2. punkt porządku dziennego:

Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Minister Finansów Paweł Szałamacha:

    Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Premier!

    (Głos z sali: Kasę oddałeś?)

    Minister finansów odpowiada za kilka części: budżet…

    (Głos z sali: Gdzie sejmowe pieniądze, panie ministrze?)

    (Głos z sali: Gdzie pieniążki?)

    Minister finansów, zgodnie z ustawą o działach administracji rządowej, odpowiada za kilka działów: budżet, finanse publiczne, instytucje finansowe. Ja dotychczas zwykle, występując w tej Izbie, mówiłem o tych dwóch pierwszych działach.

    (Poseł Izabela Katarzyna Mrzygłocka: Co się dzieje na tej tablicy? To jest sejmowa tablica!)

    (Głos z sali: Obrzydliwe.)

    (Na tablicach są wyświetlane napisy: Rządy PO-PSL. Podatki – straty ok. 320 mld zł. Służba zdrowia – straty ok. 1,8 mld zł. Infrastruktura – straty ok. 6 mld zł. Gospodarka – straty ok. 10 mld zł. Polacy stracili ok. 340 mld zł.)

    Dzisiaj zacznę od działu: instytucje finansowe, egzemplifikując państwa rządy, na przykładzie tego, jak była wdrażana tzw. dyrektywa MiFID w sprawie rynków instrumentów finansowych z 2004 r. Celem tej dyrektywy była i jest nadal ochrona klientów w relacjach z bankami poprzez nałożenie na nie szeregu obowiązków związanych z oferowanymi produktami finansowymi. Banki są zobowiązane szczegółowo informować o ryzykach związanych z tymi instrumentami, jak również diagnozować potrzeby klienta i oferować tylko te produkty, które są adekwatne do jego potrzeb i do jego wiedzy ekonomicznej. I ta dyrektywa była przyjęta do wdrożenia, ponieważ już ustępujący rząd Prawa i Sprawiedliwości 7 listopada 2007 r. skierował do Sejmu rządowy projekt ustawy wdrożeniowej, druk sejmowy nr 64.

    Co się następnie stało? To jest bardzo ważne, bo pokazuje mechanikę władzy ówczesnej większości rządowej. Po pierwsze, w trakcie prac nad programem…

    (Poseł Jakub Rutnicki: Rozlicz się z pieniędzy, które brałeś, będąc w Stanach Zjednoczonych!) (Poruszenie na sali)

    Marszałek:

    Przepraszam, panie ministrze.

    Pana posła Rutkowskiego upominam. Panie pośle Rutkowski… (Poruszenie na sali)

    Minister Finansów Paweł Szałamacha:

    W trakcie prac nad projektem ustawy wdrożeniowej…

    Marszałek:

    …upominam pana po raz drugi.

    Minister Finansów Paweł Szałamacha:

    …rząd PO-PSL opracował projekt autopoprawki…

    (Posłowie Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska skandują: Oddaj dietę! Oddaj dietę! Oddaj dietę!)

    …która miała na celu wykluczenie Narodowego Banku Polskiego…

    (Posłowie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość skandują: 8 lat! 8 lat! 8 lat!)

    Jeszcze, jeszcze. (Poruszenie na sali)

    (Głos z sali: Jeszcze, jeszcze…)

    (Głos z sali: Dolicz swoje pieniądze.)

    Autopoprawka miała na celu wykluczenie Narodowego Banku Polskiego z listy akcjonariuszy Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych i nakładała obowiązek zbycia akcji KDPW przez NBP. W związku z tym, że ta autopoprawka zmieniała kształt ustawy, ówczesny minister finansów pan Jacek Rostowski wystąpił do Europejskiego Banku Centralnego z wnioskiem o wydanie opinii w tej sprawie.

    (Poseł Jakub Rutnicki: Oddaj 100 tys.!)

    Opinia była negatywna. 21 maja 2008 r. przedstawiono opinię EBC, stwierdzając, że pozostaje ona w sprzeczności z zasadą niezależności banku centralnego, z zasadą, którą państwo wielokrotnie podnosili w debacie publicznej, co się dzieje nadal.

    (Głos z sali: Jeszcze 50 tys.)

    Rząd, minister Rostowski nie przejął się opinią EBC. Wniósł on autopoprawkę w kształcie przez siebie wcześniej zaproponowanym.

    (Poseł Andrzej Halicki: Jak tam rating?)

