Przedstawiony przez Radę Ministrów ˝Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL (2007-2015)˝.

Wiceprezes Rady Ministrów Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński:

    Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoki Sejmie! Stan Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jaki zastaliśmy w momencie objęcia władzy…

    (Poseł Magdalena Kochan: Ruina.)

    …można scharakteryzować poprzez 11 podstawowych ustaleń ogólnych.

    Po pierwsze, nie było wypracowanych zasad polityki i strategii kulturalnej. Jedyną strategią, którą objęte było formalnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, była Strategia Rozwoju Kapitału Społecznego, która jest ponadsektorowa, ogólna – obejmowała cztery ministerstwa. Zaniechano jej operacjonalizacji, nie przyznano żadnych środków na realizację. Nie było także żadnej oceny ani ewaluacji tej strategii. Ona została, przypominam, wprowadzona dwutysiącznym trzynastym roku w marcu.

    (Poseł Magdalena Kochan: W dwa tysiące, w dwa tysiące.)

    Brak było jasno określonych priorytetów i zadań, co powodowało między innymi sytuację, w której instytucje podległe ministerstwu realizowały zadania, które same sobie wyznaczały. Panowała lekkomyślność, dowolność działań i swoista radosna twórczość w zakresie polityki kulturalnej państwa, bo zdaje się, że tak miało być przez wiele, wiele lat. Państwo nie mieliście z kim przegrać, więc wasza polityka mogła być właśnie taka: lekkomyślna, nietransparentna, dowolna, a w praktyce nie mogła ona i niestety nie realizowała dobra publicznego w dziedzinie, którą obecnie kieruję.

    Swobodnie realizowane były interesy różnorakich grup interesów i środowisk. Jeżeli ministerstwo, którym kieruję, bo tak zostało ono skonstruowane, można przyrównać do wielkiej przepompowni środków publicznych do różnych środowisk i instytucji, to niestety kierunki przepływów tych środków publicznych miały niewiele wspólnego z dobrem publicznym, a w każdym razie ten proces nie był mierzalny (Gwar na sali), nie był transparentny…

    Dzień dobry, panie pośle, dzień dobry. To była uwaga do mnie. Miło mi. Ja sobie wybiorę zaraz jakiegoś posła czy posłankę, którą darzę…

    (Poseł Magdalena Kochan: Nie boimy się.)

    …szacunkiem i będzie mi się wtedy lepiej mówiło i może będziemy mieli także jakiś kontakt. (Oklaski)

    (Poseł Ewa Kopacz: Ale wy nie szanujecie nikogo, to będzie trudno.)

    W każdym razie wydaje się, że ten brak realizacji dobra publicznego nie był przypadkowy.

    Panie pośle przewodniczący, to także uwaga do pana, bo pan na pewno ją zrozumie, bo z ideologią państwa formacji jest pewien kłopot. Liberalizm nie formułuje pojęcia dobra publicznego.

    (Poseł Sławomir Nitras: Nie o tym jest debata.)

    (Poseł Ewa Kopacz: Zajmijcie się swoją.)

    Nic dziwnego, że tak trudno państwu jest realizować cele tego kierunku.

    (Poseł Sławomir Nitras: Opowiedz o Muzeum II Wojny Światowej. Co z dotacjami dla teatrów?)

    Chciałbym powiedzieć, że nie tylko z tym był kłopot. Kłopot był także z tym, żeby wspierać te instytucje kultury i te środowiska kultury, które w Polsce miały bardzo duży kłopot z funkcjonowaniem, które nie mogły przeżyć, które, jednym słowem, były skazane w jakimś sensie na wymarcie. W tej dziedzinie wykazaliście się państwo olbrzymim brakiem odpowiedzialności. Do nas w tej chwili, w ciągu tych kilku miesięcy, ustawiła się długa kolejka bardzo różnych instytucji, zupełnie niezwiązanych ideologicznie z naszą opcją polityczną, które są na skraju upadku, które nie mogą normalnie funkcjonować. I to są bardzo różne instytucje. Już współprowadzimy Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Ale to jest także orkiestra kameralistów pani Agnieszki Duczmal, to jest także Teatr Polski w Warszawie, to jest także historyczne muzeum w Wiślicy, które też w tej chwili jest współprowadzone przez ministerstwo. To są także takie zespoły folklorystyczne, znane i zasłużone dla polskiej kultury, jak ˝Śląsk˝ i ˝Mazowsze˝, którym pozwalaliście państwo powoli wymierać. My bierzemy za to odpowiedzialność, niestety.

