Unijny paradoks: Bruksela grozi Polsce sankcjami, ale Turcji przesyła w najlepsze miliardy euro!

0
12380
foto: Rafiadli Roebiono (Flickr.com / CC by 2.0) | EPP (Flickr.com / CC by 2.0)

W ciągu ostatnich 2 lat tureckie władze zamknęły 150 redakcji telewizji, gazet lub portali internetowych, które nie sprzyjały rządowi. Do więzień i aresztów wtrącono ok. 100 dziennikarzy. O czystkach jakie dokonano w związku z nieudanym puczem z 2016 roku nawet nie będę wspominał. Mimo jawnie antydemokratycznych standardów Bruksela posyła do Ankary naprawdę grube pieniądze. Plan na lata 2014 – 2020 zakłada przelewy w wysokości 4,45 mld euro. Do tego dochodzą jeszcze 3 mld euro w ramach pomocy przy ogarnianiu sprawy uchodźców.

Przypomnijmy, że obecny szef Rady Europejskiej Donald Tusk jeszcze nie tak dawno łasił się do Erdogana, twierdząc, że to jego „przyjaciel” i że „nikt nie ma prawa pouczać Turcji w sprawie tego, co powinna zrobić”. Słowa te eurokraci chyba rzeczywiście wzięli mocno do serca, bowiem mimo ostrego łamania praw człowieka i podstawowych wartości demokratycznego państwa prawa, mało który z unijnych urzędników decyduje się na jakąkolwiek krytykę Ankary.

Brak krytyki to jedno. Transfery pieniędzy to drugie. Kiedy Komisja Europejska przebąkuje coś o sankcjach finansowych przeciwko Polsce, bo rzekomo łamane są u nas standardy praworządności, do Turcji wysyłane są pieniądze w ramach unijnej „polityki sąsiedztwa”. Zgodnie z planem na lata 2014 – 2020 Turcja ma otrzymać od UE łącznie 4,453 mld euro pomocy.

Ale to nie wszystko – w marcu 2016 roku przedstawiciele Komisji Europejskiej podpisali z Turcją porozumienie, na mocy którego władze w Ankarze zobowiązały się zatrzymywać u siebie tych uchodźców, którzy przez jej terytorium próbowali przedostać się do Europy. W zamian Turcy otrzymali od UE 3 miliardy euro na „pokrycie kosztów” tej operacji.

Unijna kasa płynie zatem do Turcji w najlepsze. To nic, że wolność słowa i swobody obywatelskie są tam rzeczywiście ograniczane. To nic, że Kurdowie są tam oficjalnie prześladowani. Nie ma też znaczenia kwestia utrzymania praworządności czy demokratycznych zasad ustrojowych. Oficjalna narracja Junckera, Tuska i Timmermansa jest taka, że to Polska jest problemem. I jeśli komuś trzeba będzie zabrać kasę, to zabierze się ją Polsce, a nie Turcji.

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here