Rafał Wiechecki: rząd PiS planuje uderzenie w tzw. klasę średnią, drobnych i średnich przedsiębiorców!

1
7304

Rafał Wiechecki – poseł na Sejm V kadencji i były minister gospodarki morskiej skomentował na Facebooku pomysł rządu Beaty Szydło dotyczący wprowadzenia w Polsce tzw. „jednolitego podatku”:

„Tzw. jednolity podatek oznacza wg. rządu likwidację podatku liniowego – 19% PIT – dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, czyli takich jak ja i 400 tys. innych podatników, co oznacza, że rząd spodziewa się od nas dodatkowych 17 miliardów złotych podatku, a ponadto rząd planuje zlikwidowanie wspólnego rozliczania z małżonkiem i wszelkich ulg podatkowych, a obecnie podatnicy rozliczający się liniowo nie mogli rozliczać się z małżonkiem i korzystać z ulg, taka była cena za liniowy, a po zmianach będąc w skali podatkowej, również nie będą tego mogli robić, ponieważ rząd taką możliwość zablokuje, do tego zachęta, aby zakładać niestabilne spółki z o.o., gdyż tam jest 15% CIT.

Nie wiem, czy to zamierzone działanie rządu, czy też nie, ale dla mnie to uderzenie w tzw. klasę średnią, drobnych i średnich przedsiębiorców, którzy ciężko pracując, tworzą dobrobyt każdego narodu. Gdzie indziej takie osoby są stawiane za wzór, a w Polsce idzie w kierunku ich zniszczenia, choć nadal to dopiero niewielka grupa osób, będąca na tzw. dorobku.

Powstanie szara strefa, uciekanie z firmami za granicę, nawet nie do Wlk. Brytanii, ale już na Czechy, Słowację, czy do Rumunii i drapieżna optymalizacja podatkowa np. po co płacić dochodowy, lepiej wziąć samochód w leasing i nie płacić podatków, tutaj przykład legalnej optymalizacji, ale wielu wolało płacić podatki, niż kupować niepotrzebne zabawki/dobra. Teraz może się to zmienić.

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

  1. Sam prowadzę DG. Niedawno skończył mi się preferencyjny ZUS i już szukam optymalizacji podatkowej. Wcześniej co miesiąc udawało mi się trochę odłożyć, a teraz, mimo że nawet z dużym ZUSem nie zarabiam źle, nie będę w stanie uzbierać na wkład własny do kredytu na mieszkanie.
    Przyznam szczerze, gdyby nie moja druga połowa, która nie zna języków i nie wyobraża sobie życia za granicą, byłbym już dawno kanadyjskim podatnikiem. Teraz, gdy pan Morawiecki proponuję mi „przyjemność” płacenia większego haraczu mam wybór – żegnam się z marzeniami albo szukam księgowej, która doradzi mi, jak bezpiecznie, bez ryzyka wizyty smutnych panów w czarnych garniturach, uniknąć dokręcania śruby podatkowej. Wybór jest prosty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