Powrót Odysa – Marian Hemar

0
1069

Wiersz Mariana Hemara: Powrót Odysa

Żegnaj lube bogactwo, zamożności miła.
Ledwiem cię w życiu poznał, jużeś mnie puściła.

Rozeszłaś się po kościach, po gościach, po trunkach,
Saksofonach, bananach, nocach, pocałunkach.

Po różach i podróżach, po światach, kobitach,
Impasach nieudanych i złamanych streetach.

Przewiało mgłą lawendy i kolońskiej wody,
Zalśniły świetnym lakiem smukłe samochody,

Furknęły siną smużką i poszły za wiraż,
I roztopił się w oczach kolorowy miraż,

Barwne mięsa krawatów, tęgie skóry waliz…
Łzy mi ciekną po licu. Ach, sralis mazgalis!

Złote lamy i krepy, co się gamą pstrą trą…
Szlemy licytowane z kontrą i rekontrą…

Jedna, druga, dziesiąta… spotkamy się jutro?
I podaje mu usta za kupione futro.

Uleciała z bilonu szarym, drobnym ptactwem
Młodość moja, co była drugim mym bogactwem.

przyjaciele zamknęli przede mną pałace –
Wiedzą, żem stary, biedny, i długów nie płacę.

Śnieg pada na skroń siwą, wicher dmie złowrogo
I przenika mą odzież wiotką, lecz chędogą.

Łoże nie prześciełane, w piecu czeluść pusta,
Gwóźdź w ścianie, kubeł w kącie, w dzbanku woda tłusta,

Chleb suchy, krawat zdarty, dziwki – trzy za złoty.
Tak wypluwa rozbitków Ocean Tęsknoty.

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here