    (Poseł Izabela Kloc: No właśnie, no właśnie.)

    (Poseł Borys Budka: Bzdury!)

    Gdy się analizuje państwa politykę w ciągu tych poprzednich 8 lat, nie widać tej odpowiedzialności za tego typu instytucje w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

    Po drugie, skutkiem powyższych kłopotów z wyznaczaniem celów i priorytetów były: brak koordynacji działań i projektów pomiędzy ministerstwem a instytucjami podległymi, brak komunikacji wewnątrz ministerstwa pomiędzy osobami nadzorującymi te same obszary działań w różnych departamentach, brak jednolitych i racjonalnych zasad planowania oraz wydatkowania środków budżetowych na realizację nadzoru, brak faktycznego nadzoru ministra nad wieloma jednostkami w zakresie planowania i wydatkowania środków publicznych, a także wykonywania zadań, zgodnie z tymi planami. To miało tak sobie samo działać i funkcjonować.

    Jednym ze skutków tej sytuacji była także duża dowolność dysponowania środkami publicznymi, które były często wydatkowane nieracjonalnie, a poszczególne obszary pozostające w gestii ministerstwa były finansowane zależnie od politycznej potrzeby, a nie faktycznego znaczenia sprawy dla kultury czy dziedzictwa narodowego. Brak było też jasno weryfikowanych mierników efektywności pracy. Wiemy, z teorii zarządzania chociażby, że trzeba mierzyć procesy zarządcze, trzeba mierzyć proporcje, cele, które są osiągane.

    (Poseł Izabela Katarzyna Mrzygłocka: A jakieś konkrety pan minister ma?)

    Blokowane były także działania niektórych części ministerstwa, niektórych urzędników poprzez brak decyzyjności w zarządzaniu i stanowieniu prawa na poziomie politycznym. Innymi słowy, państwo nie chcieliście rządzić, nie chcieliście rządzić także w sferze legislacyjnej. Nie da się na dłuższą metę kierować krajem bez zmian legislacyjnych, a wyście je blokowali. I tu można wymienić, jeżeli chodzi o moje ministerstwo, jakich ustaw państwo nie realizowaliście przez całe lata, chociaż była społeczna potrzeba, były także potrzeby wyrażane przez różne środowiska, które prosiły polityków państwa koalicji rządzącej w owym czasie, żebyście zrealizowali to dla dobra tych środowisk i dla dobra Polski. To dotyczyło braku nowelizacji w zakresie Prawa prasowego, finansowania mediów publicznych i zmiany ustawy o mediach publicznych. Sprawa jest znana. Zaniechaliście tego państwo przez lata, niestety z powodów politycznych, jak sądzę. Także był brak decyzyjności w obszarze ustawy dotyczącej szkolnictwa artystycznego. Jeszcze o tym będę mówił, bo tu są także duże zaniechania skutkujące stratami finansowymi. Nie nastąpiły zmiany ustaw dotyczące służb konserwatorskich. Od lat środowisko konserwatorskie prosiło o odzespolenie. Chodzi również o ustawy dotyczące promocji polskiej kultury za granicą czy dostosowanie do dyrektyw Unii Europejskiej.

    Państwo jesteście związani z ideą Unii Europejskiej.

    (Poseł Sławomir Nitras: W odróżnieniu od państwa.)

    My także, ale my realizujemy te kwestie i dostosowujemy polskie prawo do dyrektyw. Państwo tego nie robiliście. W ministerstwie kultury są co najmniej trzy niezrealizowane dyrektywy, a także dwa pilne rozwiązania legislacyjne, które od lat pozostają bez decyzji politycznej.

