Posiedzenie nr 11 w dniu 09-02-2016 (1. dzień obrad)

2. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (druk nr 216).

Poseł Rafał Wójcikowski:

Jeżeli mogę… To jest pewne nawiązanie do pewnej rocznicy, szczególnej rocznicy. W moich 40 dotychczasowych wystąpieniach mój strój był bez zarzutu, a to jest moje 41. wystąpienie, ono ma specyficzny charakter i ma o czymś państwu przypominać. 5 lutego mieliście państwo pewną rocznicę, większość z was uczestniczyła w tym przynajmniej duchem.

(Poseł Sławomir Nitras: Brak kultury, proszę pana, brak kultury.)

To jest pana zdanie, a moje zdanie jest zupełnie inne.

Proszę państwa, rozmawiamy o ustawie zwanej potocznie 500+. Myśmy w ruchu Kukiza długo szukali, skąd Prawo i Sprawiedliwość czerpało natchnienie, konstruując tę ustawę. I znaleźliśmy. Proszę sobie wyobrazić: podręcznik ˝Wiedza o społeczeństwie˝, podręcznik dla gimnazjum, s. 100, czytanka ˝Dobro państwa czy dobro partii?˝. Przeczytam ćwiczenie nr 8.

˝Przeczytaj opis sytuacji, wykonaj polecenia.

Partia Powszechna Szczęśliwość ma większość głosów w parlamencie i decydujący wpływ na prawa ustanawiane w państwie. Politycy z tego ugrupowania postanowili przed zbliżającymi się wyborami przeprowadzić reformę systemu podatkowego. Pomimo problemów finansowych kraju zdecydowano o przyznaniu wszystkim pracującym pełnoletnim obywatelom ulgi podatkowej w wysokości 500 zł. Osobom niepracującym wypłacono 500 zł w gotówce. Wyjaśnij, co twoim zdaniem chcieli osiągnąć politycy partii Powszechna Szczęśliwość dzięki reformie systemu podatkowego. Omów skutki decyzji parlamentarzystów dla finansów państwa˝.

Nawet dzieci w gimnazjum wiedzą, po co państwo wprowadzają tę ustawę w takim kształcie i w zakresie, w jakim państwo ją wprowadzają. Państwo sami przyznają w uzasadnieniu ustawy, że efekt pronatalistyczny będzie znikomy, będzie śladowy. Państwo zakładają, że w ciągu 10 lat urodzi się 280 tys. dzieci, tak państwo napisali. To znaczy, że w ciągu roku przeciętnie urodzi się góra 30 tys. dzieci. Co to oznacza? Że liczba urodzeń wzrośnie z 380 tys. do 410 tys., o 10%, czyli wskaźnik dzietności z 1,3 maksymalnie do 1,5. Czy to uchroni nas przed apokalipsą demograficzną w najbliższych 20 latach? Sami państwo przyznają, że nie uchroni. Sami państwo wiedzą, że nic to nie da.

W uzasadnieniu – jeszcze raz, jeszcze jedna poprawka – państwo interpretują i pokazują nam, jaka jest struktura rodzin z jednym dzieckiem i dwojgiem dzieci, z trojgiem dzieci, z czworgiem dzieci. Tylko że to się sumuje w ramach 100%, a nie bierze się pod uwagę rodzin bez dzieci i nie bierze się pod uwagę singli. Liczba singli od 1989 r. wzrosła z 19% do 29%. To jest prawdziwy problem. Liczba rodzin 0 D, czyli z zerową ilością dzieci, to jest prawie 25% liczby wszystkich rodzin. Razem single, czyli potencjalne rodziny, których nie założono z różnych powodów, i rodziny bez dzieci to jest 50% ogólnej puli. I to jest problem w kwestii niskiej dzietności oraz to, że ponad 50% rodzin z dziećmi to rodziny, które mają jedno dziecko. To jest prawdziwy problem w kwestii niskiej dzietności. Nie chodzi o to, żeby rodziny z trójką dzieci miały czworo dzieci, rodziny z czwórką dzieci miały piątkę dzieci itd., bo rodziny 3 plus to 10% rodzin posiadających dzieci, czyli ok. 5% w ogóle potencjalnych rodzin. Tak więc nie uzdrowicie państwo tym projektem systemu polityki pronatalistycznej.

