Skutki kryzysu imigracyjnego: „Niemcy i UE są obiektywnie zależne od Turcji”

0
8319

Dla funkcjonującego od marca porozumienia z Turcją w sprawie kryzysu imigracyjnego nie ma praktycznie alternatywy – piszą Rodothea Seralidou i Frank Capellan na łamach „Deutschlandfunk”. Ich zdaniem Europa jest od Turcji zależna i musi jej ustępować, unikając zbytniego napięcia stosunków grożącego zerwaniem umowy przez Ankarę. Bez Erdogana bowiem UE nie poradzi sobie z uchodźcami.

„Deutschlandfunk” cytuje przedstawiciela Komisji Europejskiej w Atenach, Panosa Karvounisa, według którego porozumienie z Turcją ma ogromne znaczenie. – Bez niego byłoby bardzo, bardzo trudno kontrolować napływ uchodźców – mówi.

– Porozumienie to odebrało uchodźcom wszelką motywację, by pójść do przemytników i ryzykować życiem w celu dostania się do Grecji – dodaje Karvounis. Jego zdaniem uchodźcy wiedzą, że po schwytaniu powinni trafić z powrotem do Turcji, dlatego nie chcą podejmować podróży.

Publicyści portalu uważają, że skutki porozumienia z Turcją są obecnie bardziej psychologiczne, niż praktyczne. W istocie bowiem niewielu uchodźców jest zatrzymywanych na greckich wyspach i zawracanych do Turcji. Z drugiej strony, jak mówi cytowany wyżej Karvounis, UE nie ma żadnego planu B na wypadek zawalenia się porozumienia z Turcją. Jeżeli Ankara straci dobrą wolę, mogą pojawić się kłopoty.

Podobnego zdania jest rzecznik greckiego rządu Giorgos Kyritsis. Jak przekonuje w rozmowie z deutschlandfunk.de, Grecy nie są w stanie zatrzymać u siebie takich mas, jakie napływały w ubiegłym roku.

– Mieliśmy 5 – 7 tys. osób dziennie. Zatrzymanie ich tu na miejscu nie było możliwe. Znaleźliby z pewnością jakąś drogę, by iść na północ – mówi polityk, dodając, że nie pomogą nawet płoty na granicach z Grecją, bo i te zostaną ominięte.

Konieczność utrzymania porozumienia z Turcją podkreśla też Rolf Mützenich, jeden z czołowych polityków ds. zagranicznych współrządzącej Niemcami SPD. W jego ocenie zamknięcie granic nie będzie skuteczne, bo potrzeba przede wszystkim stabilizacji Syrii i krajów z nią graniczących.

Z kolei jeden z najważniejszych polityków SPD, Thomas Oppermann, mówi wprost: Zależność od Turcji jest obiektywna . Dodaje, że mimo wszystko Niemcy nie powinni płaszczyć się przed Erdoganem i we wszystkim mu ustępować.

Jak jest naprawdę, pokazuje choćby sprawa rezolucji Bundestagu o ludobójstwie Ormian. Drugiego czerwca tego roku niemieccy deputowani niemal jednogłośnie uznali, że Turcy dopuścili się w latach 1914 – 1917 ludobójstwa. Rezolucja ta wywołała ogromną burzę w stosunkach niemiecko-tureckich, angażując bezpośrednio samego Erdogana i najważniejszych członków jego rządu. Choć władze RFN długo nie reagowały na oburzenie Turków, kilka dni temu rzecznik kanclerz Merkel wyraźnie zaznaczył, że rezolucja w żaden sposób nie zobowiązuje rządu. Nawet największe, przychylne władzy niemieckie media, powszechnie zinterpretowały to jako ewidentne ustępstwo wobec Erdogana.

Czy niemiecka zależność od Turcji przełoży się także na inne aspekty stosunków z Turcją, a zwłaszcza na ewentualną liberalizację polityki wizowej, okaże się dopiero za kilka miesięcy. Władze w Ankarze na październik wyznaczyły ostateczną datę zniesienia obowiązku wizowego dla Turków. Jeżeli wówczas UE się ugnie, przyszłości polityki imigracyjnej nie będzie to dobrze wróżyć.

Źródła: deutschlandfunk.de, pch24.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here