    Po dziewiąte, skuteczne i racjonalne funkcjonowanie ministerstwa utrudniał także sposób organizacji i funkcjonowania niektórych instytucji podległych ministerstwu lub instytucji współprowadzonych przez ministerstwo oraz przede wszystkim brak wpływu ministerstwa na realizowane przez nie programy i działania. Instytucje te, a jest takich sporo wokół ministerstwa, takie, które zarządzają funduszami i takie, które bezpośrednio są instytucjami kultury, jak teatry chociażby dysponujące wielomilionowymi budżetami, są praktycznie niezależne od ministerstwa, co skutkuje wyżej wspomnianym brakiem nadzoru, brakiem wpływu ministerstwa na realizację faktycznej polityki kulturalnej. Niektóre z tych instytucji są w dominującej mierze finansowane ze środków publicznych, natomiast ministerstwo nie ma żadnego wpływu na ich politykę, na ich funkcjonowanie…

    (Poseł Sławomir Nitras: Bo to jest sztuka, kultura.)

    …bo dwie osoby czy cztery osoby w szesnastoosobowej radzie, która ma ewentualnie jakiś wpływ na funkcjonowanie tej instytucji, to jest fikcja. I takich instytucji jest bardzo wiele. To prowadziło do humorystycznych sytuacji, kiedy tuż przed zmianą władzy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podpisało umowę z jedną z takich właśnie nowych instytucji, które miały być niezależne, na finansowanie roczne, co najmniej w wysokości 2 mln, na lat, proszę państwa, 50.

    (Głos z sali: Jaka instytucja?)

    Pewnie państwo przewidywaliście, że będziecie rządzić w Polsce przez 50 lat.

    (Poseł Sławomir Nitras: Wychodzi 5 tys. na rok.)

    Po dziesiąte, w kilku przypadkach ustępująca władza zabezpieczyła swoje interesy przez mianowania dyrektorów w instytucjach podległych ministerstwu tuż przed upływem kadencji poprzedników. To znany casus, który spowodował kryzys w kraju związany z Trybunałem Konstytucyjnym, także dotyczył on instytucji kultury. Albo też były to mianowania na zapas. Na przykład powołano łącznie ośmiu dyrektorów instytucji podległych i nadzorowanych przez ministerstwo, którzy rozpoczynali swoją kadencję od 1-2 stycznia 2016 r.

    Po jedenaste wreszcie, rządy PO-PSL nie dotrzymały umowy, jaką zawarły z własnym środowiskiem politycznym. Państwo żeście obiecali, podpisaliście pakt z obywatelami kultury w maju 2011 r., że podniesiecie udział wydatków budżetowych na kulturę do 1%.

    Pani poseł, w tej chwili udział ten wynosi 0,88, to nie jest 1.

    (Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Już zabraliście?)

    Nie, myśmy odziedziczyli budżet po was, jak pani wie. To państwa zasługi: 0,88%, a te dwanaście dziesiątych, których brakuje, dla polskiej kultury dla tych wszystkich, którzy mówią…

    (Poseł Sławomir Nitras: Dwanaście setnych.)

    …dwanaście setnych – przepraszam pana bardzo, przepraszam, panie pośle, ma pan rację – których brakuje, dla polskiej kultury jest naprawdę bardzo istotne, bo jeżeli chodzi np. o programy ministra, a jest prawie 30 takich programów, mamy zapotrzebowanie, proszę państwa, na 2,6 mld, a możliwości ministerstwa wynoszą 270 mln, czyli nieco ponad 10%, więc bardzo by nam to pomogło, gdybyście inaczej rozwinęli Polskę, mieli środki na to, żeby także kultura mogła z tego skorzystać.

    Szanowni Państwo! Wysoki Sejmie! Chciałbym teraz przedstawić tylko wybrane przykłady ilustrujące wyżej zidentyfikowane problemy. Po pierwsze, pozostawiliście państwo w ministerstwie tego typu sytuację, że 20% pracowników ministerstwa jest zatrudnionych na umowy cywilnoprawne, tzw. śmieciówki. To jest jednak patologia. To jest sprzeczne z Kodeksem pracy, to jest sprzeczne z polityką finansów publicznych i to już w tej chwili skutkuje przegranymi procesami przed sądem pracy, bo ktoś, kto wykonuje ciągłą pracę, w oczywisty sposób powinien być zatrudniony na etacie.

    Po drugie, przeprowadzone jeszcze przez poprzednie kierownictwo ministerstwa audyty w Instytucie Książki wykazały przekroczenie środków przeznaczanych na wynagrodzenie na sumę 600 tys. zł. Ta sprawa była u rzecznika dyscypliny finansowej. Wniosek w sprawie już na szczęście byłego dyrektora tej instytucji został skierowany do międzyresortowej komisji orzekającej.

