Stefan Skołozdrzych ps. „Lis”.

0
1357

„Ofiaruję swoje życie za wolną Polskę”. Stefan Skołozdrzych (1926-1946) ps. „Lis”.

Pamiętam tamtą sytuację – z początku 1990 roku, kiedy to do redakcji „Solidarności leszczyńskiej” (pisma informacyjnego wydawanego przez TZR NSZZ „Solidarność” w Lesznie), przyszła Pani z prośbą o zamieszczenie ogłoszenia. To ogłoszenie miało zaskakującą treść, bowiem Pani zwracała się do Czytelników o informacje na temat powojennych losów członka swojej rodziny.
Gdy opowiedziała historię, oczywistym się stało, że taką informację zamieścimy (byłem wówczas redaktorem tego biuletynu). Dla mnie osobiście ta sprawa, historia młodego człowieka, który według relacji miał pójść do lasu, do oddziału partyzanckiego była interesująca. I wszelki ślad po nim zaginął… Relacja, którą otrzymałem była bardzo niekompletna, wypełniona ogromną liczbą znaków zapytania, których nie można było wówczas wypełnić treścią. Nie wiedzieliśmy więc – ani do jakiego oddziału wstąpił? (choć otrzymaliśmy informację, że był to prawdopodobnie oddział M. Rączki ps. „Kościuszko”), ani dokładnie kiedy i gdzie zaginął (?).
Ogłoszenie, które ukazało się w marcowym numerze „Solidarności leszczyńskiej”, miało następującą treść:

Poszukuje się zaginionego po 1947 roku Stefana Skołozdrzycha ur. w 1926 r. w Łodzi k. Bodzewa. W 1945 r. poszukiwany Stefan Skołozdrzych wstąpił do oddziału AK dowodzonego przez M. Rączkę (ps. „Kościuszko”). Ostatni raz widziano go w lutym 1947 roku w Drzęczewie. Potem przebywał w więzieniu w Poznaniu (skąd rodzina otrzy-mała kilka listów). Następnie wywieziono go (podobno do Wronek) – wiadomość o tym przekazał rodzinie ksiądz, który spowiadał więźniów w więzieniu w Poznaniu. Ktokolwiek wie o losach zaginionego Stefana Skołozdrzycha proszony jest o kontakt z p. Reginą Wyzujak zam. Gostyń ul. Polna 61 tel. 215-77, lub z redakcją „Solidarności leszczyńskiej”. Dopiero z czasem miało się okazać jak wiele w tym ogłoszeniu było informacji nieprecyzyjnych, a częściowo także nieprawdziwych.

Pamiętam, że rozpocząłem wówczas własne poszukiwania, które miały odpowiedzieć na pytania, co się stało ze Stefanem Skołozdrzychem? Interesowało mnie to, bowiem pojawiły się informacje że był on w oddziale Mariana Rączki ps. „Kościuszko”. Oddziałem tym żywo się interesowałem, bowiem spotkałem dowódcę tego oddziału powojennego podziemia zbrojnego w Wielkopolsce, w grudniu 1981 r. w areszcie śledczym w Ostrowie Wielkopolskim, który wówczas – po wprowadzeniu przez WRON W. Jaruzelskiego „stanu wojennego” – został zamieniony w tzw. „Ośrodek Odosobnienia” dla internowanych ekstremistów! Spędziłem w jednej celi z Marianem Rączką ponad trzy tygodnie. Tam dowiedziałem się o jego działalności, o jego oddziale. Stąd też zainteresowanie kolejnym człowiekiem, który zdaniem bliskich, był w oddziale „Kościuszki”.

Informacji na temat Stefana Skołozdrzycha szukałem w nielicznych jeszcze wówczas publikacjach poświęconych zagadnieniom związanym z tamtym czasem i tamtymi wydarzeniami. Dodać trzeba, że w odniesieniu do Wielkopolski była to właściwie „ziemia nieznana”… Trafiłem w końcu na pracę M. Turlejskiej, wydaną na Zachodzie (w wydawnictwie Aneks, w Londynie w 1989), pod pseudonimem Łukasz Socha, a zatytułowaną „Te pokolenia żałobami czarne… Skazani na śmierć i ich sędziowie 1944-1954”. Na stronie 294 znalazłem biogram Stefana Skołodrzycha (błędna pisownia nazwiska), w której znalazłem informację, iż rzeczony S. Skołozdrzych był funkcjonariuszem UB, który zdezerterował i przystąpił do bandy „Groźnego”, działającej w pow. Gostyń, Jarocin, Śrem, brał udział w 10 akcjach dywersyjnych na UB i MO, pobił 4 osoby, m.in. sekretarza PPR i gońca z UB, popełnił dwa zabójstwa. To były pierwsze dane na temat postaci Stefana Skołozdrzycha. Tam też autorka umieściła informacje dotyczące skazania go przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu, 22 czerwca 1946 r. na karę śmierci.