Program, proszę państwa, to wydatki w wysokości 17 mld w tym roku, dwudziestu kilku miliardów, a do końca nie wiadomo ile, w każdym następnym. Policzyliśmy to, proszę państwa. Jeżeli przyjąć państwa założenia co do tego, ile dzieci się urodzi, czyli 280 tys. w ciągu 10 lat, i uwzględnić pieniądze, które wydamy na to w ciągu 10 lat, to wiecie ile wychodzi na jedno nowe dziecko? 850 tys. zł. Proszę państwa – 850 tys. zł. A ile to dziecko, jak już zostanie dorosłym, w ciągu swojego życia przyniesie do systemu emerytalnego? 350 tys. Nakłady prawie trzykrotnie większe od dochodów. Nie rozwiążemy problemu upadającego ZUS-u i braku zastępowalności pokoleń, ubezpieczeń społecznych, bo nakłady przekraczają wam prawie trzykrotnie potencjalne dochody z tego tytułu. To jest źle skonstruowany program. Ja nie krytykuję idei, bo my też jesteśmy za polityką prorodzinną, ale w ten sposób pogłębicie problem, bo państwo to robią za dług. Państwo nie macie pieniędzy na ten program, zwiększacie deficyt budżetowy, wprowadzacie nowe podatki. I co? My proponujemy inne rozwiązanie, rozwiązanie, które z powodzeniem stosowane jest w Izraelu, oparte na koncepcji tzw. ujemnego podatku dochodowego Miltona Friedmana. W naszym przypadku to będą ujemne koszty pracy. My proponujemy – ograniczmy zasadniczo klin podatkowy, który dusi polskie rodziny, który nie daje zarobić, który obciąża najbiedniejszych nieprawdopodobnymi podatkami. Państwo też specyficzne krokodyle ronią łzy teraz, a przez 10 lat dusiliście rodziny podatkiem i nie przeszkadzało wam to, że dzietność spada do 1,29. Żadnych refleksji. Wprowadziliście swoje programy prorodzinne, kosztują one 8 mld rocznie i jaki jest efekt w postaci poprawy dzietności? Żaden. 8 mld zmarnowane. Taki jest efekt waszej pracy. (Oklaski)

Koncepcja ujemnego podatku dochodowego polega na tym, żebyśmy ludziom, jeżeli pracują i mają dzieci, poluzowali maksymalnie, jak tylko się da, klin podatkowy, tak żeby w praktyce nie płacili podatków, jeżeli będą mieli odpowiednią ilość dzieci, a jeśli nie wystarczy klin, to żeby im dołożyć, żeby im dać ujemny podatek. Tak wymyślił Milton Friedman. To jest bardzo dobra koncepcja, stosowana, jak powiedziałem, w Izraelu z powodzeniem. Izrael ma dzietność na poziomie 3,5, i to w rodzinach żydowskich, nie w rodzinach arabskich, bo u rodzin arabskich dzietność przekracza 5. Tam jest wyścig w zakresie dzietności. Oni rozumieją ten problem, a my nie. My mamy wskaźnik 1,33 i zastanawiamy się, jak tu zrobić za 20 mld program, żeby była dzietność na poziomie 1,5. To jest kpina.