    Po trzecie, Instytut Książki, o którym wspomniałem, w ogóle nie dysponował w latach 2014 i 2015 rejestrem umów z podmiotami zewnętrznymi. A więc można było prowadzić wielką instytucję o budżecie 70 mln i nie rejestrować umów. Umowy były gdzieś tam rzucone w pudła kartonowe. Gdy minister poprosił o to, żeby przedstawić jakąś statystykę, co, gdzie i z kim, to powiedziano, że mogą przywieźć pudła kartonowe i niech sobie minister w nich pogrzebie.

    Mimo bardzo dużego budżetu – jak powiedziałem: 70 mln – Instytut Książki finansował program translacyjny, bardzo istotny ze względu na cele tego instytutu, m.in. umiędzynarodowienie polskiej humanistyki na świecie, w zakresie tylko 1,5 mln rocznie. Zajmował się czymś innym, ale nawet w tym programie zajmował się tym, co trzeba, czyli, krótko mówiąc, finansował głównie jedno środowisko ideologiczno-opiniotwórcze. Można przejrzeć, jakie umowy były zawarte, z kim i skąd ci ludzie są, zresztą niektórzy to wybitni twórcy, ale efektem tego jest to, że cała reszta polskich twórców nie miała dostępu do środków publicznych.

    Po piąte, z analizy przeprowadzonej przez Bibliotekę Narodową wynika, że pomimo milionowych nakładów na realizację ˝Narodowego programu rozwoju czytelnictwa˝ – ponad 4 mln w 2015 r. – poziom czytelnictwa w Polsce nie wzrósł, ale obniżył się.

    Po szóste, w ministerstwie kultury nie istniał praktycznie żaden nadzór nad Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych – jedna osoba zatrudniona na pół etatu. To spowodowało, że zupełnie nie kontrolowano np. zagranicznych wyjazdów archiwistów – to jest prawie 1 mln zł rocznie – nie prowadzono polityki archiwalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i polityki historycznej. Dopiero po przejęciu przez nas władzy wykryliśmy, że np. nie przekazano do IPN-u zbiorów akt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 40. i 50. Wykryliśmy także, że w latach 90. doszło do wywiezienia do Niemiec materiałów źródłowych z lat II wojny światowej dotyczących III Rzeszy. Brak było także jednolitej polityki udostępniania i digitalizacji źródeł na terenie całego kraju. Każde archiwum de facto prowadziło swoją własną, odrębną politykę.

    Narodowe Centrum Kultury, jedna z istotnych instytucji ministerstwa, wprowadziła bardzo różnorodną działalność: od programów ministra przez programy własne, wiele innych, także organizację imprez okolicznościowych. Brak było natomiast określonego szczegółowego profilu działań i brak kryteriów wydawanych książek, co powodowało, że oprócz wydawania bardzo dużych pieniędzy na przedsięwzięcia wątpliwej wartości instytucja ta była wykorzystywana do działań propagandowych i ideologicznych zgodnie z zapotrzebowaniem decydentów. Przykładem takich działań była organizacja wieczoru twórców kultury dla dzieci 5 dni przed wyborami. Jednodniowa impreza z udziałem prominentnych gości. Już nie będę wymieniał nazwisk. Wzięło w tym udział 200 gości. Koszt jednodniowego wydarzenia – to nie żaden koncert, żadna Madonna – 300 tys. zł, jeden dzień.

    Warto także wspomnieć, że NCK zajmowało się wydawaniem książek, m.in. znanego ekonomisty pana Ryszarda Petru. (Oklaski) Wydano dwie książki: jedną jego autorstwa, jedną z jego udziałem. Działania promocyjne przypadkowo prowadzono krótko przed wyborami parlamentarnymi. Rozumiem te oklaski, rozumiem także, że w szerokiej antropologicznej definicji kultury mieści się też wiedza ekonomiczna, ale powstaje pytanie, czy na pewno Narodowe Centrum Kultury powinno służyć cementowaniu braterskiego sojuszu dwóch partii liberalnych jeszcze przed wynikiem wyborów. (Wesołość na sali, oklaski)

    Wreszcie warto przypomnieć takie dwie imprezy, które też były finansowane ze środków publicznych, właśnie wtedy kiedy nie ma kryteriów, nie ma priorytetów i nie ma transparentności. Na organizację obchodów 25-lecia odzyskania wolności, imprezy jednego środowiska politycznego, przeznaczono z rezerwy budżetowej 4 mln poprzez NCK, prawie 4 mln wydano. Wydatki poniesione przez ministerstwo, a związane z programem kulturalnym polskiej prezydencji w 2011 r. wyniosły prawie 50 mln zł, też przecież dla jednego wtedy establishmentu politycznego.

