Ukraińcy chcą przejąć polski biznes wart miliardy i zapewniają: „Popłynie do nas miękkie złoto z Polski”

0
848

Gdy w Polsce toczy się dyskusja jak zamknąć branżę futrzarską, Ukraińcy już zacierają ręce i tworzą projekty ustaw. „Zamknięcie tak wielkiego przemysłu w Polsce to dla nas ogromna szansa” – piszą. Roczne obroty w światowym przemyśle futrzarskim szacowane są w cenach detalicznych na ok. 30–40 mld USD. Polska (po Chinach i Danii) stała się w ostatnich kilku latach trzecim co do wielkości producentem skórek futrzarskich na świecie. Równolegle przygotowywane są regulacje prawne, które mają na celu wprowadzenie całkowitego zakazu hodowli zwierząt futerkowych w naszym kraju. Zobacz specjalny raport „Ocena sytuacji branży hodowli zwierząt futerkowych i jej wpływu na polską gospodarkę” POBIERZ CAŁY RAPORT

„Polski eksport to rocznie ok. 2,4 mld zł. Zamknięcie tak wielkiego przemysłu będzie dla naszych przedsiębiorców ogromną szansą” – piszą ukraińskie media. Jak informuje portal wp.pl: „Ukraińcy już teraz planują co zrobić, jeśli zakaz hodowli w naszym kraju faktycznie zacznie obowiązywać. „Polskie władze są pod presją obrońców praw zwierząt. Zamknięcie biznesu może okazać się dla ukraińskiej gospodarki bardzo opłacalne”. Ukraińcy rozpoczęli już nawet przygotowywanie projektu ustawy w tej sprawie. Według Status Quo, chcą dostosować prawo w ten sposób, by przejęcie przemysłu było jak najprostsze. Zamierzają też czerpać z polskich doświadczeń i tak, jak robili to dotąd nasi hodowcy, sprytnie wykorzystywać odpady z gospodarstw rybnych i zakładów przetwórstwa mięsnego do karmienia norek.”

AFERA: Przychodzi utylizator do ekologa

Ekolodzy żywią się korzonkami, stronią od futer i skór. Lubią rozgłos. To jednak tylko hobby. Interesy wolą robić z przedsiębiorcami, których winni zwalczać. O co tak naprawdę chodzi w biznesie ekologicznym ujawnia śledztwo wSensie.pl – zobacz prawdę o organizacji „Otwarte Klatki”

Zakaz chowu i hodowli zwierząt na futra pojawił się w polskim Sejmie w 2011 roku jeszcze za pierwszych rządów PO-PSL. Wtedy aktywiści prozwierzęcy złożyli obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt, pod którym zebrali 220 tys. podpisów. Dzięki aktywnej polityce lobbystów nie zyskał poparcia większości i przepadł podczas głosowania.

Ruch Narodowy w obronie polskich przedsiębiorców

Wydaje się, że stoi za tym nie tylko ideologia, ale też interesy konkretnych branż, tzn. konkurentów, ponieważ Polska przebojem weszła na ten rynek w ostatnich latach, oraz tych firm, które zajmują się utylizacją odpadów zwierzęcych, które w tej chwili trafiają na fermy hodowli zwierząt futerkowych – powiedział w rozmowie z portalem radiomaryja.pl Krzysztof Bosak, wiceprzewodniczący Ruchu Narodowego, który brał udział w dzisiejszym posiedzeniu połączonych komisji: Samorządu Terytorialnego oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi, podczas którego debatowano nad projektem ustawy zakazującym hodowli zwierząt futerkowych, autorstwa grupy posłów PiS.

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że posiedzenie połączonych komisji zignorowali posłowie, którzy popierają ten projekt, z związku z czym przedstawiciele branży nie mieli możliwości konfrontacji swoich argumentów z drugą stroną dyskusji.

– Ci, którzy mieliby bronić tego projektu, na komisję nie przyszli. Był to więc właściwie jednobrzmiący głos krytyki ze strony przedstawicieli branży, ludzi, którzy prowadzą fermy zwierząt futerkowych, pracowników, a także autorów na ten temat, ekspertów, również związanych z polskimi uczelniami – powiedział.

 

Za: wp.pl, wykop.pl, oko.press, radiomaryja.pl

Komentarze:

komentarzy