Tak więc nieprawdziwe, w świetle tych zapisów okazało się wszystko to co mówiło o tym, że w 1947 r. gdzieś widziano Stefana Skołozdrzycha, że gdzieś wywieziono go, że miał być we Wronkach. To był pierwszy ślad, który pozwolił pójść dalej aby znaleźć pełniejsze i dokładniejsze dane dotyczące tego człowieka. Teraz już wiedzieliśmy, że został on skazany na karę śmierci i że Wydział Prawny KRN uznał, że choć miał 19 lat w chwili popełnienia przestępstwa, to ponieważ był funkcjonariuszem UB, nie zasługuje na ułaskawienie. B. Bierut (30 VII 1946) nie skorzystał z prawa łaski. Wiedzieliśmy, że Stefan Skołozdrzych został skazany na karę śmierci, i został stracony, najprawdopodobniej po 30 lipca 1946 r.

Kolejnym śladem po Stefanie Skołozdrzychu były wspomnienia ks. Hieronima Lewandowskiego, który w pierwszych latach powojennych pełnił funkcję kapelana poznańskiego więzienia na ulicy Młyńskiej. Areszt UB, gdzie szefował Jan Młynarek – znajdował się w, nieistniejącym dziś budynku, położonym pomiędzy „Arkadią” a „Okrąglakiem”, w pobliżu Teatru Polskiego. Ksiądz Lewandowski został zwolniony z funkcji kapelana w 1952 roku. Jego wspomnienia, zatytułowane „Byłem kapelanem więziennym w latach 1945-1953”, zostały opublikowane w „Biuletynie Informacyjnym ŚZŻAK – Okręg Wielkopolska” (nr 1/1992).

Jak wspomina ksiądz H. Lewandowski, w poznańskim więzieniu na Młyńskiej, skazani na śmierć znajdowali się na oddziale VII. Jedni czekali na wykonanie wyroku długo, inni krótko. Zwykle księdza o wykonaniu wyroku śmierci informował naczelnik więzienia. W swych wspomnieniach ksiądz relacjonuje jak zwykle wyglądał jego kontakt ze skazanym. Jak wspomina – w czasie tej swojej posługi – przygotował na śmierć co najmniej sześćdziesięciu skazanych, a w co najmniej trzydziestu przypadkach – towarzyszył skazanym do samego końca. Po duszpasterskim przygotowaniu – spowiedzi św., Komunii świętej, rozmowie i modlitwie przychodził prokurator z obstawą „klawiszy”, odczytywał wyrok, stwierdzał, że Bierut nie skorzystał z prawa ła-ski, co powodowało, że wyrok stawał się prawomocny i będzie wykonany. Skazanych zwykle zakuwano – z rękami do tyłu.

Moją ojczyzną jest Polska PodziemnaTadeusz Sikora

Potem przyszły kolejne fakty, które pozwalały uzupełnić, krótki życiorys chłopskiego syna spod Gostynia. Urodził się 6 sierpnia 1926 roku w miejscowości Łódź w powiecie gostyńskim, jako syn Stefana i Stanisławy z domu Leśniak. Był robotnikiem, który ukończył sześć klas szkoły powszechnej. Gdy przeszedł front, przyszła nowa „ludowa” władza – Stefan uwierzył w to, że teraz „lud pracujący miast i wsi” będzie rządził w Polsce – zgłosił się do Urzędu Bezpieczeństwa – został wartownikiem w PUBP w Gostyniu. Chciał pilnować porządku w swojej okolicy! Szybko okazało się, że ta władza nie za bardzo chce sprawiedliwości. Za to na pewno chciała wprowadzić „nowy porządek”

6 listopada 1945 roku wartownik PUBP w Gostyniu – Stefan Skołozdrzych, opuścił swoje miejsce zakwaterowania, wraz z bronią, zdezerterował. Szybko znalazł kontakt z działającym na terenie południowo-zachodniej Wielkopolski, między innymi w okolicy powiatu gostyńskiego, oddziałem partyzanckim dowodzonym przez „Dzielnego”. „Dzielny” – Gedymin Rogiński, dezerter z karnej kompanii „ludowego” WP z Warszawy, pochodził z Wileńszczyzny, tam poznał sowiecką okupację, tam walczył w partyzantce. Działający w Wielkopolsce oddział, prawdopodobnie podlegał (bądź przynajmniej miał kontakty) władzom Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta” w Poznaniu. Tak przynajmniej wynikało z zeznań samego Rogińskiego „Dzielnego” przed komunistycznym sądem.