    Wobec tego 28 czerwca 2008 r. prezes NBP pan Sławomir Skrzypek wystosował pismo do marszałka Sejmu, informując o tym fakcie. Zgłosił sprzeciw wobec procedowania nad ustawą i poinformował o treści opinii EBC. Jednakże autopoprawka została zgłoszona przez Radę Ministrów i została rozpatrzona podczas pierwszego posiedzenia Sejmu – 9 lipca 2008 r. Z wypowiedzi, dyskusji wynika, że treść opinii nie była znana posłom, bo ona nie została przedstawiona przez rząd.

    (Głos z sali: Już masz przerypane.)

    Mimo wszystko Sejm skierował autopoprawkę do Komisji Finansów Publicznych. Ówczesnym jej przewodniczącym był państwa ówczesny kolega sejmowy pan poseł Zbigniew Chlebowski. Komisja Finansów Publicznych skierowała tę poprawkę do podkomisji stałej, co jest naturalne. Następnie ta podkomisja zdecydowała, że NBP nie powinien być wykluczony z akcjonariatu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, i odrzuciła autopoprawkę. Jednak coś musiało nastąpić, ponieważ sprawa już wróciła do Komisji Finansów Publicznych i mimo że komisja podjęła decyzję o tym, żeby przyjąć sprawozdanie podkomisji i nie uwzględnić autopoprawki, to w dalszej fazie prac wbrew woli Komisji Finansów Publicznych w trakcie drugiego czytania ustawy wdrożeniowej przewodniczący Komisji Finansów Publicznych pan Zbigniew Chlebowski ponownie, tym razem indywidualnie, złożył tę autopoprawkę. Wrócił do kontrowersyjnej i kwestionowanej zmiany wykluczającej Narodowy Bank Polski. Poprawka Chlebowskiego została przyjęta przez Sejm w trzecim czytaniu, które odbyło się 26 lipca 2008 r. Następnie ustawa – już po zakończeniu prac parlamentarnych – została skierowana do prezydenta Kaczyńskiego, aby ją podpisał. Prezydent ze względu na wątpliwości konstytucyjne skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie jej zgodności z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny 16 lipca 2009 r. wydał wyrok, w którym stwierdził, że poprawka Chlebowskiego jest niezgodna z konstytucją, a będący jej przedmiotem dopisany artykuł dotyczący KDPW nie był związany z ustawą wdrożeniową.

    Co było efektem traktowania w ten sposób i ustawodawstwa unijnego, i niezależności banku centralnego? Otóż w międzyczasie, jak państwo pamiętają, w latach 2008 i 2009 doszło do nasilenia akcji sprzedażowej kredytów frankowych i toksycznych opcji walutowych, a polscy klienci byli pozbawieni ochrony prawnej, która by im przysługiwała. W czasie gdy procedowana była ta tzw. autopoprawka, przez Polskę przetoczyło się tzw. opcyjne tsunami. W lipcu i sierpniu, pamiętamy, był zanotowany rekordowo niski kurs złotego wobec euro i dolara, który w przypadku dolara przez kilka tygodni wynosił nawet 2 zł. Jednak w ciągu kolejnych 5 miesięcy kurs złotego diametralnie się odwrócił i odnotował rekordowy spadek. W przypadku euro to było 53%, a w przypadku dolara – nawet 86%. Pomimo że w tym samym czasie waluty innych krajów, które są w naszym regionie, odniosły nawet większe straty spowodowane kryzysem gospodarczym, osłabiły się jedynie o 20%.

    Co to mówi o działalności koalicji PO-PSL? To pokazuje przede wszystkim fakt, że w trakcie pracy nad kluczową, krytyczną ustawą, która gwarantowała polskim klientom pewne bezpieczeństwo finansowe, zadziałały emocje polityczne, zadziałały interesy, które wywróciły porządek wdrażania ustawy – z konkretnymi stratami. Jakie to były straty? Otóż Komisja Nadzoru Finansowego podała jako dolny szacunek strat polskiej gospodarki poniesionych na skutek opcji walutowych 9 mld zł. To jest dolny przedział strat. Oczywiście sama branża, producenci mają zdolność czy naturalną skłonność do podawania strat w wyższym przedziale, ale możemy założyć, że jeżeli to nawet było 9 mld zł, to jest to kwota, która w pełni powinna obciążać wasz rachunek, proszę państwa, wasz rachunek polityczny.

    Jak zachowywało się Ministerstwo Finansów w sprawie tych opcji walutowych? Otóż nie tylko wstrzymywało, jak widzimy na przykładzie ministra Rostowskiego, prace nad wdrożeniem tej dyrektywy, ale także nie traktowało kosztów przedsiębiorców poniesionych na zakup opcji walutowych jako kosztu prowadzenia działalności gospodarczej. Czyli polskie firmy były uderzone niejako dwa razy. Po pierwsze, nie miały ochrony, a po drugie, kiedy zgłaszał się do nich urząd skarbowy, to wydatki na opcje walutowe nie były uznawane za koszty, co spowodowało, że wiele z nich zbankrutowało. Wiele z nich musiało zawierać ugody z bankami. To pokazuje drugi element, drugą stronę traktowania swoich obowiązków przez poprzedniego ministra finansów, czyli sferę finansów publicznych, podatków, budżetu.

