TAK JEST ZA HGW W WARSZAWIE! Tysiąc metrów kwadratowych gruntu przy Placu Zbawiciela za 2 tysiące złotych

0
4783

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zdradził w „Minęła dwudziesta”, że w jednej ze spraw reprywatyzacyjnych grunt w centrum miasta, na Placu Zbawiciela, po decyzji zwrotowej sprzedano za… zaledwie 2 tysiące złotych.

Wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki podkreślił w TVP Info, że zeznania przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji są sensacyjne. Między innymi jeden ze świadków, który przejął kamienicę przy ul. Marszałkowskiej 43 w Warszawie, przyznał, że był w tej transakcji po prostu tzw. słupem.

Chodzi o brata Jakuba R., byłego zastępcy dyrektora stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami oraz bliskiego współpracownika Hanny Gronkiewicz–Waltz. Adam Rudnicki zeznał, że namówiła go do przystąpienia do tej transakcji mecenas Iwona Gerwin, która była pełnomocnikiem spadkobierczyń praw do tej kamienicy. Dopytywany przez Patryka Jakiego, czy można powiedzieć, że był w tej sprawie słupem, powiedział: „No w pewnym sensie chyba tak”.

Świadek ocenił, że spadkobierczynie Marszałkowskiej 43 zostały zmanipulowane przez mec. Gerwin, bo odmówiły podpisania ostatecznej umowy notarialnej ws. sprzedaży praw do niej.

Już po decyzji zwrotowej w 2010 r., prawa i roszczenia do nieruchomości przy Marszałkowskiej 43 sprzedawano dwa razy. Jednym z nabywców, który potem je odsprzedał, był właśnie brat Jakuba R., który był zaangażowany w wydanie przez stołeczny Ratusz decyzji zwrotowej w sprawie Marszałkowskiej 43.

2 tysiące zł. za tysiąc metrów w centrum stolicy

Patryk Jaki zdradził w „Minęła dwudziesta”, że cenę ziemi pod tą nieruchomością strony transakcji, dokonywanej już po decyzji zwrotowej, ustaliły między sobą na śmiesznie niską kwotę i w efekcie przejęto ją za 2 tysiące złotych. A jest to działka wielkości ponad tysiąca metrów kwadratowych i w centrum Warszawy, na Placu Zbawiciela. Wiceminister wyjaśnił, że wkrótce komisja będzie dysponowała rzeczywistą wyceną tego gruntu.

Próbując wytłumaczyć mechanizm tej dzikiej reprywatyzacji, Jaki wskazał, że były trzy strony całej, skomplikowanej operacji: miasto, rzekomi dawni spadkobiercy i nabywca. – Każdy powinien reprezentować swój interes. Okazuje się, że wszystkich łączyły relacje towarzyskie. A Skarbu Państwa nikt nie reprezentował – powiedział.

W ocenie Jakiego, przez wiele lat decyzje reprywatyzacyjne dotyczące miliardów złotych były podejmowane bez zgłębiania spraw. – We wszystkich decyzjach, które dotąd badała komisja, nie badano kwestii spadkobrania, nie interesowano się zwykłymi ludźmi, nie badano kwestii posiadania – wyliczał.

Podkreślił, że przez tzw. dziką reprywatyzację poszkodowani są wszyscy warszawiacy, nie tylko ludzie, którzy byli wyrzucani z kamienic. – Gdyby te miliardy złotych, zamiast oddawać je handlarzom roszczeń, zainwestować w rozwój Warszawy, budowę sieci tramwajowej, budowę mostów, żłobków, przedszkoli, to wszystkim nam żyłoby się lepiej, jak w starym haśle PO. A tak lepiej się żyje tylko wąskiej grupie handlarzy roszczeń – powiedział wiceszef resortu sprawiedliwości w TVP Info.

Za: TVP INFO

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here