    (Poseł Izabela Leszczyna: Dla Polski, panie premierze, dla Polski.)

    (Głos z sali: Trochę wiary.)

    (Głos z sali: Skandal!)

    (Głos z sali: Dla Platformy.)

    Chciałbym w to wierzyć. Mam nadzieję, że dla Polski, ale wydaje mi się to trochę przesadne, bo wiem, jak w tej chwili Polska potrzebuje pieniędzy na kulturę.

    Inny przykład dotyczy działalności Instytutu Adam Mickiewicza. Budżet prawie 40 mln zł rocznie. W czasie rządów PO-PSL działalność tej instytucji ograniczona została do działań charakterystycznych dla zwykłej agencji artystycznej – to nie do końca jest wina szefów tego instytutu, zaraz powiem, dlaczego – zwykłej agencji artystycznej, a nie narodowej instytucji kultury realizującej zadania ministra. W roku dwutysięcznym ósmym…

    (Głos z sali: Dwa tysiące ósmym, panie ministrze kultury.)

    …statut tego instytutu został tak zmieniony, aby jego dyrektor miał nieograniczoną autonomię w kształtowaniu programu działania. Z celu działalności IAM – ? propos polskości, bo pan mówi pewnie o języku polskim – z celu działalności Instytutu Adama Mickiewicza w statucie m.in. usunięty został zapis mówiący o popularyzacji dokonań kultury polskiej. Komu przeszkadzała kultura polska w polskiej instytucji mającej promować polską kulturę za granicą? Komu to przeszkadzało? Instytut Adama Mickiewicza nie był nawet zainteresowany promocją w obcych językach twórczości swego patrona Adama Mickiewicza, choć taki projekt został doń zgłoszony.

    (Głos z sali: Kłamstwo.)

    Zastrzeżenia budzą też podróże służbowe pracowników IAM, co zresztą już chyba przebiło się do prasy. W 2013 r. 1/4 całego budżetu instytucji została wykorzystana na podróże pracowników, w tym 8,5 mln zł – na podróże pana dyrektora.

    Wysoki Sejmie! W świecie istnieją 24 instytuty polskie, których celem działania miała być promocja kultury polskiej. Podlegają one MSZ-owi, bardzo różnie działają, nie będę wchodził w ich analizę, bo nie ma na to czasu, natomiast państwo przez 8 lat nie potrafiliście przeprowadzić reformy polityki promocji polskiej kultury za granicą. Nie połączyliście Instytutu Adama Mickiewicza z instytutami polskimi i nie stworzyliście spójnej polityki promocji kultury polskiej za granicą, w związku z tym tej polityki praktycznie przez 8 lat nie było.

    Zdumienie budzi polityka muzealna, jaką zastaliśmy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Muzeum Historii Polski zostało powołane w dwutysięcznym szóstym roku, przepraszam, w dwa tysiące szóstym roku, 10 lat temu.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Brawo.)

    (Poseł Rafał Grupiński: Nareszcie.)

    Przez cały okres rządów PO-PSL nie mogło ono doczekać się poważnych decyzji rozwojowych i inwestycyjnych. Jego budowa była blokowana przez 9 lat, dopiero w 2015 r. w czasie kampanii wyborczej przyjęliście państwo wieloletni program rządowy na kwotę 310 mln zł. Obecnie my staramy się przyspieszyć tę budowę i mam nadzieję, że placówka będzie otwarta na stulecie Polski. Jednocześnie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku przez lata było pozbawione twardych decyzji finansowych i instytucjonalnych.

    (Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Przecież program rządowy był. Co ty opowiadasz?)

