fot. Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki

Na początku grudnia szef SPD Martin Schulz upublicznił swój pomysł przekształcenia Unii Europejskiej do 2025 r. w Stany Zjednoczone Europy. To nie jest rozsądny pomysł. Przeciwko niemu świadczy bardzo wiele sygnałów dobiegających z państw członkowskich. Martwi mnie, że w toku codziennych sporów politycznych budujemy barykady i okopujemy się we własnych poglądach, zamiast rozmawiać. Dziś to okopywanie się, izolowanie, przypisywane jest zwolennikom państw narodowych.

Martin Schultz sięga do historii. Mówi, że jego partia przed blisko stu laty wysunęła po raz pierwszy propozycję utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Przywołuje punkt uchwalonego w 1925 roku Programu Heidelberskiego Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Tyle że ta dyskusja jest znacznie starsza i warto cofnąć się jeszcze dalej, żeby zobaczyć, że Polacy mieli wkład w dyskusję na temat kierunków zmian.

W tym miejscu przypomina mi się dokument z 3 maja 1831 roku autorstwa Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego „Wolne chwile żołnierza polskiego, czyli myśli o wiecznym pokoju między narodami ucywilizowanymi”. Jego zasadniczą część stanowiła Konstytucja dla Europy. Jastrzębowski w swoim traktacie pisał o Europie, która ma być federacją narodów mówiących różnymi językami, lecz podlegających tym samym ogólnym zasadom ustrojowym. Istotne dla Jastrzębowskiego, młodego wówczas uczonego, uczestnika Powstania Listopadowego, było zachowanie odrębności narodowych. Pisał o zjednoczeniu jako szansie na pokój. Jego wizja byłą częściowo utopijna i trudno ją teraz wprost stawiać za temat do rozmów o przyszłości współczesnego świata. Widać jednak niezbicie, że nawet w czasach XIX-wiecznej walki o niepodległość Polacy myśleli w kategoriach szerszego dobra, przyszłości kontynentu, nie tylko własnej miedzy wyrywanej zaborcom w krwawych walkach.

Nie musimy więc posługiwać się tylko przykładami historycznymi przywoływanymi przez zachodnie państwa Europy, które często starają się wprowadzić narrację ograniczającą głos dyskutantom przypominającym, że przywiązanie do własnego narodu, tradycji, odmienności jest od wieków tematem gorących dyskusji.

Nie jest też prawdą, że Polska jest osamotniona w swoich propozycjach zmian w UE. Warto choćby zwrócić uwagę na dyskusję, jaka toczy się w samych Niemczech. Słowa Martina Schultza skrytykował przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble: „w czasach niesłychanie szybkich i głębokich zmian wszędzie w Europie ludzie odczuwają potrzebę znalezienia oparcia w narodowo-państwowej tradycji“ – tłumaczył w rozmowie z „Tagesspiegel” polityk CDU.

To pokazuje, że polski głos jest ważny w międzynarodowej dyskusji, bo mógłbym się podpisać pod tym, co mówi Wolfgang Schaeuble o błędzie, jakim byłoby odebranie ludziom poczucia bezpieczeństwa i narodowych więzów. Zgadzam się, że Europa musi być silniejsza, musi się zmieniać, ale nie kosztem odrębności narodowej.

Ten spór, w mediach, wydaje się bardzo ostry. Padają w nich stanowcze deklaracje, ostrzeżenia, groźby. Tak naprawdę coraz lepiej potrafimy się porozumiewać właśnie dzięki dyplomacji parlamentarnej. Nie w Parlamencie Europejskim, ale na poziomie parlamentów narodowych. To mniej spektakularna forma dyplomacji, ale bardzo ważna. Ten sposób prowadzenia sporów, negocjacji w tej chwili nie przyciąga tak wielu kamer i być może dlatego jest tu większa szansa na spokojne rozmowy o własnych potrzebach, szczere wyrażanie poglądów. Warto pamiętać, że to wybory do izb ustawodawczych mają większą frekwencję, to w parlamentach narodowych kształtują się zręby polityki zagranicznej państw.

Dziś mogę powiedzieć, że obraz dyskusji nad przyszłością Unii Europejskiej jest znacznie pełniejszy, gdy uspokoimy emocje i spojrzymy na dyplomację w szerszy i bardziej pogłębiony sposób. Idea Stanów Zjednoczonych Schulza to nic nowego i jeszcze zanim SPD o tym mówiła, toczył się spór polityków, filozofów, naukowców. Siłą zjednoczonych państw nie może być słabość narodów. Polakom trudno zrozumieć (i słusznie), że po latach walki o niepodległość mielibyśmy stać się jednym z wielu stanów w wielkiej strukturze politycznej. Wolimy brać udział w międzynarodowej dyskusji z pozycji niezależnego, pozbawionego kompleksów narodu polskiego.

Marek Kuchciński

Komentarze:

komentarzy


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here