W Niemczech krytyka islamu zamyka drogę awansu zawodowego!

1
29006

Kto dziś w Niemczech otwarcie krytykuje religię muzułmańską, może zpomnieć o karierze – uważa publicysta Hans Peter Raddatz.

W jego przekonaniu winę za dyktaturę politycznej poprawności ponoszą przede wszystkim media, bezkrytycznie gloryfikujące islam.

Mocne słowa na temat obecnej sytuacji w Niemczech padły podczas niedawnej 20 Konferencji Izraelskiej w saksońskim Glauchau. Orientalista i publicysta Hans Peter Raddatz mówił przed blisko tysięcznym audytorium o dyktaturze politycznej poprawności, która jest obecnie największym zagrożeniem dla demokracji w Niemczech.

„Dyskusja, jaka się toczy wokół kwestii uchodźców, nie jest rzeczowa i nie operuje argumentami, polega tylko na szkalowaniu krytyków imigracji”

Główną odpowiedzialność za to ponoszą wiodące media, narzucające język i sposób debaty. „Dyskusja, jaka się toczy wokół kwestii uchodźców, nie jest rzeczowa i nie operuje argumentami, polega tylko na szkalowaniu krytyków imigracji – zauważył Raddatz. – Temu, kto ośmiela się krytykować niemiecką politykę azylową, natychmiast przykleja się etykietę „islamofoba”, „rasisty” czy „nienawistnika”.

Aby „nie psuć” pozytywnej wizji islamu media niechętnie informują o przestępczości wśród islamskich migrantów, a jeśli już, to czynią to dopiero wtedy, gdy faktom nie da się zaprzeczyć.

ZOBACZ: Niemcy oszaleli! Chcą przyjmować do policji imigrantów bez niemieckich paszportów!

Zdaniem publicysty, w RFN doszło już do tego, że jakakolwiek krytyka islamu automatycznie zamyka drogę dalszej kariery. „Kto nie jest gotów na chwalenie islamu, traci możliwości awansu na uniwersytecie, w wymiarze sprawiedliwości, strukturach kościelnych, czy polityce. To niszczy demokratyczne państwo” – ostrzegał Raddatz.

Krytykował także zabetonowanie niemieckiej sceny politycznej i fakt, że na przestrzeni ostatnich 40 lat największe partie tak się do siebie upodobniły, że pod względem głoszonych poglądów i programów praktycznie nic ich już nie rożni. ”Dziś mamy praktycznie jedną monopartię ‘sprzedawaną’ społeczeństwu pod rożnymi etykietkami“ – zauważył. Jedynie obywatele dawnej NRD, po ich doświadczeniu totalitaryzmu nazistowskiego i komunistycznego, czują fałsz życia politycznego w kraju i dlatego to oni częściej gotowi są protestować przeciwko obecnej sytuacji, niż ich rodacy z zachodnich Niemiec.

Za: euroislam.pl Agnieszka E. Wolska z Kolonii, na podst. http://kath.net/news/5527

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here