Skandal! Związek Ukraińców w Polsce namawiał do ubierania się w banderowskie barwy na koncert w Warszawie!

1
13923

Po udanych protestach i odwołaniu koncertu ukraińskiego zespołu Ot Vinta w Przemyślu, zaplanowanego na 2 lipca, kapela dostała zaproszenie od społeczności ukraińskiej do Warszawy. Zespół miał zagrać dzisiaj. Jednak koncert zespołu, który utożsamia się z OUN UPA i Stepanem Banderą, ostatecznie się nie odbędzie. Jak relacjonował na Faceboooku sam lider zespołu Jurij Żurawel: Z polecenia Polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, członkowie zespołu nie zostali wpuszczeni na teren Rzeczpospolitej Polskiej i tym samym zostali zawróceni na Ukrainę.

Wszystko zaczęło się od protestu przemyskich kibiców, którzy w tej sprawie napisali list otwarty do prezydenta Przemyśla zwracając uwagę, że założyciel i lider zespołu Ot Vinta jest po prostu neobanderowcem, który nie tylko nie ukrywa swoich sympatii do OUN/UPA, ale aktywnie uczestniczy w spędach pod banderowską czerwono-czarną flagą oraz umieszcza w Internecie swoje grafiki z tą symboliką.
Na swoim profilu facebookowym Stowarzyszenie Kibiców Polonii Przemyśl zamieściło jako dowód zdjęcia Jurija Żurawiela pod pomnikiem Bandery i na rajdzie rowerowym z banderowską szmatą. „Przemyskie Bractwo” swoim liście otwartym dodało, że nie ma nic przeciwko mniejszości ukraińskiej i jej kulturze, ale nie zgadza się z propagowaniem symboli OUN-UPA, które powinny być traktowane na równi z nazistowską swastyką.

ZOBACZ: Oto skutki przyjmowania Ukraińców: awantura za banderowskie barwy na marszu w Przemyślu!

Po odwołaniu koncertu w Przemyślu Ukraińcy w Polsce postanowili zorganizować koncert dla Ot Vinta w samym centrum stolicy Polski, na Placu Defilad. Związek Ukraińców w Polsce tak pisał na Facebooku zapraszając na to wydarzenie: „Kibole, Prezydent Przemyśla et consortes będą kłamać, manipulować faktami, na białe mówić czarne, ukazywać swoją wyższość. Nic to, po tym co stało się 26.06. i obrzydliwego szantażu wobec ukraińskich obywateli miasta i Polski nic nas nie przekona. Szkoda jednak na nich słów, zróbmy coś innego 3.07. spotkajmy się na koncercie rewelacyjnej kapeli z Ukrainy.”
I na koniec tego zaproszenia pojawiły się słowa: „Ubierzcie stroje z czarno-czerwonymi motywami, na pohybel facetom, którym się wszystko z jednym kojarzy”
Ten fragment został później usunięty przez Związek Ukraińców w Polsce, ale, jak to się mówi, Internety nie zapominają i ta banderowska deklaracja Związku Ukraińców w Polsce została zarejestrowana i zapamiętana.

Założyciel i lider zespołu Ot Vinta o tym, że Straż Graniczna nie wpuściła go na teren naszego państwa poinformował na Facebooku

Lider zespołu Ot Vinta Jurij Żurawel pod pomnikiem Bandery:

Po tym wszystkim Związek Ukraińców w Polsce wydał bezczelny w swojej treści komunikat:
****** KOMUNIKAT ******
W dniu dzisiejszym o godz. 4 na przejściu granicznym z Ukrainą Uściług – Zosin funkcjonariusze Straży Granicznej wydali decyzję o zakazie wjazdu na terytorium Polski zespołowi ukraińskiemu „Ot Vinta”. W uzasadnieniu podano, że zespół stanowi „zagrożenie dla ładu i porządku publicznego”.
W dniu dzisiejszym o godz. 20 „Ot Vinta” miał dać koncert w Warszawie w ramach festiwalu „Plac Defilad”. Muzycy występowali w Polsce ok. 20 razy, m.in. w 2012 r. wzięli udział w „Sopot International Festiwal”.
Pierwotnie „Ot Vinta” miała wystąpić w dniu 2 lipca w Przemyślu w czasie zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce cyklicznej imprezy „Noc na Iwana Kupała”. Organizacja kibiców przemyskiej „Polonii” oskarżyła zespół „o promowanie ideologii banderowskiej”. Na tej podstawie prezydent Przemyśla Robert Choma wymusił na miejscowym oddziale ZUwP odwołanie imprezy. Po tym fakcie zespół został poproszony o zagranie w czasie festiwalu „Plac Defilad”, jednak decyzja Straży Granicznej o zakazie przyjazdu muzyków do Polski doprowadziła do zerwania również tego przedsięwzięcia kulturalnego.
ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie. W roku ubiegłym doszło do fali zniszczenia przez „nieznanych sprawców” ukraińskich upamiętnień w Polsce, w tym na Cmentarzu Wojskowym w Pikulicach, który znajduje się pod pieczą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W niedzielę, 26 czerwca br., kibole i tzw. środowiska narodowe zaatakowały uczestników dorocznej uroczystości religijnej w Przemyślu. I choć zatrzymano część najbardziej agresywnych bojówkarzy, to jednak nie udało się powstrzymać prowadzonej przez nich kampanii nienawiści i gróźb pod adresem Ukraińców i Ukrainy.
To już kolejna fala agresji antyukraińskiej w Przemyślu i całej Polsce południowo-wschodniej. Do pierwszej doszło w 1991 r., gdy papież Jan Paweł II odnowił greckokatolicką diecezję przemyską i postanowił zwrócić grekokatolikom ich dawną katedrę biskupią. Do kolejnej fali działań antyukraińskich doszło w latach 1994 -1997 w związku z ukraińskimi upamiętnieniami na tym terenie, zorganizowaniem w Przemyślu Festiwalu Kultury Ukraińskiej oraz demontażem kopuły dawnej katedry greckokatolickiej.
Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich. Żeby Polska postrzegała w Ukrainie nie partnera, lecz zagrożenie. I na odwrót.
Akcja niszczenia upamiętnień ukraińskich w Polsce z 2015 r. miała na celu wywołanie podobnych działań na Ukrainie m.in. po to, by uzasadnić „patrolowanie” granicy polsko-ukraińskiej przez polskie organizacje paramilitarne, które miały strzec Polski przed „ukraińskimi faszystami”. Prowokacja się nie powiodła, bo na Ukrainie nie niszczono polskich upamiętnień, zaś granica pozostała spokojna. Gołym okiem było widać, że komuś bardzo zależy, żeby na walczącej z rosyjską agresją Ukrainie doszło do otwarcia drugiego, tym razem „polskiego frontu”. Ten „ktoś” się przeliczył, podobnie będzie również tym razem, bo nietrudno odgadnąć celów działania organizatorów antyukraińskich kampanii.
Tegoroczna akcja wywołania kolejnej fali nienawiści do Ukraińców i Ukrainy oraz ataków na naszą społeczność, w tym ataku na uroczystość religijną w Przemyślu, mają na celu storpedowanie zacieśniania współpracy NATO z Ukrainą, czego kolejna odsłona nastąpi w czasie szczytu Sojuszu w Warszawie (8-9 lipca).
Chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski. A także o to, by Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie stały się radosnym spotkaniem młodych ludzi z papieżem Franciszkiem, lecz żeby je przyćmiła wrogość między poszczególnymi narodami w naszej części Europy. Aby również w ten sposób w zapomnienie poszło dziedzictwo Jana Pawła II, który walnie przyczynił się do odzyskania wolności przez narody naszego regionu.
Wobec zagrożenia bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w Polsce w wyniku agresywnych działań kiboli i tzw. środowisk narodowych wzywamy władze Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stanowczych działań. I nieprowokowania dodatkowego napięcia nieprzemyślanymi i prowokacyjnymi decyzjami, takimi jak niewpuszczanie do Polski zespołu muzycznego. Dostatecznie wiele środowisk biega wokół z zapałkami, by podobnymi akcjami zajmowały się również władze państwowe.
Piotr Tyma
Prezes Związku Ukraińców w Polsce
Warszawa, 3 lipca 2016 r.

Za: dzienniknarodowy.pl

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here