    Obecnie myśmy przyspieszyli te prace, podpisaliśmy już umowy na realizację. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to głównie zasługa, w cudzysłowie, władz Warszawy, ale także zasługa polityczna waszego środowiska. Nie podjęto żadnych wiążących decyzji w sprawie budowy tego muzeum do dzisiaj. Działania wokół ukończenia Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 zostały kompletnie zaniechane przez centralne i lokalne władze PO. Obecnie zostało ono na nowo powołane. Zbiory Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie – od kilku lat nie ma decyzji, co z nimi docelowo zrobić. Jest zagrożenie, że utracimy ˝Damę z łasiczką˝. My w tej chwili prowadzimy rozmowy i będziemy podejmowali decyzje.

    Zaniechano i odmówiono wsparcia dla następujących instytucji muzealnych: Muzeum Kresów w Lublinie, Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Myśmy już podpisali umowę o współprowadzeniu, będziemy to robili. (Oklaski) To jest wspaniały przykład polityki realizującej zasadę pomocniczości, bo to społeczność lokalna stworzyła tam, przygotowała miejsce, przygotowała projekt, społecznicy przez lata pracowali, a myśmy w zasadzie tylko podjęli tę drobną decyzję. Naprawdę niewiele było do zrobienia. A państwo jak odpowiedzieli? Państwo odpowiedzieliście osobom, które występowały o wsparcie dla tego muzeum, o współprowadzenie, bo Ostrołęka sama ogólnopolskiego muzeum nie poprowadzi, że w celach i zadaniach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie mieszczą się te cele, że nie ma potrzeby społecznej odnośnie do zrealizowania tej drobnej decyzji.

    (Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk: Wstyd.)

    Natomiast w tym kontekście zdumiewają tempo, determinacja i hojność w dysponowaniu groszem publicznym, jeśli chodzi o budowę Muzeum II Wojny Światowej – nie wiem, czy pan poseł wytrzymał; nie wytrzymał, ale pytał o Muzeum II Wojny Światowej, to niech posłucha – które w przeciwieństwie do Muzeum Historii Polski, Muzeum Józefa Piłsudskiego i wielu innych zostało potraktowane wyjątkowo. Wieloletni program rządowy został przyjęty dla tego muzeum już w styczniu 2011 r. i opiewał początkowo na kwotę 358 mln zł. Przypominam, w tym czasie blokowana jest budowa Muzeum Historii Polski, nie przyjmuje się żadnego wieloletniego planu rządowego, w ogóle nie myśli się o tym projekcie, prawda?

    (Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska: Miejsca, lokalizacji nie było.)

    Natomiast z powodu fatalnie wybranego miejsca budowy: w basenie portowym, zwiększono koszt budowy o 100 mln zł i tuż przed utratą przez państwa władzy zwiększyliście koszt tego wieloletniego programu rządowego do 450 mln zł. Ale problemem jest też scenariusz wystawy stałej tego muzeum, której otwarcie planuje się na przełomie roku 2016 i roku 2017 r. Obecne kierownictwo, zdaje się, planuje uniwersalistyczną opowieść o dziejach tego konfliktu zbrojnego i zaangażowanych weń narodów, zamiast skoncentrować się na polskiej narracji i interpretacji tego zdarzenia, tego wielkiego historycznego wydarzenia, która, jak sądzimy, może być równie ciekawa w Gdańsku, także dla odwiedzających to miasto cudzoziemców, a przede wszystkim, jak się wydaje, jest po prostu obowiązkiem polskiego rządu. To polski punkt widzenia powinien być prezentowany w tym muzeum, tak jak brytyjski punkt widzenia jest prezentowany w Imperial War Museums w Wielskiej Brytanii czy niemiecki w niemieckich muzeach, francuski we francuskich muzeach. To się wydaje chyba oczywiste.

    Po dziesiąte, poważne zaniechania zastaliśmy w obszarze szkolnictwa artystycznego. W latach 2005-2015, ale szczególnie od lat 2008 i 2009, szczególnie w okresie państwa rządów 148 szkół niepublicznych o uprawnieniach szkoły publicznej nie dostawało dotacji w takiej samej wysokości jak szkoły publiczne. Łączna skala potencjalnych zaległości to jest 240 mln zł. To są niewypłacone dotacje, są w tej chwili procesy i grozi nam, że będziemy musieli ćwierć miliarda płacić takim czy innym, lepszym, czy gorszym szkołom, których nie zreformowaliście.

