Rafał Ziemkiewicz: „Decyzje, jakie podjął ostatnio Paweł Kukiz oznaczają ruinę pewnych nadziei, które z nim wiązałem.”

1
1970

Oświadczenie Rafała Ziemkiewicza ws. sytuacji w Endecji i Kukiz’15: Decyzje, jakie podjął ostatnio Paweł Kukiz oznaczają ruinę pewnych nadziei, które z nim wiązałem.

Wcześniej Paweł deklarował, że widzi przyszłość swojego klubu w sformalizowaniu porozumienia środowisk, które w wyborach prezydenckich i parlamentarnych wokół siebie skupił. Zachowując swoją tożsamość i swoje programy, stworzą one wspólnie polityczne minimum programowej wspólnoty i, co ważniejsze, przygotują konkretne zmiany ustawowe, które budowany wokół Kukiza ruch wymusi w przyszłym parlamencie – w ten sposób wreszcie realnie zmieniając Polskę, zamiast ją „odzyskiwać”.

Endecja zorganizowała się z tych środowisk jako pierwsza. Paweł zapowiadał wtedy, i nie mam powodu wątpić, że szczerze w to wierzył, iż podobnie zorganizują się wkrótce w jego klubie wolnościowcy, republikanie, syndykaliści i agraryści.

Z różnych powodów – endecja pozostała jednak jedyna, reszta projektu nie wypaliła. Republikanie ulegli „korupcji politycznej” PiS, wolnościowcy jak to zwykle wolnościowcy nie mogą się dogadać sami ze sobą, a Jacek Wilk podjął rozpaczliwą próbę zakończenia samobójczej waśni Korwina z Kukizem, która na razie postawiła go na krawędzi klubu i grozi, że zwrócą się przeciwko niemu obaj. O jakimś wyrazistym geście kukizowych agrarystów i syndykalistów w ogóle nie słyszałem, choć jako zawodowy komentator polityczny nasłuchuję uważniej.

Wydaje mi się, że z różnych powodów ostatnim gwoździem do trumny koncepcji szerokiego, merytorycznie wielonurtowego ruchu z Kukizem jako liderem i symbolem był pobyt Pawła w szpitalu – m.in. dlatego, że pokazał mu, jak bardzo jego klub się rozprzęga, gdy choć na chwilę przestanie go osobiście ogarniać.

W niedawnym oświadczeniu na Fb Paweł prezentuje już krańcowo odmienną postawę niż rok temu. Porównuje swą sytuację z sytuacją Jarosława Kaczynskiego z czasów, gdy był on zepchnięty na margines polityki. Z 40-osobowego klubu została przy nim wtedy mniej niż połowa, ale ci, co zostali, rządzą dziś Polską, a ci, co odeszli – przepadli, pisze. Jak z tego jasno widać, dziś Paweł Kukiz widzi się już nie jako organizator i trybun ruchu antysystemowego, zmieniającego państwo jednocześnie od góry i od dołu – ale jako kolejny polityczny wódz, wymagający od swego wojska wierności, posłuchu i wiary, że „jemu widnieje” i wie, co robi.

Do tak zmienionego pomysłu funkcjonowania Kukiza w polityce endecja w jego klubie przestała pasować. Ja, jako jej ideowy patron o nieokreślonym statusie pisarza politycznego, nie polityka, ale jednak poniekąd robiącego politykę, także.

To logiczne i przyjmuję to do wiadomości.

Rozumiem, co spowodowało tę zmianę, nadal uważam Pawła za człowieka kryształowej uczciwości – aczkolwiek, co u takich ludzi częste (przypomnijcie sobie śp. Lecha Kaczyńskiego) mającego fatalną ręką do ludzi. Nie obrażam się, a tym bardziej nie zamierzam mu szkodzić – w zasadniczych sprawach wciąż mi z Pawłem po drodze.

Ale już mniej, niż z tym z maja 2016 i wspomnieniowej fotki, która załączam.

Tym mniej, że moim zdaniem dobrał sobie na tej nowej politycznej drodze politycznego wodza marnych podoficerów, i dał sobie podpowiedzieć zasadniczo chybioną strategię – ja w niej szansy na powtórzenie drogi Jarosława Kaczyńskiego, delikatnie mówiąc, nie widzę.

Bardzo trudna jest teraz sytuacja kolegów i przyjaciół z załączonego zdjęcia, z którymi stworzyliśmy „polityczną” część projektu endecja. Zwłaszcza, że ofiarą zmiany padł najbardziej wyrazisty z nich Adam Andruszkiewicz, który został zmuszony do odejścia z klubu, z dziwnym oskarżeniem o „pisowskość”. Pozostali nie mają dobrej opcji. Jeśli wybiorą lojalność wobec szefa endecji, narażą się na oskarżenie, że do Sejmu weszli jako ludzie Kukiza a nie endecy. Jeśli wybiorą lojalnosć wobec szefa klubu, wyjdą na konformistów, których idee są tylko na pokaz.

Jeśli będą mnie pytać o radę, odpowiem, że wybierając z dwojga złego powinni jednak w Sejmie osobne koło poselskie Endecja, ale ze wszech starać się zachować z Kukiz’15 poprawne stosunki i nie czynić niczego, co zaszkodziło by nadziei na powrót do idei wielonurtowego porozumienia na prawo od PiS, czy to jako Kukiz’19, czy jakaś szersza wspólna lista „piwonii”. Sądzę, że „tyszkizm” przyniesie i dla Kukiz’15, i jego samego Kukiza osobiście złe rezultaty, skłaniając go za pewien czas do rewizji obecnej optyki.

Nie będę jednak miał kolegom za złe żadnej decyzji – jak mówię, na chwilę obecną posłowie endecji pozostający w Kukiz’15 są w sytuacji, którą szachiści nazywają „zugzwangiem”. Ale „dłużej klasztora niż przeora”. Endecja to przede wszystkim stowarzyszenie działające wśród ludzi, realizujące idee Dmowskiego, Popławskiego i Balickiego w „pracy narodowej” u podstaw. I wkrótce ruszające z dopinaną właśnie akcją społeczną, w którą postaram się maksymalnie włączyć.

Na koniec – chcę podkreślić swoje uznanie dla Adama Andruszkiewicza, który jako polityk postawiony w niełatwej sytuacji w moim przekonaniu zachował się jak trzeba, próbując godzić swoje przekonania z wymogami różnorakich lojalności tak długo, jak długo było to możliwe – i umiejący powiedzieć nie, gdy możliwe być przestało.

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

  1. Głosowałem na Kukiza i będę głosował dalej. To jest odważny człowiek z zasadami, któremu zależy na Polsce. Dopiero gdy do władzy dojdą tacy ludzie jak on możliwa będzie dekomunizacja i budowa silnej gospodarczo i militarnie Polski. Moim zdaniem, Kukiz wybiera bardzo dobrze ludzi. To nie jest istotne że część z nich poróżniła się z samym Kukizem. Istotne jest to, że ludzie którzy weszli do sejmu z listy Kukiz’15 dbają o dobro Polski niezależnie od tego na jaką drogę polityczną się zdecydują.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here