W kontekście lekarzy rezydentów życzę im jak najlepiej i chciałbym, aby zarabiali więcej niż obecnie. Nie mniej zastanawia mnie jedna sprawa. Ostatni raz otrzymali oni podwyżkę 8 lat temu. Mimo upływu kolejnych lat bez podnoszenia pensji zasadniczej, nie organizowali oni jednak protestów. Rozpoczęli je dopiero w 2016 roku, a w 2017 – po tym jak resort zdrowia wydał komunikat o podwyżkach – rezydenci rozpoczęli strajk i zażądali podwyżek o ponad 120 proc.

Fakty są następujące – polska służba zdrowia jest jedną z najmniej dofinansowanych w Europie. Według Światowej Organizacji Zdrowia minimum wydatków, jakie państwo powinno ponosić na służbę zdrowia to 6,8 procent PKB. W Polsce to dziś 4,7 proc. Efekt jest taki, że wielu dziedzinach ochrony zdrowia występują poważne deficyty finansowe, trzeba czekać w kilkumiesięcznych kolejkach na wizyty u lekarza, a pensje lekarzy rezydentów są niskie.

A propo rezydentów – obecnie zarabiają oni od 3170 do 3602 zł brutto za pierwsze dwa lata rezydentury. Po upływie dwóch lat ich wynagrodzenia rosną w widełkach od 3458 do 3890 zł brutto (w zależności od tego, czy specjalizacja w jakiej się kształcą jest deficytowa czy też nie).

Wspomniane wynagrodzenia nie zmieniały się od 2009 roku. Wówczas to miała miejsce ostatnia podwyżka dla lekarzy rezydentów. Mimo upływu kolejnych lat bez podnoszenia pensji zasadniczej, nie organizowali oni jednak protestów. Zrobili to dopiero teraz, po tym jak Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że zamierza wypłacić podwyżki.

Kwestią zupełnie naturalną jest dla mnie element negocjacji. Skoro pewne jest już to, że podwyżki będą i – co istotne – będą one co roku (propozycja resortu zdrowia zakłada coroczne podnoszenie pensji rezydentów), to pozostaje dogadanie się co do ich wysokości. Żądanie podwyżek do wysokości podwójnej średniej krajowej (tj. o ponad 120 proc.) jest jednak zupełnie nieracjonalne. Równie dobrze można żądać podwyżki do czterech średnich krajowych. Wyjdzie na to samo.

Chciałbym, aby lekarze rezydenci zarabiali więcej niż obecnie. Nie ukrywam, że zarobki rzędu 3170 – 3602 zł brutto są niskie. Nie mniej ich żądania (podwójna krajowa) są dla mnie zupełnie abstrakcyjne, a dodatkowo okoliczności i kontekst protestu (po wielu latach bierności) są dla mnie zastanawiające.

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here