    Co zaszło przez ostatnich 8 lat? Otóż poziom dochodów państwa, jako udział w produkcie krajowym brutto, jest niższy niż 8 lat temu. Dochody podatkowe sektora jeszcze w 2007 r. wyniosły 22% produktu krajowego brutto, precyzyjnie mówiąc – 22,7%, gdy w 2015 r. wyniosły już tylko 19,8%. Oznacza to ubytek dochodów podatkowych w wysokości prawie 3% PKB. Oczywiście można zastanawiać się i argumentować, że wszyscy mieli takie problemy, ponieważ Europa przeszła przez okres kryzysu gospodarczego, jednak gdy porównamy to, co się stało w Polsce, z ubytkami w innych krajach, to widzimy, że większy ubytek dochodów nastąpił jedynie na Cyprze, który praktycznie się posypał, i Litwie.

    Po początkowym zawahaniu w wielu krajach europejskich dochody podatkowe wróciły do poprzednich poziomów. I tak średnia relacja dochodów podatkowych w PKB w Unii Europejskiej co prawda spadła w 2009 r. do 25% PKB uśrednionego krajów Unii, jednakże ta relacja już w 2014 r. wróciła do poziomu rejestrowanego przed recesją. Natomiast w naszym kraju, pomimo sytuacji makroekonomicznej, która była w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej relatywnie lepsza, ta relacja uległa znaczącemu zmniejszeniu. I co istotne, 2/3 tego spadku było spowodowane negatywnymi tendencjami w obszarze podatków pośrednich, głównie VAT-u i akcyzy. Jedynie w dwóch innych krajach europejskich zanotowano głębszy spadek relacji podatków pośrednich do PKB – to było znowu na Cyprze i w Irlandii.

    Dane odnoszące się do podstawowych podatków w ujęciu kasowym, czyli podatków będących dochodami budżetu centralnego, i uwzględniające udziały jednostek samorządu terytorialnego wskazują, że ten spadek był jeszcze większy i osiągnął 3,2 punktu procentowego. Jeżeli weźmiemy te 3,2 punktu procentowego i przemnożymy przez wartość nominalnego produktu krajowego brutto, to widzimy, o jakich pieniądzach mówimy. Jest to ubytek rok do roku rzędu 60 mld zł. Największy spadek relacji wpływów nastąpił w przypadku, jak wspomniałem, VAT i CIT, mniejszy w przypadku PIT. Dlaczego mniejszy w przypadku PIT? Chociażby dlatego, że nie waloryzowano kwoty wolnej od podatku.

    (Poseł Andrzej Halicki: I tak doszliśmy do spadających ratingów. Brawo!)

    I tak rozważając jeszcze przez chwilę zdarzenia dotyczące podatku VAT-owskiego…

    (Poseł Andrzej Halicki: Coś konkretnego bardziej.)

    …widzimy, że ta…

    Jeżeli – jak rozumiem – liczby, cyfry, procenty nie są dla państwa konkretne, to trudno mi uznać, co może być bardziej konkretnego.

    (Poseł Elżbieta Radziszewska: Skąd te liczby? Konkretnie.)

    (Poseł Urszula Augustyn: Z nieba.)

    (Gwar na sali, dzwonek)

    Otóż, jak wspomniałem, najbardziej dramatyczna sytuacja i pogorszenie jakości aparatu skarbowego i poboru danin nastąpiły w przypadku podatku VAT-owskiego. Jeszcze w 2007 r., gdy Prawo i Sprawiedliwość oddawało władzę, ta tzw. luka VAT-owska wynosiła 8,8%, ażeby później dynamicznie wzrastać do dzisiejszego poziomu, na koniec roku 2015, 26%. Jesteśmy w szarym ogonie krajów Unii Europejskiej. Średnio w Unii Europejskiej luka VAT-owska wynosi 15%. W przypadku Polski to jest… Jedynie kraje naszej części Europy, czyli Słowacja, Litwa, Rumunia, Łotwa, oraz tradycyjnie słabe w dyscyplinie podatkowej Włochy mają większą lukę podatkową. Nawet kraje, które uważamy, że są czasami gorzej od nas rządzone, czyli kraje takie jak chociażby Bułgaria, zdecydowały i zdusiły tę lukę podatkową.