Proszę państwa, ograniczenie klina podatkowego spowoduje, że wiele rodzin wyjdzie ze strefy ubóstwa i że nie trzeba będzie im dawać zasiłków rodzinnych i kłócić się, czy ten dochód zaliczać do dochodu czy nie zaliczać do dochodu tego dochodu, żeby w jakiś sposób dawać zasiłki rodzinne. Nie. Jeżeli ludzie pracujący, otrzymujący dzisiaj 1350 na rękę, będą otrzymywać 2100 na rękę, bo tak będzie, jeżeli zlikwidujemy klin podatkowy, to nie będzie sfery ubóstwa, a ludzie będą mieli znacznie więcej dzieci, bo będą wiedzieć, że realnie, na rękę zarobią więcej. Dzisiaj ludzie nie mogą założyć działalności gospodarczej, prowadzić prostych biznesów, mało wydajnych, z małą rentownością, ponieważ ZUS i podatki tłamszą te spontaniczne odruchy, by podjąć się prowadzenia takiej działalności. Ludzie chcą sami zarabiać na siebie, nie potrzebują jałmużny, ale wy im tego nie dacie, bo obciążacie ich na starcie takimi podatkami, że oni nie są w stanie prowadzić prostych biznesów, prostej działalności. A my byśmy zdjęli klin i tak jak za czasów ustawy Wilczka – kiedy też zdjęto klin i pojawiło się miliony ludzi handlujących na ulicach, miliony ludzi prowadzących prostą działalność, proste krawiectwo, prostą gastronomię – mielibyśmy ten sam efekt. I ludzie czuliby się godni, nie musieliby zależeć od państwa, nie musieliby zależeć od zasiłków, nie czuliby, że kupuje się ich głosy, tylko po prostu prowadziliby własne życie i rozwijaliby się. I nie byłoby problemu. W latach 1989-1991 nie było problemu z dzietnością w Polsce, tak? Dzietność wynosiła prawie 3,0 w tym czasie. A, proszę państwa, niestety, tłamszenie narodu w sposób fiskalny to jest takie samo tłamszenie jak tłamszenie w sposób zbrodniczy, bo ono powoduje, że za 20 lat będziemy społeczeństwem starców, społeczeństwem, które będzie zupełnie niewydajne ekonomicznie, i nie będziemy w stanie już nic zrobić. Państwo przespali 8 lat. Gdyby państwo tego nie zrobili i wprowadzili odpowiednie reformy, bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu, a przez państwa próby PiS-u będą praktycznie prawdopodobnie bezowocne i nie da się nic zrobić. Jedyna szansa – musimy patrzeć na emigrantów z Ukrainy. Oni są jedyną szansą, bo oni są jeszcze… Można jeszcze kilka milionów osób przysposobić…

(Poseł Bogdan Rzońca: To jest żart, panie pośle.)

…i mieć dzieci.

To nie jest żart.

(Poseł Piotr Kaleta: To niestosowne.)

Państwo robią żarty, płacąc 800 mld, 850 tys. na jedno dziecko i zyskując dzietność do 1,5.

(Głos z sali: O czym ty mówisz?)

To jest żart.

(Poseł Bogdan Rzońca: O czym ty mówisz?)

Proszę państwa, ze swojej strony chciałem powiedzieć, że ruch Kukiza rozumie, że problem z polityką pronatalistyczną, problem dzietności, problem demograficzny jest najważniejszym problemem, ważniejszym nawet niż nasze wolnościowe poczucie, nasze dążenie do sprawienia, żeby ludzie czuli się wolni we własnym kraju, żeby czuli się obywatelami. Dlatego rozumiemy potrzebę wprowadzenia tego programu, ale nie możemy się zgodzić na taki jego kształt, bo, jak sami wnioskodawcy zakładają, nie da to żadnych efektów. Szkoda pieniędzy po prostu, mówiąc krótko. Te pieniądze można znacznie lepiej wykorzystać, likwidując klin podatkowy.

Dlatego u nas nie będzie dyscypliny i każdy będzie głosował tak, jak nakazuje mu sumienie. Osobiście wstrzymam się od głosu. (Dzwonek) Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here