Tolerancyjni, ale nie dla katolików. „Różaniec do Granic” okiem „Gazety Wyborczej”

0
1029

„Troska” o Kościół jaką prezentują redaktorzy z Czerskiej znana jest nie od dzisiaj. O tym jak wiele negatywnych emocji wzbudził wśród nich „Różaniec do Granic” świadczy tekst w poniedziałkowym wydaniu „Gazety Wyborczej” zatytułowany „Różaniec wokół Polski” autorstwa Pawła Kośmińskiego.

Już we wstępie autor zwraca uwagę na (jego zdaniem) największy problem związany z modlitwą ponad miliona wiernych, którzy wzięli udział w sobotnim „Różańcu do Granic”. Chodzi o wsparcie, jakiego inicjatywie udzieliły… spółki skarbu państwa.

Po krótkim opisie czym jest „Różaniec do Granic” Kośmiński powołał się na informacje podane przez BBC. Jak informowaliśmy: brytyjska telewizja uznała, że „Różaniec do Granic” to „kontrowersyjna modlitwa na polskich granicach” i zasugerowała, że jest to swoisty spisek Kościoła i polskiego rządu przeciwko migrantom. Redakcja powołała się tu na rzekome wypowiedzi uczestników modlitwy, w których podkreślali, że „islam chce zniszczyć Europę”.

Miał być milion na ulicach a był milion na granicach! Oto prawdziwa Polska! Zdjęcia i filmy z akcji #RóżaniecDoGranic

Na koniec autor podkreślił, że „mecenasami akcji były państwowe spółki Energa i PWPW”, a „przewoźnik kolejowy PolRegio oferował za 1 zł bilety na przejazd na różaniec przy granicy i powrót”, jakby miało to decydujący wpływ na modlitwę wiernych.

Jeszcze dalej poszedł Tomasz Cyłka z poznańskiej redakcji „GW” opisując „Różaniec do Granic” w kaplicy na lotniku w stolicy Wielkopolski: „Po południu spotkało się ok. 200 osób, z czego zdecydowana większość nie zmieściła się w kaplicy i modliła się na pierwszym piętrze hali odlotów. W ten sposób poszczególne dziesiątki różańca mieszały się z głośnymi komunikatami wzywającymi do odprawy pasażerów odlatujących do Londynu lub Warszawy”. Publicysta podkreślił, że publiczna modlitwa przysporzyła wiele kłopotów pracownikom znajdującym się w pobliżu biur podróży, ponieważ… przeszkadzały im w rozmowach z klientami maryjne śpiewy. „Tym samym wydarzenie, które na Ławicy miało mieć charakter zamknięty, ograniczony do kaplicy, stało się otwarte dla wszystkich, którzy tego dnia zjawili się w terminalu”, zauważył Cyłka.

W jego relacji nie zabrakło wypowiedzi przeciwników islamskiej fali zalewającej Europę pokazujące „prawdziwe” – czyli wedle „GW” antyislamskie i obłudne – oblicze wiernych. – Przyszłam, bo musimy się modlić o pokój. W całej Europie atakują nas terroryści, tylko czekać, aż coś u nas się wydarzy. (…) Przywiozłam go (różaniec – red.) z Medjugorje. Nie rozstaję się z nim nigdy, nawet jak idę na plotki z koleżankami – oznajmiła Bogumiła Lichota, „starsza poznanianka, która trzymała w ręku sporych rozmiarów drewniany różaniec”.

„O nawrócenie dla świata modlił się Zbigniew Szczerek. – Mało to u nas grzechów? In vitro, aborcja, lewactwo… Można by wymieniać bez końca – rzucił zdawkowo, po czym zaczął się przepychać, by wejść do środka kaplicy”, relacjonował Cyłka.

Podkreślmy raz jeszcze: „Różaniec do Granic” zgromadził ponad milion wiernych na polskich granicach i w niemal każdym miejscu na świecie, gdzie mieszkają Polacy. Mimo to „Gazeta Wyborcza” poszukuje na siłę rzekomego „katolickiego spisku” i serwuje swoim czytelnikom „afery” związane z publiczną modlitwą. Można to opisać tylko jednym słowem: GROTESKA!

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, wyborcza.pl, pch24.pl

Zachodnie media są zdegustowane faktem, że Polacy modlili się w akcji „Różaniec do granic”

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here