    I z tym wiąże się także to, że nie przeprowadziliście państwo reformy prawnej dotyczącej szkolnictwa artystycznego, i średniego, i wyższego. Tam są olbrzymie potrzeby. Ministerstwo nie ruszyło w tej kwestii. Nie wyszliście naprzeciw potrzebom środowisk, które pracują na uczelniach i w szkołach artystycznych. W związku z tym nie przeciwdziałaliście także wprowadzonej w 2012 r. reformie programowej w szkołach muzycznych, a reforma ta grozi zachwianiem podstaw kształcenia muzycznego, mimo że były liczne protesty środowiska. Niestety nic nie zrobiono w tym zakresie.

    Konieczna jest zmiana w zakresie szkolnictwa artystycznego i my to w tej chwili realizujemy. Na skutek braku nadzoru Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydział mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie decyzją centralnej komisji ds. stopni utracił uprawnienia do nadawania stopni i tytułów naukowych. Tam był skandal z tym, że doktoraty były przyznawane w sposób nieformalny, ze złamaniem procedur. Krótko mówiąc, brak było odpowiedniego nadzoru. Ponadto stwierdzono brak procedur wewnętrznych odnoszących się do kluczowych procesów organizacyjnych związanych z obsługą prawną Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W szczególności dotyczy to tworzenia zarządzeń dyrektora generalnego, realizacji wniosków o dostęp do informacji publicznej, powoływania dyrektorów podległych instytucji kultury. Przykładem jest powołanie dyrektora Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi poprzez faks.

    (Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Przez co?)

    Instytucja współprowadząca, czyli miasto Łódź, reprezentowana przez prezydent Łodzi, wystosowała do ówczesnej pani minister faks z prośbą o zaakceptowanie wskazanego przez siebie kandydata. Minister Omilanowska na tymże faksie wyraziła swoją zgodę i w takiej procedurze dyrektor został powołany. Nie muszę mówić, że to było tuż przed zmianą władzy. Spieszono się, więc faks był dobry.

    Wreszcie ciekawa informacja będąca w jakimś sensie symbolem państwa rządów. Ja nie chcę być złośliwy, ale proszę mi wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. W dwutysięcznym piętnastym roku zamek królewski zawarł dwie umowy…

    (Poseł Izabela Katarzyna Mrzygłocka: Dwa tysiące!)

    W dwa tysiące piętnastym roku zamek królewski zawarł dwie umowy najmu z podmiotami zewnętrznymi, w których stawki za wynajem 1 m2powierzchni lokalu są niewspółmiernie niskie w stosunku do ich realnej wartości rynkowej. Umowa pierwsza to umowa z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim na najem lokalu o powierzchni 72 m2 w zamku królewskim za 1600 zł netto. Druga umowa: powierzchnia dwa razy mniejsza, cena dwa razy większa. Bardzo to dziwne, trudne do wyjaśnienia.

    Wysoki Sejmie! To jest taki pobieżny bilans rządów PO-PSL w dziedzinie kultury. Z braku czasu nie mogłem wchodzić w szczegóły. To jest właściwie bilans przede wszystkim braku polityki, braku rządów, braku podejmowania decyzji, bilans marnotrawstwa, bałaganu, pewnej lekkomyślności, braku sprawstwa politycznego, a może przede wszystkim bilans zatrważających zaniechań.

    Myślę, że dzisiaj przedstawiane były różnego typu zarzuty. One w dużej mierze są właśnie do państwa i znajdują się w obszarze zaniechań tego, co powinniście państwo zrobić, a nie zrobiliście. Moi koledzy przedstawiali różnego typu miliardowe straty w okresie rządów PO-PSL. Wartości kulturowe są trudno policzalne, często niewymierne w twardej walucie, wyrażają się w naszej świadomości, w postawach, więziach społecznych, w kapitale społecznym, w gotowości do pracy na rzecz innych, do pracy na rzecz wspólnoty, do jej obrony. Zaniechania i straty w kulturze są jednak być może, choć ściśle niepoliczalne, najbardziej istotne, bo od kultury zależy byt i tożsamość, i los narodu.

    I państwo przez swoje zaniechania, koalicja PO-PSL, przez swoje zaniechania w dziale kultury i dziedzictwa narodowego naraziliście Polskę, naraziliście polskie społeczeństwo, polski naród na ryzyko utraty tejże tożsamości kulturowej. I Polacy muszą o tym wiedzieć, i Polacy muszą to zapamiętać. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here