W oddziale Stefan Skołozdrzych przyjął pseudonim „Lis”. Brał udział w akcjach oddziału – m.in. na posterunki Milicji Obywatelskiej w Dolsku, Szymanowicach i Borku Wielkopolskim. Następnie w akcji opanowania, na kilka godzin, miasteczka Pyzdry. Według UB-owców uczestniczył w dziesięciu akcjach dywersyjnych – m.in. w zabiciu dwóch funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Został ujęty przez UB-owską obławę 26 stycznia 1946 roku, w okolicach Anielewa, w powiecie konińskim.

Stefan Skołozdrzych ps. „Lis” stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Poznaniu wraz z innym żołnierzem oddziału „Dzielnego” – Janem Sowińskim ps. „Wesoły”. Jan Sowiński ps. „Wesoły” – był rówieśnikiem „Lisa”, jak on pochodził z powiatu gostyńskiego, i podobnie jak on był dezerterem z WUBP w Poznaniu. Razem z nim też został ujęty. Sądzeni byli, jeśli w ogóle można mówić o sądzie, przez skład orzekający WSR w Poznaniu, któremu przewodniczył Ignacy Leszczar, zaś jako ławnicy występowali funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Poznania – Daniel Ryba i Henryk Nojhajt. „Obrońcą” z urzędu był funkcjonariusz UB Mieczysław Miętus. 22 czerwca 1946 r. „sąd” skazał na karę śmierci Stefana Skołozdrzycha ps. „Lis”, a Jana Sowińskiego ps. „Wesoły” skazał na 10 lat więzienia (z więzienia wyszedł 10 VII 1954 r., zmarł w 1993 r.).

Wyrok na Stefanie Skołozdrzychu wykonał Jan Młynarek 19 sierpnia 1946 roku, o godzinie 21.00. Przy egzekucji był obecny prokurator Jan Szukuć, lekarz Andrzej Potyrała i ks. Hieronim Lewandowski. Jak wspominał ksiądz Lewandowski – szef aresztu UB Jan Młynarek wyroki wykonywał po bolszewicku przez zastrzelenie pistoletem w tył głowy (po niemiecku Genickschuss), tak jak to czyniło NKWD w Katyniu.
Ksiądz kapelan często towarzyszył skazańcom do końca – do momentu wykonania wyroku… Egzekucji dokonywano zwykle w lesie między Gądkami, a Kórnikiem, po lewej lub prawej stronie szosy. W ten sposób został stracony również Stefan Skołozdrzych – zastrzelony przez Młynarka, w lesie w Gądkach, za dzisiejszym wiaduktem po lewej stronie jadąc do Kórnika. Ksiądz Lewandowski zapamiętał go – Towarzysząc mu, podsunąłem myśl, by swe życie ofiarował za Polskę. Przed egzekucją powiedział głośno: „Ofiaruję swoje życie za wolną Polskę”. Ten szewc z Łodzi [Jan Młynarek] na to z wściekłością: Ja ci dam wolną Polskę! i zastrzelił go. Tak zakończył życie młody żołnierz oddziału partyzanckiego. Do dziś nie wiadomo, gdzie jest jego grób!

Autor: Waldemar Handke

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!


Jest to fragment książki: „Dla Niepodległej. Żołnierze Wyklęci 1944-1963”, pod redakcją Dariusza Piotra Kucharskiego i Rafała Sierchuły, Poznań 2015
Udostępnianej w celach edukacyjnych – przywrócenia pamięci o Żołnierzach Wyklętych – polskiemu społeczeństwu.

Komentarze:

komentarzy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJan Morawiec ps. „Remisz”
Następny artykułJan Kempiński ps. „Błysk”

Kochamy starą, zapomnianą, polską muzykę zaangażowaną politycznie. Z tej pasji zrodziła się idea stworzenia strony internetowej, którą dzisiaj możecie oglądać. Zainteresowania: historia Polski, polityka, kino i nowe technologie.
Jeśli chcesz pomóc czy opublikować swój artykuł zapraszam do działu „kontakt” w menu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here