Rośnie liczba samobójstw. Polacy „przegonili” Japończyków!

0
230

W Polsce co roku ginie śmiercią samobójczą więcej osób niż w wypadkach komunikacyjnych. – Nigdy do końca nie wiadomo, co było przyczyną tego, że ktoś targnął się na życie. Tajemnicę pacjent zabiera ze sobą, ale można stwierdzić, że czynnikiem, który potęguje to zjawisko, są zaburzenia psychiczne, głównie depresyjne – mówi w rozmowie z portalem tvp.info psychiatra dr Piotr Wierzbiński.

Okazuje się, że w Polsce codziennie niemal 15 osób podejmuje próbę samobójczą, a 11 z nich skutecznie odbiera sobie życie. W Polsce wskaźnik liczby zgonów z powodu samobójstw, przypadających na 100 tysięcy mieszkańców, przekracza średnią wartość dla państw UE.

Według danych Eurostatu, wskaźnik ten wyniósł 16,35 w 2013 r., podczas gdy średnia dla UE osiągnęła 11,67.

Niepełne dane

W 2016 roku Komenda Główna Policji odnotowała 9 tys. 861 prób samobójczych; 5 tys. 405 osób odebrało sobie życie. W tym samym czasie w wypadkach drogowych zginęło ponad 3 tys. osób.

Te dane są jednak niepełne. Statystyki nie uwzględniają bowiem wszystkich prób samobójczych, gdy interweniuje pogotowie ratunkowe, oraz wielu sytuacji, kiedy w wyniku podjętej próby samobójczej dochodzi do ciężkiego kalectwa lub zgonu w szpitalu. Policjanci podkreślają, że takimi nieoczywistymi sytuacjami są np. wypadki, w których ktoś z niewyjaśnionych przyczyn zjeżdża na przeciwny pas ruchu i uderza w inny samochód.

Dr Piotr Wierzbiński z Poradni Zdrowia Psychicznego MEDSOLVER w Łodzi zwraca uwagę, że jeszcze w 1998 roku samobójstwa stanowiły ósmą przyczynę zgonów na świecie, z biegiem czasu przesunęły się na czwartą pozycję. W grupie wiekowej od siedmiu do 19 lat są zaś drugą przyczyną zgonów.

Lęk i brak stabilizacji

– Najczęstszą przyczyną samobójstwa są zaburzenia depresyjne. Zaburzenia psychotyczne są pod tym względem rzadsze – mówi Wierzbiński. Wydaje się, że najczęstszymi czynnikami spustowymi zachowań samobójczych są brak stabilizacji, niepewność i pesymizm w ocenie swojej sytuacji.

– Jeśli w małym mieście zamykany jest jedyny zakład pracy, to nie dziwi, że wiele osób traci poczucie bezpieczeństwa. Pojawiają się niepewność, brak perspektyw na przyszłość i stabilizacji. Dużym problemem pacjentów depresyjnych jest również obecność lęku, który jest czynnikiem ryzyka samobójstwa i przeszkadza w leczeniu. Większy lęk jest często skorelowany z obniżeniem nastroju i bardziej destabilizuje pacjenta – mówi lekarz.

Wyjaśnia, że depresja często poprzedzona jest ciężkimi wydarzeniami związanymi właśnie z utratą stabilizacji materialnej, statusu zawodowego, czy zdrowia. Do czynników ryzyka samobójstwa eksperci zaliczają płeć męską, wiek przed 20. lub po 45. roku życia, depresję, wcześniejsze próby samobójcze, nadużywanie alkoholu, brak wsparcia społecznego, brak współmałżonka lub partnera, ciężką chorobę somatyczną (np. nowotwór) oraz utratę racjonalnego myślenia, jakie towarzyszy psychozom.
Mężczyznom udaje się częściej

– Bardziej skuteczni w próbach samobójczych są mężczyźni niż kobiety. Wybierają bardziej śmiertelne metody. W Japonii jest to stosunek 3 do 1, w Polsce 5 do 1 – wyjaśnia lekarz.

Okazuje się, że większość prób samobójczych podejmowana jest po alkoholu. – To czynnik zwiększający ryzyko skutecznego samobójstwa, ponieważ powoduje, że mniej przewidujemy skutki działania, nie mamy w sobie tego lęku, o którym wielu pacjentów często mówi. Tłumaczą, że choć chcieliby się zabić, to tego nie zrobią, bo się boją. Alkohol sprawia, że nie ma już tego hamulca, a co za tym idzie nie ma też lęku – tłumaczy.

Okazuje się, że na 10 osób osiem daje sygnały, że może sobie coś zrobić, są one jednak lekceważone. – Badania wskazują, że większość samobójców miała przed próbą samobójczą kontakt z profesjonalistą, ale nigdy nie zostali zapytani, jak się czują psychicznie, czy mają myśli samobójcze. A to jest bardzo proste pytanie, na które pacjenci często czekają – mówi Wierzbiński.

Podkreśla, że za każdym samobójstwem stoi osobisty dramat człowieka, który nigdy nie zostanie wyrażony za życia. – Ani psychiatra, ani jego najbliżsi nie będą w stanie go poznać – mówi lekarz.

Jak przyznaje, w swojej pracy spotyka wiele osób, które chciały popełnić samobójstwo i zakończyło się to niepowodzeniem. – Część z nich zaczyna się leczyć, poddaje się terapii i jest szczęśliwa, że im się nie udało. Są przekonani, że gdyby zgłosili się wcześniej, ich życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Jest też jednak drugi biegun. To ci, którzy są tak chorzy i pogrążeni w doznaniach depresyjnych, że nieudaną próbę samobójczą uznają za swoją porażkę. Ta grupa osób źle rokuje, ale też można im pomóc – mówi Wierzbiński. Skuteczne w leczeniu są odpowiednio dobrane leki oraz terapia.

Informacja za portalem tvp.info

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here