Spełnia się czarny sen Angeli Merkel? Większość zamachowców z Paryża przybyło do Europy… udając uchodźców! Wykorzystali m.in. szlak przez Węgry

0
34063

Spośród 10 terrorystów – którzy 13 listopada 2015 r. zabili w Paryżu 130 osób, a 360 ranili – aż 7 przedostało się do Europy udając uchodźców. Większość z nich wykorzystała do tego tzw. węgierski szlak, który został zamknięty dopiero, gdy Orban (wbrew opinii eurokratów w Brukseli) postawił wzdłuż granic swojego kraju płot z drutu kolczastego. Czy na naszych oczach spełnia się czarny sen Angeli Merkel? Wszak to ona podjęła decyzję o zaproszeniu migrantów do Europy…

Przypomnijmy – 13 listopada 2015 roku terroryści islamscy urządzili w Paryżu istną rzeź. W zorganizowanych tego dnia zamachach terrorystycznych w stolicy Francji zginęło łącznie 130 osób, a 360 zostało rannych (najwięcej osób zginęło w teatrze Bataclan). Okazało się, że na 10 terrorystów, którzy tego dnia zabijali, aż 7 przybyło do UE udając uchodźców. Wykorzystali do tego tzw. węgierski szlak, którym dziesiątki tysięcy migrantów z Bliskiego Wschodu przedostało się do Europy Zachodniej na zaproszenie Angeli Merkel.

Zasadnym jest w tym kontekście pytanie – gdyby Viktor Orban szybciej postawił płot na swojej granicy, to czy organizacja paryskich zamachów byłaby w ogóle możliwa? Albo jeszcze inaczej – gdyby Angela Merkel nie wydała pod koniec sierpnia 2015 r. klarownej deklaracji, o tym że Niemcy są gotowe przyjąć uchodźców, to czy w ogóle doszłoby do masowej migracji?

Niestety, ale za polityką „otwartych drzwi” w sprawie islamskich migrantów, idą konkretne ryzyka. Jedno z nich – mówiąc językiem biurokratycznym – zmaterializowało się 13 listopada 2015 r. w Paryżu. Czy dojdzie do kolejnych „materializacji”? Czy czarny sen Angeli Merkel będzie trwał?

Jestem pewien, że kanclerz Niemiec chciała pomóc wielu uchodźcom, którzy musieli uciec przed wojną i prześladowaniami z własnego kraju. Pytanie jednak, czy najlepszym formą tej pomocy była deklaracja o otwartych granicach?

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