Warszawa 1934 – Marian Hemar

0
1377

Wiersz Mariana Hemara: Warszawa 1934

W połowie marca, w jeden z pierwszych dni wiosny,
Dostrzegłem źdźbła młodej zieleni na skwerku, w zrudziałej trawie.

Ten fakt wydał mi się dziwnie żałosny.
Zrozumiałem, jak bardzo jestem obcy w Warszawie.

We Lwowie było inaczej. Tam czułem jej oddech na karku –
Śnieg topniał i chłodem wiało, a ja już o niej wiedziałem,
Gdym na spotkanie z nią w nocy biegł do Stryjskiego parku
Rzucała mi się na usta półnagim pachnącym ciałem.

Raz jeszcze być chłopcem płonącym, głową w wiosenny wiatr wpartym!
Marzyć o tomie wierszy, kochać się w tamtej pani…
O wiosno w roku tysiąc dziewięćset trzydziestym czwartym –
Jesteśmy oboje zbłąkani.

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here