Wiersze o Łodzi

” TERAZ ŁÓDŹ. „

” Miło do wspomnień,
dziś się powraca,
kiedy rozwija się,
dobra współpraca.
Gdy mimo słabości,
z kromką radości,
tu można znaleźć,
lek odporności.
Wspólne narady,
nad kłopotami,
które powstają,
w życiu latami.
Niechaj rozwija,
się zawsze, to tak,
że to, co dobija,
to ma dobry smak.
W jedności siła,
tak w Polsce trzeba,
to coraz rzadsza,
zaliczona gleba.
Mam tu na myśli,
Łódź – miasto Moje,
bo tu staczałem,
też krwawe boje.
W wielu komnatach,
z prośbą ku Bogu,
w najcięższych latach,
na życia progu.
To poczynanie,
i zachowanie,
jest odpowiedzią,
na losu zagranie.
Aby przegranie,
ze świata zabranie,
nie stało się planem,
znów na płakanie.
Dla tych co patrzą,
dobrze, i wrogo,
niech w mieście Łodzi,
znają to logo.
Łódź – miastem Moim,
w życie wpisanym,
raz rysowanym,
raz rymowanym.
Na końcu wiersza,
morał się znajduje,
Łódź – mam w swym sercu,
i zawsze szanuję. „

” SZPITALNA ŁÓDŹ. „

Łódź jako miasto szpitalne,
nie jest dla mnie idealne. „

” JADĘ DO ŁODZI. „

” Wyjeżdżam do Łodzi,
z przystanku w Łasku,
za oknem jest jasno,
od słonecznego blasku.
Po drodze mijam,
Kolumnę i Dobroń,
ach, goń autobusie, goń.
Później jadę sobie także,
przez znane Pabianice,
Ksawerów, wioski,
i Łódzkie dzielnice.
A tutaj natomiast,
dworzec: ” FABRYCZNY „,
parki, kamienice,
teatry śliczne,
i stare ulice.
Tu każdy kamień,
i dom z szarym pokryciem,
żyje sobie własnym,
przecudownym życiem.
Więc po całodziennym,
pobycie tu w Łodzi,
taka wielka myśl,
do głowy mi przychodzi.
Że od miasta tak znanego,
nie ma miejsca piękniejszego.”

” WRACAM DO ŁASKU. „

” Wyjeżdżam z Łodzi,
z dworca ” FABRYCZNEGO ” ,
za bladą, wielką szybą,
ciemność już podąża.
Samochody na światłach,
latarnie już migoczą,
a szarymi uliczkami,
ludzie do domów kroczą.
Mijam już Piotrkowską,
przepiękną ulicę,
a tutaj zaraz także,
cudowną dzielnicę.
Tuż obok, blisko Mnie,
przewinął się gdzieś ” CENTRAL ” ,
o właśnie, tam !!!
I już popłynął w dal.
Za wielkim skrzyżowaniem,
MIG stoi na pomniku,
oraz wielka hala,
przy zielonym trawniku.
A tutaj, tuż przed rondem,
dymią wielkie kominy,
to właśnie z elektrociepłowni,
są te smutne miny.
Przy wielkim rondzie,
stoi szpital Kopernika,
już koło niego jadę,
i już mi gdzieś umyka.
Tak po kilkunastu minutach,
nocnej jazdy autobusem,
wysiadam u Nas w Łasku,
z niewielkim przymusem. „

” Z PRZESZŁOŚCI. „

” Gdy jestem w podróży po Łodzi,
stara opowieść na myśl mi przychodzi,
jak wtedy, gdy się jeździło,
gdy się tu w Łodzi codziennie było. „

” ZIEMIA OBIECANA. „

” Była Nam wszystkim,
i kiedyś dana,
przez wielkich przedsiębiorców,
wielka Ziemia Obiecana.
Lecz ta ziemia,
kiedyś dama,
jest dziś jak,
krwawiąca rana. „

” MATKA POLKA. „

” Tu jest Carefour,
a obok pacjentów full. „

” ŁÓDŹ. „

” Jest Mi szczególnie bliska,
Łódź Fabryczna i Kaliska. „

” ŁÓDŹ II. „

” Jak Księgę Dżungli Keplinga,
pamiętam ulicę Sterlinga. „

” ŁÓDŹ III. „

” Do dobrego zwiedzania,
Łódź najlepsza jest z rana. „

” MIASTO FABRYKANTÓW. „

” Wśród starych, pięknych kamienic,
i gwaru ulic i ludzi,
poznaję wszystkie uroki,
pięknego miasta Łodzi. „

” PIETRYNA. „

” Pietryna jest fajna,
oraz Pasaż Rubinsztajna. „

” PIETRYNA II. „

” Przyjezdnym do Łodzi,
zwiedzić Piotrkowską,
nigdy nie zaszkodzi. „

” SPORNA. „

” Wcale nie jest Sporna,
ta ulica Sporna. „

” TRADYCYJNA ŁÓDŹ. „

” Jak rządu bez koalicji,
nie ma Łodzi bez tradycji. „

” WYCIECZKA PO OGRODZIE ZOOLOGICZNYM. „

” Wraz z klasą, ze szkoły podstawowej,
jesteśmy gotowi, do wycieczki nowej.
Po wyborze trasy i pieniężnej masy,
tym razem Nam padło na śliczny,
Łódzki Ogród Zoologiczny !
Więc gdy już klasa Nasza zgrana,
to jedziemy do Łodzi, z samego rana,
bo jest w Nas duża zachęta,
aby zobaczyć na żywo zwierzęta.
No a na miejscu, tutaj w ogrodzie,
są do zwiedzania tygrysy w modzie !
Śliczne są także hipopotamy,
niedźwiedzie, żubry, żyrafy, lamy.
W swym kojcu, na słońcu,
Wielki lew się wygrzewa,
spogląda przed Siebie,
i z nudów aż ziewa.
A tuż za tym rogiem,
za wysokim progiem,
w słonecznej bieli,
zażywa sobie foka, wodnej kąpieli.
Natomiast w budynku,
gdzie nie ma słonka,
jest wielkie terrarium,
małego pająka.
Obok się mieszczą różne akwaria,
gdzie rybą nie straszna żadna awaria.
Są także padalce, i inne jaszczurki,
co patrzą na ludzi, przez swoje murki.
Wiele jest rzeczy, to do zwiedzania,
lecz Ja tu kończę, wnet bez gadania,
bo właśnie nadchodzi nieubłaganie,
czas na ostatnie, smutne pożegnanie.
Po zakończeniu wycieczki w Łodzi,
czas autobusem, na powrót przychodzi
smutek na oczach, radość w pamięci,
i na dalsze wycieczki, uczniowskie chęci.
Lecz co to ?!
Czym ja się łudzę ?!
Bo właśnie Ja teraz,
ze snu się budzę !!
Choć bardzo wspaniale było,
to jednak, to wszystko, Mi się przyśniło.
Te wszystkie wspomnienia,
i te wielkie radości,
to dziś wydarzenie,
ze starej przeszłości. „

WIERSZE PRZEMKA GAWLIKA

Komentarze:

komentarzy