z podpisami kilkudziesięciu organizacji (wszystkie od Icka) typu Kampania Przeciwko Zaniedbanym Dzieciom, Ratujmy Polskie Dzieci, Instytut Rozwoju Dzieci, Ośrodek Dorastania Polaków itp. Oprócz tego budowę placu zabaw zaopiniowała Polska Katedra Badawcza Matki i Dziecka (jedyny członek – Icek) oraz Konsorcjum Dorastania Polskich Dzieci (czyli zrzeszenie wszystkich organizacji Icka). Sam Icek bał się, że burmistrz sprawdzi, że jedynym członkiem tych organizacji jest Icek i w efekcie go wyśmieje. Burmistrz zobaczył całą listę organizacji, które podpisały się pod petycją budowy placu zabaw i zbladł. Pomyślał, że jak odmówi – narobi sobie wielu wpływowych wrogów i zostanie obsmarowany w mediach. Dlatego zdecydował o budowie placu zabaw. Icek zwyciężył, a cała jego robota polegała na wypełnieniu papierów. W rzeczywistości jest dużo gorzej – pan Icek ma do pomocy kilka potężnych grup nacisku: ogólnopolską Gazetę, telewizje, polityków, „autorytety”, KOD i wiele innych podmiotów.

Apel „Otwartej Rzeczpospolitej” – jednej z organizacji Sorosa. Podpisało się 37 organizacji i… 30 osób
Apel „Otwartej Rzeczpospolitej” – jednej z organizacji Sorosa. Podpisało się 37 organizacji i… 30 osób

Najnowszy przykład „konsorcjum Sorosa”, który skłonił mnie do napisania tego tekstu to dzisiejszy artykuł w Gazecie Wyborczej pod znamiennym tytułem: „Zamiast Sienkiewicza będziesz musiał czytać Mahometa. Dlaczego młodzi boją się uchodźców”. Opowiada on o „badaniach”, z których wynikło, że polska młodzież to tępaki, ksenofobi i faszyści, którzy są podatni na populizm anty-islamski (a w rzeczywistości przecież islamiści to potulne baranki). W tym przykładzie możemy „jak na patelni” zobaczyć, jak działa Soros. Jak czytamy w Wyborczej: „Badania są częścią projektu „Nadchodzą! Jak ich przywitamy? prowadzonego przez konsorcjum organizacji pozarządowych (Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Instytut Spraw Publicznych, fundacja Panoptykon, Polskie Forum Migracyjne), finansowanego ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego”. Czyli cztery organizacje Sorosa (o nazwach takich, aby udawały państwowe lub obywatelskie podmioty) zawiązują konsorcjum, aby przeankietować 60 (słownie: sześćdziesiąt) osób. Wyniki publikuje Gazeta Wyborcza (wspierana finansowo przez Sorosa). Pieniądze na wykonanie badań daje EEA Grants, czyli… fundacja Sorosa. Za wszystkim stoi jeden „Icek”, ale żeby głupio nie wyglądało – udaje on 4 organizacje, konsorcjum, gazetę i fundusz. Mam nadzieję, że w ostatnim czasie świadomość Polaków (zwłaszcza młodych, bo starsze pokolenie jest już stracone pod tym względem) wobec Sorosa urosła na tyle, że bez mrugnięcia okiem będą wychwytywać takie prymitywne próby manipulacji.

ClintonSoros

Delegacja Sorosa na Polskę jest dosyć skromna, jeśli chodzi o liczebność zasobów ludzkich. Ja szacuję ją na około 1000 osób na etatach + kilkaset kooperantów w mediach i polityce. 95% z tego to podrzędni pracownicy (tzw. szabas goje), zarabiający grosze na umowach śmieciowych albo wolontariatach (jak ex-ukochana Sławomira „Żydzi wracajcie” Sierakowskiego – Cveta Dimitrova, która przez kilka lat za darmo pomagała mu w pracy i nikt nawet o tym nie wiedział). Osób „decyzyjnych” jest w tym sorosowym środowisku raptem kilkadziesiąt, większość z nich to żydo-postkomuna (PZPR, UB/SB i „druga” Solidarność Geremka). To wąskie towarzystwo Sorosa próbuje rządzić Polską i do niedawna im się to udawało. Aby Polacy nie zauważyli, że jest ich mało – pozakładali tysiące organizacji i fundacji, które zatrudniają kilkaset słabo opłaconych „słupów”. Organizacje te przejmują ogromną cześć środków publicznych. Po ostatnich wyborach parlamentarnych trochę się to zmieniło, ale nadal problem jest ogromny. Weźmy takie programy ministerstwa kultury – KLIK. Przewija się tam mnóstwo naszych pieniędzy. Praktycznie w każdym z tych konkursów startuje przynajmniej jedna organizacja Sorosa i wiele z nich dostaje dofinansowanie, np. Edukacja Kulturalna 2016 – połowa z tej listy to zakonspirowane Sorosy, a za czasów Platformy/PSL opanowali praktycznie całość. Szkoda jest podwójna – nie dość, że wydajemy publiczne pieniądze, to w dodatku na działalność, która krzywdzi polskie społeczeństwo.

Na szczęście obserwuję ostatnio przełamanie „Krzywej Laffera”. Soros przedobrzył. Tak mocno wlazł w zabłoconych gumofilcach w polskie środowisko, że jego duszna atmosfera „otwartych społeczeństw” wywołuje u Polaków efekt odwrotny do zamierzonego. Jak ze smutkiem informują jego media – Polska się „faszyzuje”, a polska młodzież to idioci, szelmy i huncwoty, które nie ogarniają jedynej i słusznej wizji świata. Zamiast cieszyć się na przyjazd muzułmańskich „lekarzy”- bezczelnie gloryfikują Żołnierzy Wyklętych i ubierają patriotyczną odzież. Paradoksalnie to Soros (rękami Michnika, Smolara, Blumsztajna itd) obudził w młodych Polakach ten patriotyczny bunt.

Autor: RacimiR, 19.08.2016, http://bialyrasizm.pl/

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