    Jak zachowywało się Ministerstwo Finansów? Otóż kierownictwo Ministerstwa Finansów przez 6 lat – rekordzistą na tym urzędzie był pan minister Jacek Rostowski – pomimo posiadania informacji o postępującym pogarszaniu się ściągalności podatków, nie podjęło systemowych działań mogących skutkować poprawą tej sytuacji. Zamiast opracować i realizować strategię uszczelniania systemu podatkowego, działania ministra finansów ukierunkowane były na proste zwiększanie wpływów poprzez wzrost fiskalizmu, prosty wzrost stawek. Odpowiedzią na malejące wpływy z VAT było podniesienie stawek tego podatku w 2011 r., podstawowej stawki, z 22 do 23%, aczkolwiek przyznaję, że w przypadku części towarów żywnościowych stawka została obniżona do 5%. Nie wprowadzono nawet tak oczywistej regulacji jak klauzula generalna obejścia prawa podatkowego. Ta klauzula funkcjonuje w bardzo wielu krajach OECD. Co ciekawe, państwo podjęli pewne prace nad tym, ale już na tyle nieudolnie, że ten projekt był dwukrotnie zrzucany z porządku obrad Rady Ministrów, co oznacza, że albo nie było w ogóle woli politycznej zmierzenia się z tym problemem, albo – i to już jest konkretnie okres premierostwa pani premier Ewy Kopacz – państwo najnormalniej w świecie nie byli w stanie zrozumieć wagi tego problemu intelektualnie.

    (Poseł Jakub Rutnicki: 100 tys. – to jest proste do wytłumaczenia intelektualnie.)

    Być może to już była kwestia następnych splotów interesów, które zaczęły się ujawniać.

    Nadmierny fiskalizm był również widoczny w zakresie regulacji dotyczących podatku akcyzowego. Systematycznie podwyższano stawki tego podatku, jednak równocześnie następował gwałtowny wzrost szarej strefy i przestępczości w tym obszarze, co powodowało, że uzyskiwane wpływy z akcyzy były z reguły niższe od planowanych. Przejawem tego fiskalizmu było to, co wspomniałem, czyli zamrożenie kwoty wolnej od podatku i progów podatkowych w PIT, co powodowało, że zwykli obywatele płacili coraz większe stawki, pomimo że nominalne stawki nie rosły. Czyli mając do wyboru albo zmierzyć się realnie z szarą strefą i strefą wręcz przestępczości podatkowej, albo opodatkować dochody zwykłych obywateli świadczących pracę, państwo wybrali najprostszą linię ataku. Nie podejmowano działań, które mogłyby w sposób systemowy, kompleksowy poprawić efektywność podległych ministrowi finansów służb, robiono pewien patchwork działań, doklejając częściowe nowelizacje.

    Szczególnie istotnym problemem, który zastaliśmy w Ministerstwie Finansów, jest rozproszenie systemów informatycznych. Pomimo miliardów złotych wydawanych w ostatnich latach na projekty informatyczne nie ma bieżącej wymiany danych pomiędzy organami i służbami podległymi ministrowi finansów, brak jest narzędzi analitycznych umożliwiających szybkie wykrywanie podejrzanych transakcji i rozliczeń, bazy danych mają często charakter rozproszony i lokalny. Dopiero po 6 latach podpisano umowę na kompleksowy system informatyczny e-Podatki, pomimo że plan informatyzacji państwa, który został przyjęty przez Radę Ministrów już jako rozporządzenie Rady Ministrów w 2007 r., przewidywał zdecydowanie szybszy harmonogram. Ale i nawet ten program e-Podatki nie zawiera tego, o czym wspomniałem, czyli nie zawiera narzędzi analitycznych dotyczących VAT-u, dotyczących fraudu w podatku VAT.

    Uciążliwość systemu podatkowego była wzmacniana przez wykrzywiony, wadliwy system motywacyjny dla pracowników kontroli skarbowej i urzędów podatkowych. W związku z tym, że przez lata mrożono wynagrodzenia, podstawowe uposażenia, wynagrodzenia w skarbówce, jednocześnie zdecydowano, że będą wypłacane dodatki kontrolerskie, w związku z czym ludzie zachowywali się tak zgodnie z bodźcami, które na nich działały -mnożenie dolegliwości dla przedsiębiorców i podatników bez realnego wpływu do budżetu państwa.

    Na koniec, zważywszy na te wszystkie problemy, po podwyższeniu stawek VAT…

    (Poseł Ewa Kopacz: Ale wy je obniżycie.)

    …próbę ˝rozwiązania˝ problemu podjęliście państwo poprzez przejęcie oszczędności emerytalnych w otwartych funduszach emerytalnych i to był wasz jedyny pomysł na naprawę stanu finansów publicznych. Dziękuję. (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here